Ks. Jan Przybysz MIC
(23.01.1909 – 25.04.2008)
Ks. Jan Przybysz urodził się 23 stycznia 1909 r. w rodzinie wielodzietnej jako najstarszy syn Jana i Marianny w m. Poszewka koło Węgrowa na Podlasiu. Wykształcenie podstawowe w okresie zaboru rosyjskiego ukończył w tajnej szkółce. Do mariańskiego Gimnazjum uczęszczał w Raśnej. Świadectwo dojrzałości otrzymał na warszawskich Bielanach i tam też wstąpił do Nowicjatu Zgromadzenia Księży Marianów. Pierwszą profesję złożył 15 sierpnia 1931 r., po czym rozpoczął studia seminaryjne w Wilnie. Egzaminy z patrologii i homiletyki zdawał u ks. Michała Sopoćki. Po wybuchu Drugiej Wojny Światowej wraz z kilkoma klerykami i ks. Józefem Jarzębowskim mieszkał w domu zakonnym Marianów w Drui, a następnie był internowany przez władze sowieckie na Litwę. Święcenia kapłańskie otrzymał 6 stycznia 1940 r. w Kownie, a w czerwcu tego samego roku został aresztowany za odmowę przyjęcia obywatelstwa sowieckiego. Wywieziony do Krasnojarskiego Kraju blisko granicy mandżurskiej pracował przy wyrębie lasów. Uwolniony w sierpniu 1941 r. wyjechał do Kujbyszewa na południu Rosji, gdzie podjął prace w kołchozie jako pomocnik stolarza. Skupił wokół siebie katolików, którzy w ukryciu przed NKWD uczestniczyli w odprawianej tam Mszy św. Pod koniec lutego 1942 r. został powołany do tworzącej się na terenie Rosji Armii Polskiej. Po krótkim pobycie w Ałma Acie został wysłany do Jangi Jul w Kazachstanie, gdzie do sierpnia 1942 r. pełnił obowiązki duszpasterskie wśród żołnierzy polskich i ludności cywilnej. Wysłany do Teheranu przejął obowiązki kapelana ludności cywilnej, po czym przeniesiono go do Indii, gdzie był kapelanem ludności cywilnej w obozie przejściowym w m. Karachi. Od grudnia 1942 r. pracował wśród Polaków w m. Valivade oddalonym 100 km. od Bombaju, gdzie był prefektem w szkole polskiej im. Marii Curie - Skłodowskiej oraz liceum pedagogicznym im. Stanisława Konarskiego. W czerwcu 1947 r. wyjechał do Anglii, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął działalność ośrodek Miłosierdzia Bożego. Pracował min. W Waszyngtonie i Detroit. W 1951 r. przeniesiony do domu zakonnego w Hereford w Anglii wraz z ks. Józefem Jarzębowskim brał udział w powstawaniu bursy dla polskich chłopców, która ostatecznie jesienią 1953 r. znalazła swoje miejsce w posiadłości Fawley Court jako Kolegium Miłosierdzia Bożego i prowadziła pracę wychowawczą przez 33 lata. Był także współzałożycielem mariańskiego Apostolstwa Miłosierdzia Bożego, a od roku 1971 proboszczem w polskiej parafii Lampeter na terenie Walii. Po utworzeniu Prowincji Angielskiej brał udział w powstawaniu domów zakonnych Zgromadzenia na terenie Anglii i Walii.
W 1991 został przeniesiony z domu zakonnego w Herefordzie do Fawley Court, gdzie pełnił rolę moderatora życia duchowego dla mieszkających tam współbraci. Przez ponad 10 lat dojezdżał także raz w miesiącu do Lampeter, gdzie otaczał opieką duszpasterską mieszkających tam Polaków.
Latem 2002 roku podczas spaceru wokół domu przewrócił się i złamał biodro. Od tego czasu nie był w stanie pełnić aktywnej posługi duszpasterskiej. Przebywał w swoim pokoju otoczony opieką współbraci i sióstr ze Zgromadzenia Imienia Jezus. W ostatnich dwóch latach, jego stan zdrowia, ze względu na podeszły wiek, znacznie się pogorszył, tak iż wymagał on stałej opieki. Opatrzony świętymi sakramentami odszedł do Pana dnia 16 kwietnia 2008.
Ks. Tadeusz Rogalewski MIC
(05.09.1935–02.04.2008)
2 kwietnia odszedł do wieczności ks. Tadeusz Rogalewski MIC, w wieku 73 lat życia, 56 lat profesji zakonnej, 46 kapłaństwa. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w najbliższą sobotę, 5 kwietnia. Rozpoczną się one mszą św. żałobną w kościele NMP Matki Miłosierdzia w Warszawie na Stegnach (ul. św. Bonifacego 9) o godz. 11.00, którą poprzedzi śpiew jutrzni za zmarłych. Następnie ciało zostanie przewiezione na mariańską kwaterę cmentarza na warszawskim Wawrzyszewie.
Śp. ks. dr hab. Tadeusz Rogalewski odznaczał się wielką miłością do Zgromadzenia i Kościoła, podejmując w ciągu swojego życia rozliczne obowiązki, m.in. przełożonego domów zakonnych, radnego prowincjalnego, wychowawcy w seminarium. Pracował duszpastersko w licznych mariańskich parafiach oraz jako rekolekcjonista. Był teologiem moralistą, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Marianów w Lublinie oraz w innych placówkach naukowo-dydaktycznych. Gros swoich badań poświęcił duchowości i historii mariańskiej, publikując na ten temat książki oraz wiele artykułów. Był m.in. autorem współczesnej naukowej biografii bł. o. Stanisława Papczyńskiego.
Requiescat in pace!
Ks. Waldemar Bronisław Oskiera MIC
(18.07.1926 – 22.04.2008)
W dniu dzisiejszym, w godzinach popołudniowych, odszedł do wieczności rezydent domu zakonnego pw. NMP z Lourdes na warszawskiej Pradze – ks. Waldemar Bronisław Oskiera, w 82 roku życia, 64 roku profesji zakonnej i 55 roku kapłaństwa.
Ks. Waldemar był cenionym spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Na przestrzeni lat pełnił m.in. rolę ojca duchownego mariańskich seminarzystów w Lublinie oraz wielu sióstr zakonnych, zwłaszcza ze Zgromadzenia Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii w Warszawie i w Pruszkowie. Do końca swoich dni chętnie służył w praskim Sanktuarium Chorych jako spowiednik – z jego posługi korzystało wielu stałych penitentów. W parafii sprawował także opiekę nad III Zakonem św. Franciszka, Strażą Honorową Niepokalanego Serca NMP i Żywym Różańcem. Pobożność, dobroć, łagodność, duch służby i dyskrecja o. Waldemara zjednywały mu wielu przyjaciół.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się w najbliższy piątek, 25 kwietnia, w kościele Matki Bożej z Lourdes przy ul. Wileńskiej w Warszawie: o godz. 10.00 - modlitwa różańcowa oraz Liturgia Godzin, o godz. 11.00 - msza św. pogrzebowa. Po mszy żałobnej ciało zostanie przewiezione na mariańską kwaterę cmentarza na warszawskim Wawrzyszewie, gdzie zostanie złożone w ziemi.
Requiescat in pace!
CURRICULUM VITAE
Ks. Waldemar Oskiera, urodził się 18 lipca 1926 r. w Żyrardowie. Od 8 do 13 roku życia wychowywał się w Zakładzie Wychowawczym Sióstr Elżbietanek w Grabiach pod Toruniem. W roku 1943 ukończył naukę w Szkole Mechanicznej w Warszawie, a świadectwo dojrzałości otrzymał w Państwowym Liceum Ogólnokształcącym dla Dorosłych w roku 1947. Do Zgromadzenia Księży Marianów wstąpił w roku 1943. Pierwsze śluby zakonne złożył 15 sierpnia 1944 r. w Skórcu, a wieczyste w roku 1947. Święcenia prezbiteratu przyjął w Warszawie 29 czerwca 1953 r. z rąk ks. bp. Zygmunta Choromańskiego.
Po święceniach pracował jako duszpasterz w Głuchołazach, a następnie rozpoczął studia podyplomowe w zakresie teologii moralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, które uwieńczył licencjatem na podstawie pracy pt.: „Obiektywna moralność filmu w świetle wypowiedzi papieżyę. Od września 1961 r. pełnił obowiązki ojca duchownego domu studiów we Włocławku. W roku 1965 powierzono mu obowiązki wizytatora generalnego Prowincji Polskiej, a od roku 1969 moderatora studiów kapłańskich i członka prowincjalnej komisji formacji. Do roku 1981 pełnił obowiązki ojca duchownego w mariańskim domu studiów w Lublinie, a następnie przeniesiony do domu zakonnego na warszawskiej Pradze nadal czynnie uczestniczył w dziele formacji.
Przez całe swoje życie interesował się szeroko pojętą sztuką. Był inspiratorem i współprojektantem wielu wnętrz nowopowstających mariańskich kościołów i kaplic. Biblioteka naszego seminarium przechowuje rzeźbę Sokratesa jego autorstwa. W roku 1998 Wydawnictwo Księży Marianów wydało cztery książeczki zawierające owoc wewnętrznego doświadczenia ks. Waldemara zatytułowane: „W drodze do Ojcaę, „Czy taka może być modlitważę, „Dlaczego cierpienie i droga krzyżoważę, oraz „Czy taka może być miłośćżę.
W liście do Przełożonego Prowincji w roku 1994, dziękując za życzenia z okazji 50 rocznicy profesji zakonnej, napisał między innymi: „Widzę jaśniej to, co stanowi dla mnie wartość naczelną, a mianowicie: przyjaźń z Jezusem Chrystusem. Przyjdzie chwila, w której wszystko i wszystkich zostawię, a zabiorę z sobą jedynie tę właśnie przyjaźń. Jej stopień w momencie rozstania się z tym światem będzie decydował o stopniu mego zjednoczenia przez Jezusa w Duchu Świętym z Ojcem na całą wieczność. Wierność zaś w tej przyjaźni, tu na ziemi sprawia, że łatwiej jest zachować wierność także z ludźmi. Proszę o modlitwę, abym nadal potrafił trwać w tej wiernościę.
Ks. Bogumił (Teogil) Lubecki
(1.11.1931-15.12.2007)
W sobotę 15 grudnia 2007 o godz. 11.00 zmarł w szpitalu w São Paolo w Brazylii ks. Bogumił Lubecki. Przeżył 74 lata, z czego 54 jako marianin.
Ks. Bogumił urodził się w Słopnicach 1 listopada 1931 roku, będąc czwartym z pięciorga dzieci Jana i Marii Lubeckich. W wieku 5 lat Bogumił stracił matkę, która zmarła podczas porodu najmłodszej swej córki, jego siostry Czesławy.
W wieku 17 lat wstąpił do Juwenatu Księży Marianów w Głuchołazach. Na początku nowicjatu został poinformowany o ciężkiej chorobie swojego ojca i przełożeni podjęli decyzję o jego powrocie do domu rodzinnego w celu opieki nad nim. Bogumił przyjął to jako wolę Bożą i po powrocie do domu rozpoczął pracę jako fotograf, zakładając własne studio i pomagając w ten sposób w utrzymaniu rodziny. Po śmierci ojca w 1952 roku ponownie wstąpił do nowicjatu i 8 września 1953 złożył pierwsze śluby zakonne. Z wielką wdzięcznością wspominał czas obydwu nowicjatów jako okres gorliwości i entuzjazmu spotkania z Panem i Maryją.
Po pierwszych ślubach zakonnych został przeniesiony do Warszawy gdzie jako członek domu zakonnego na Wileńskiej ukończył szkołę średnią oraz filozofię. W dniu 15 sierpnia 1958 roku złożył śluby wieczyste. Następnie został przeniesiony do Włocławka, gdzie podjął studia teologiczne, a dnia 24 czerwca 1962 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Antoniego Pawłowskiego.
Od początku swego kapłaństwa ks. Bogumił wyrażał pragnienie pracy misyjnej w Brazylii, jednak w pierwszych latach pracował jako duszpasterz w Polsce, we wspólnotach mariańskich w Licheniu, Kiwitach i Górze Kalwarii. W 1966 roku wyjechał do Rzymu z planem podróży do Brazylii, jednak gdy tam przybył, ówczesny generał zdecydował o wysłaniu go do Portugalii do pomocy w seminarium, gdzie ks. Bogumił spędził trzy lata, będąc nauczycielem greki, łaciny i francuskiego.
Po tym okresie, dnia 27 grudnia 1969 roku dotarł do Brazylii. Początkowo pracował jako wikariusz parafii św. Jerzego w Kurytybie, pomagając w organizacji tejże parafii oraz udzielając się duszpastersko.
W 1971 roku, odpowiadając na prośbę bp. Pedra Filipaka, objął urząd proboszcza w parafii w Jaguariaivie w diecezji Jacarezinho, w stanie Parana, gdzie pracował przez 11 lat. W latach 1981-1984 był proboszczem parafii w Kurytybie, zaś od 1984 do 1988 r. pomagał w duszpasterstwie różnych wspólnot prowadzonych przez marianów, szczególnie w Guairacá.
W maju 1988, poddając się decyzji ks. Generała, ks. Bogumił wyjechał do Stanów Zjednoczonych w celu odnowy duchowej i badań lekarskich. Pod koniec roku 1989 powrócił do Brazylii, podejmując pracę duszpasterską jako wikariusz parafii Matki Bożej z Aparecidy w Mongagua, w diecezji Santos, w stanie São Paulo. W roku 1997 został mianowany proboszczem tejże parafii, prowadząc ją przez następne 20 lat.
Dnia 6 listopada 2007 roku ks. Bogumił dostał zawału serca, na skutek czego zmarł wkrótce potem, 15 grudnia. Msza św. pogrzebowa odbyła się tegoż dnia o godz. 21.00 w parafii MB z Aparecidy. Ciało ks. Bogumiła zostało złożone na mariańskim cmentarzu w Kurytybie w niedzielę 16 grudnia 2007 r. o godz. 11.00.
Ks. Mark Garrow MIC
(2.4.1955–19.10.2007)
W dniu 19 października 2007 r. po roku walki z chorobą nowotworową zmarł w wieku 52 lat ks. Mark Garrow MIC. Był marianinem przez 31 lat i kapłanem przez 22 lata. Po święceniach posługiwał m.in. jako przełożony i mistrz nowicjatu w Brookeville, w stanie Maryland, a także jako prefekt formacji w amerykańskiej prowincji św. Stanisława Kostki. W latach 1993-1999 był członkiem Rady Generalnej. Pełnił wówczas również funkcję generalnego prefekta formacji, wykorzystując ten czas na wprowadzenie programu formacyjnego dla Zgromadzenia przygotowanego przez kompetentną komisję, którą kierował. W latach 1999-2005 był przełożonym generalnym Zgromadzenia. Podczas posługi na tym urzędzie ks. Mark promował pomysł połączenia dwóch amerykańskich prowincji, przyjęty przez Kapitułę generalną w roku 2005. Przewodniczył komisji zjednoczeniowej dwóch prowincji i w dniu 25 października 2006 r. został wybrany pierwszym prowincjałem nowo powstałej prowincji NMP Matki Miłosierdzia – dokładnie na rok przed dniem swego pogrzebu.
Uroczystości żałobne miały miejsce 26 października 2007 toku na cmentarzu Eden Hill w Stockbridge, w stanie Massachusetts. Zarówno w ceremonii pogrzebowej, jak i wcześniej, podczas czuwania przy zmarłym, wzięło udział wielu marianów, członków rodziny i przyjaciół. Ordynariusz diecezji Springfield bp Timothy McDonald przewodniczył mszy św. koncelebrowanej, podczas której homilię wygłosił ks. Joseph Roesch, a słowo pożegnania o. Generał Jan M. Rokosz. Ceremonii złożenia ciała do grobu przewodniczył ks. Daniel Cambra MIC, który przejął obowiązki przełożonego Prowincji.
Homilia ks. Josepha Roescha MIC
wygłoszona podczas Mszy św. pogrzebowej ks. Marka Garrowa MIC
Stockbridge, 25 października 2007 r.
Ekscelencjo, współbracia kapłani, marianie i zakonnicy, Bruce i Lynn, bracia i siostry w Chrystusie!
Nazywam się ks. Joe Roesch i jestem obecnie członkiem Rady Generalnej w Rzymie. Byłem pierwszym nowicjuszem ks. Marka, gdy rozpoczął posługę jako mistrz nowicjatu 20 lat temu. W końcu sierpnia miałem okazję rozmawiać z nim. Powiedział mi całkiem spokojnie, że tylko 20 proc. osób chorych na taką chorobę jak on ma szansę wyzdrowieć. Powiedział wtedy: „Jestem w rękach Boga, cokolwiek On chce!ę Gdy wróciłem do Rzymu, zakonnica, która znała ks. Marka z czasów jego 12-letniego pobytu w Rzymie, zapytała mnie o stan jego zdrowia. Odpowiedziałem, że wydawał się być całkowicie zdany na wolę Bożą. Odpowiedziała wtedy: „Mam nadzieję, że nie stracił zupełnie woli do życia. Musi walczyć, aby wyzdrowieć!ę Myślałem o tym. Pod koniec naszego spotkania, Mark zapytał mnie kiedy znów będę w Stanach, ponieważ miał nadzieję zobaczyć mnie znowu. Powiedziałem, że nastąpi to pod koniec grudnia, a on rzekł, że będzie na to czekał. Ksiądz Walter Dziordz, nasz były prowincjał, otrzymał niedawno kartkę z życzeniami urodzinowymi, wysłaną przez Marka do niego. Nadeszła ona w dwie godziny po śmierci Marka. W kartce Mark pisał, że ma nadzieję na poprawę wkrótce i pragnął przyjechać w odwiedziny do Darian, w stanie Illinois i pójść z Walterem do kina.
A więc był to człowiek, który wciąż żył pełnią życia i patrzył w przyszłość. A jednak był on jednocześnie całkowicie poddany woli Bożej i przygotowywał się na spotkanie z Panem. Mówię tak dlatego, że piękne czytanie, którego dziś słuchaliśmy, zostało wybrane przez Marka, podobnie jak wszystkie szczegóły ceremonii pogrzebowej, łącznie z rodzajem trumny (prosta sosnowa skrzynia).
Myślę, że te czytania przekazują nam niejako prawdę o tym, z czym Mark musiał borykać się w ostatnim roku swego życia. Bez wątpienia ten rok stał się najtrudniejszym, ale i najbardziej znaczącym dla jego życia. Widziałem się z nim na wiosnę po Niedzieli Miłosierdzia Bożego, gdy celebrowałem za niego mszę św. w szpitalu koło Bostonu. Powiedziałem mu wtedy, że Pan Bóg uczyni go świętym poprzez te doświadczenia. Roześmiał się i pomachał ręką, odrzucając ten pomysł. Jak gdyby mówiąc: „Ja – świętymżę Ale był to właśnie plan, który Pan wprowadzał w życie – tak samo jak w stosunku do każdego z nas. Zazwyczaj Bóg działa powoli i łagodnie, kierując nas ku świętości. Ale minionego roku ks. Mark doświadczył bardziej aktywnych działań Bożych w celu osiągnięcia zamierzonego celu. I Mark odpowiedział. W jakimś momencie naszego życia otrzymywane przez nas lekcje stają się bardziej intensywne. Mark zawsze był dobrym uczniem. Pamiętam, jak nauczał nas, że dorośli najlepiej przyswajają wiedzę poprzez doświadczenie. Dzisiejsze czytania ujawniają nam to, czego Mark nauczył się ze swoich tegorocznych doświadczeń.
Na pierwsze czytanie wybrał fragment ze Starego Testamentu mówiący o Hiobie. Jak pamiętacie, Hiob borykał się w pewnymi problemami w swym życiu. Przyjaciele mówili mu, że prawdopodobnie jego wiara w Boga, który, jak zdawało się, nie dbał już o niego, nie była tego warta. Ale Hiob odpowiedział im stanowczo, iż wie, że żyje Ten, który usprawiedliwi jego wiarę. W końcu stało się oczywistym, że jego wiara była usprawiedliwiona i że nie zmarnował swego życia. Mówi, że jego wewnętrzna istota jest pochłonięta tęsknotą zobaczenia Boga.
Niewątpliwie pośród doświadczeń, które przypadły mu w udziale, Mark doznawał chwil zniechęcenia. Ale nie stracił wiary w Boga i Jego miłosierdzie. Jego także pochłonęła tęsknota za Bogiem. Święty Paweł napisał do Filipian, że ze względu na Jezusa Chrystusa zrezygnował z rzeczy ziemskich i uznał je za śmieci, aby mógł znaleźć się w Chrystusie. Z utratą iluż rzeczy przyszło Markowi pogodzić się w ciągu tego roku! Wśród nich zdrowie, zdolność mówienia, połykania i odczuwania smaku, niezależnoś:, czas i energia...… Ale istotnym stało się dla niego to, co on mógł robić: odmawiać różaniec i brewiarz, koncelebrować mszę św., czytać i rozmyślać oraz dawać świadectwo wiary innym chorym, pielęgniarkom, lekarzom, osobom opiekującym się nim oraz odwiedzającym. Nadal czynnie służył prowincji jako jej przełożony i był żywo zainteresowany sprawami całej wspólnoty mariańskiej na świecie i tych wszystkich, których poznał podczas urzędowania jako generał.
Psalm, jaki Mark wybrał na dzisiejszą mszę św., znów podejmuje temat tęsknoty za ujrzeniem oblicza Pana: „Pan światłem i zbawieniem moim, kogóż mam się lękaćż Pan obrońcą mojego życia: przed kim mam się trwożyżę Na pewno stracił bojaźń śmierci po wszystkich przebytych doświadczeniach. Pan Bóg nauczył go, jak należy stanowczo pokładać w Nim wszelką wiarę. W ślad za św. Pawłem, Mark pragnął poznać Pana i moc Jego zmartwychwstania oraz dzielić z Nim cierpienia, aby doznać wskrzeszenia z martwych poprzez obumarcie sobie. Niewątpliwie Pan pozwolił Markowi dzielić ze Sobą cierpienia. Nie było to czymś, czego Mark pragnął dla siebie. Ale było to częścią planu Bożego względem niego, a więc przyjął go z wdzięcznością i cierpliwością. Mark zawsze był wyjątkowo wdzięcznym człowiekiem! Był przykładem człowieka honorowego, nieskazitelnie uprzejmy. Być może był on najbardziej uprzejmą osobą wśród żyjących! Prawdopodobnie otrzymał wspaniałe wychowanie w domu. Inną rzeczą, jaką odziedziczył po rodzicach, było poczucie humoru. Przypominam sobie pewien obiad w jego domu. Jego matka Doris gotowała. Obdarzeni bystrym umysłem, wraz z ojcem Tomem byli jak para komików. Mark uwielbiał oglądać Petera Sellersa w filmach o różowej panterze. Pewnego dnia rozśmieszył nas wszystkich do łez, opowiadając jak jego brat Bruce uczył go grać w golfa, gdy był mały. Jeśli dobrze pamiętam, jak to było, Mark chyba zbyt daleko zamachnął się swym kijem i uderzył nim brata. Ich ojciec bardzo się zdenerwował i powiedział Markowi, aby był bardziej ostrożny. Bruce zaś stanął za nim z tyłu w bezpiecznej odległości. Jakimś jednak sposobem Mark uniósł swój kij tak wysoko, że uderzył nim brata w głowę, zwalając go z nóg. Wtedy Mark rozpłakał się i pobiegł do domu, myśląc, że zabił brata. Ojciec zaś był na granicy wrzucenia kijów golfowych do jeziora. Markowe poczucie humoru oraz zdolność nieprzyjmowania siebie samego na serio dobrze mu służyły w życiu, a szczególnie podczas choroby.
Pamiętam z nowicjatu, że gdy Mark był głównym celebransem mszy św., zawsze wygłaszał dobrą homilię. Ale później, po modlitwie pokomunijnej przypominała mu się jakaś myśl, którą pominął w homilii. Prosił więc zebranych, aby znów usiedli i wygłaszał praktycznie jeszcze jedną homilię. Rozmyślając nad czytaniami, które Mark wybrał na do tej liturgii, czułem jak gdyby pragnął wygłosić nam dziś jeszcze jedną homilię. Jeden i ten sam temat rozbrzmiewa w całej rozciągłości. Tak, św. Paweł mówi, że „zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusieę. A psalm responsoryjny woła „Wszystko uważam za nic prócz jednegoć poznać Jezusa Chrystusa i znaleźć się w Nimę . I w końcu w Ewangelii wg św. Jana Jezus mówi, że ziarno zboża, aby wydać owoc, musi najpierw umrze:. Markowi przyszło wielokrotnie umrzeć dla siebie, zanim przyszedł dzień 19 października. Kochał życie i starał się żyć jego pełnią, ale był gotów oddać go Panu, aby odziedziczyć życie wieczne. Jezus mówi nam: „A kto by chciał Mi służy:, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciecę. Mark usłyszał wołanie Pana we wczesnej młodości. Wstąpił do niższego seminarium, mając około 14 lat i do końca wiernie służył Panu. Nie wiedział, gdzie zaprowadzi go jego droga, ale szedł nią wytrwale. Zaakceptowanie cierpienia już wydało wielki owoc. Każdy z nas odczuł jego wpływ, wpływ jego stylu życia i praktykowania wiary. Otóż, on pewnie jako pierwszy stwierdziłby, że nie był doskonały i że jest jeszcze dużo rzeczy, nad którymi powinien pracowa:. Niemniej, miał w sobie dużo miłości, a to, jak Pan powiedział, zadoś:uczyni za wiele. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfityę . Sądzę, że zobaczymy jeszcze wielkie owoce. Módlmy się o wieczny odpoczynek dla naszego brata. Niech spoczywa w pokoju!
Słowo porzegnalne Przełożonego generalnego ks. Jana M. Rokosza MIC
podczas Mszy św. pogrzebowej ks. Marka Garrowa MIC
Stockbridge, 25 października 2007 r.
Ekscelencjo, (Timothy McDonnell, biskup Springfield), pragnę serdecznie podziękować za przewodniczenie liturgii pogrzebowej za naszego współbrata, ks. Marka, przełożonego prowincji i byłego przełóżonego generalnego. Hasło naszego Zgromadzenia brzmi: Za Chrystusa i Kościół, a obecność biskupa miejsca w trudnym dla nas momencie ma dla nas ogromne znaczenie.
Chciałbym złożyć moje najserdeczniejsze wyrazy współczucia bratu ks. Marka – panu Bruceąowi z małżonką, panią Lynne, oraz wszystkim jego krewnym i przyjaciołom, przybyłym z bliska i daleka, jak również współbraciom marianom z prowincji Matki Bożej Miłosierdzia. Wszystkim tutaj zebranym z serca dziękuję za obecność. Jest to dowód tego, jak wiele ks. Mark znaczył dla nas. W sposób szczególny pozdrawiam panie Marię Romagnano i July Ryan i pragnę podziękować im za nadzwyczajną opiekę, jaką otoczyły naszego współbrata w czasie jego choroby. Dziękuję także siostrom ze Zgromadzenia Oblatek Najświętszej Maryi Panny za gościnę udzieloną ks. Markowi podczas jego kuracji w Bostonie. Składam także podziękowanie współbraciom marianom za wszystko, co uczynili dla ks. Marka podczas jego choroby. W sposób szczególny odnosi się to do ks. Kazimierza Chwałka i br. Jasona Lewisa.
Dziś pragnę podziękowa: Panu Bogu za wielki dar, jakim ks. Mark Garrow był dla naszego Zgromadzenia. Gdyby nie jego obecność, byłoby ono dzisiaj inne. Stojąc teraz nad trumną mojego współbrata i przyjaciela, byłego przełożonego generalnego, z którym miałem radość blisko współpracować przez sześć lat, oraz pierwszego prowincjała złączonej prowincji, jest mi bardzo trudno ukryć ból i nie zadać pytania: dlaczego$ A jednak odczuwam jednocześnie, że życie ks. Marka, choć zbyt krótkie, było spełnione. Z miłością wypełnił plan Boży i dał świadectwo, powierzając wszystko Panu. Ks. Mark w całości wypełnił swoją misję, choć my byśmy woleli, aby dokonało się to w inny sposób. Celebrując mszę św. pogrzebową, wraz z naturalnym uczuciem smutku i bólu, doświadczamy także pokoju Zmartwychwstałego Pana.
W ciągu całego roku cierpień ks. Marka, mariańska wspólnota oraz wielu naszych świeckich współpracowników żarliwie modlili się o dar uzdrowienia dla niego. Znam jedną kobietę na wózku inwalidzkim, która prywatnie ofiarowała Panu swoje życie po to, aby Mark mógł żyć dalej. Po uczynieniu tej ofiary owa kobieta doznawała ogromu cierpień, zarówno fizycznych jak i duchowych. W momencie śmierci ks. Marka jej cierpienia ustały zupełnie ]dopiero potem się dowiedziała, że o tej godzinie nastąpił zgon\. Był to znak, że Pan Bóg przyjął jej ofiarę, ale że miał inny plan względem naszego współbrata. Jestem przekonany, że nasze modlitwy nie były daremne. Pan Bóg dał ks. Markowi łaskę znoszenia cierpień i dawania nam przykładu ofiarnej miłości. Jestem przekonany, że dar ks. Marka z samego siebie będzie nadal owocował dla Zgromadzenia i Kościoła. Jestem także przekonany, że nie jest zbiegiem okoliczności fakt, iż jego cierpienie i śmierć miały miejsce w ciągu i po beatyfikacji naszego Założyciela.
Przed samą jego śmiercią miałem szczęście spędzić z nim trzy dni. Byłem zdziwiony jego dobrą kondycją fizyczną i duchową w czasie naszych rozmów. Wypytywał mnie szczegółowo o mariańskie sprawy na całym świecie. Powiedziałem mu, że wybieram się na wizytację seminarium w Lublinie. Spytałem, czy miałby dla mnie jakąś radę. Nic nie mówił przez dłuższą chwilę, a potem odpowiedział: „Powiedz formatorom, aby kochali swoich podopiecznychę . I dodał: „Powiedz młodym marianom, aby kochali swoje powołanie. Jest to dar Boży. Jeśli nie pokochają swojego powołania, to nie będą mogli zobaczyć go jako dar i wzrastać w nim, jak Pan Bóg tego pragnieę. Sądzę, że to podsumowuje całe życie ks. Marka. Przeżył on wiele lat pracując jako formator oraz przełożony w naszej wspólnocie i myślę, że ci, którzy go spotykali, czuli się przez niego umiłowani. Kochał także powołanie mariańskie. Kochał swoją wspólnotę i współbraci. Ośmielę się powiedzieć, że podczas posługi na urzędzie przełożonego generalnego swoją miłością i współczuciem dotknął życie każdego marianina.
Wielkie wrażenie sprawiła na mnie wyjątkowa troska, jaką klerycy i wszyscy członkowie wspólnoty domu zakonnego w Stockbridge okazywali ks. Markowi w jego chorobie. Jeden z kleryków wyznał mi, że wszyscy byli świadomi zbliżającego się końca ks. Marka i pragnęli, aby jego dziedzictwo – ta miłość, którą wyraził przez akceptowanie swego cierpienia i ofiarowanie go w intencji wspólnoty, jak również sposób, w jaki zawsze odnosił się do swoich współbraci, znalazło wyraz w sposobie, w jaki będą siebie teraz nawzajem traktować, aby w ten sposób duch Marka nadal był obecny w prowincji.
Słowo do współbraci z prowincji Matki Bożej Miłosierdzia. Dokładnie rok temu zebraliśmy się tu, w Sali Pamięci, na pierwszą kapitułę złączonej prowincji. Duży obraz Jezusa Miłosiernego, umieszczony za stołem, przy którym siedzieliśmy, towarzyszył obradom. Od początku do zakończenia kapituły żywo odczuwałem obecność Pana, czuwającego nad nami i błogosławiącego naszym wysiłkom. Miniony rok stał się okresem niezwykłych łask dla nowej prowincji. Ksiądz Mark złożył swe życie dla dobra wspólnoty w ścisłym znaczeniu tego słowa. Bóg nie pozostawi was samych. Straciliśmy wspaniałego przełożonego, ale Bóg ma plan dla tej prowincji. Wierzyłem w to rok temu, dziś wierzę w to z jeszcze większą mocą. Matka Boża Miłosierdzia wstawia się za wami, a Pan Bóg będzie nadal błogosławił wam w swoim miłosierdziu.
W imieniu wszystkich członków naszego Zgromadzenia pragnę Ci podziękować, ks. Marku, za oddanie większej części swego życia naszej wspólnocie. Dziękuję za posługę formatora tutaj w USA i w Rzymie, za ułożenie planu formacji dla naszego Zgromadzenia. Dziękuję za posługę przełożonego domu, prowincji i całego Zgromadzenia. Dziękuję za ukazanie nam jak należy kochać nasze powołanie i naszych współbraci. Będzie nam Ciebie brakowało, ale proszę, wstawiaj się za prowincją i całym Zgromadzeniem, abyśmy uczyli się wzajemnie miłować i spełniali misję wyznaczoną dla nas przez Boga i Kościół. Odpoczywaj w pokoju. Amen.
Br. Bronisław Świstak MIC
(29.12.1916-7.10.2007)
7 października w godzinach popołudniowych w wieku 91 lat życia i 55 lat profesji zakonnej odszedł do Pana śp. brat Bronisław Świstak.
Br. Bronisław urodził się 29.12.1916 r. we wsi Zdżarki w woj. mazowieckim. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r., następnie jako jeniec wojenny został zesłany w głąb Niemiec, gdzie pracował w gospodarstwie rolnym. Po wojnie przyjechał do Anglii, a w 1951 r. wstąpił tam do Zgromadzenia Księży Marianów. 29 września 1952 r. w Hereford złożył pierwszą profesję zakonną. W latach 1951-1954 pracował w zakonnym gospodarstwie i w ogrodzie, jak też posługiwał w szatni i jadalni w polonijnej szkole w Hereford. Od roku 1954 pracował w gospodarstwie w Fawley Court. Wielokrotnie wypełniał obowiązki radnego domowego, a od czerwca do sierpnia 1970 r. pełnił urząd czwartego radnego prowincji Matki Bożej Miłosierdzia w Anglii, z której to funkcji zrezygnował. Od roku przebywał jako rekonwalescent w domu zakonnym w Licheniu, gdzie z pogodą ducha znosił swoje dolegliwości fizyczne.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 30 października o godz. 13.00 w sanktuarium maryjnym w Licheniu.
Requiescat in pace!
Ks. Viktors Pentjušs MIC
(07.09.1915 – 19.02.2007)
Dnia 19 lutego 2007 r. – po długiej chorobie – w wieku 91 lat zmarł ks. Viktors Pentjušs MIC (1915-2007). Przebywał ostatnio w domu parafialnym Matki Bożej Bolesnej w Rydze na Łotwie. Msza św. żałobna za zmarłego ks. Viktorsa została odprawiona 22 lutego br. o godz. 12.00 w kościele św. Franciszka przy seminarium w Rydze. Obrzędy pogrzebowe natomiast odbyły się 23 lutego br. o godz. 12.00 w naszym kościele w Wilanach.
Viktors Pentjušs, syn Adama i Zofii Uzuls, urodził się 7 września 1915 r. w Meża Vepri na Łotwie, 50 km od Rezekne. W 1931 r. zgłosił się do księży marianów w Welonach (Vilani), gdzie 18 maja 1931 r. został przyjęty do nowicjatu, który odbywał pod kierunkiem ks. Stanisława škutansa. Pierwsze śluby zakonne złożył 26 maja 1932 r., zaś profesję wieczystą 5 września 1937 r. W latach 1932-1937 uczęszczał internistycznie do katolickiego gimnazjum w Agłonie. Następnie wstąpił do seminarium ryskiego, które w 1938 r. przekształcono w wydział teologii katolickiej na uniwersytecie w Rydze. Święcenia kapłańskie diakon Viktor Pentjušs przyjął 9 marca 1942 r. w kościele św. Franciszka w Rydze z rąk bpa J. Rancana. Prymicje odprawił w mariańskim kościele parafialnym w Welonach 25 marca 1942 r. Neoprezbiter pozostał w kościele w Welonach, najpierw jako wikariusz, a przez następne cztery lata jako proboszcz. Pod koniec 1947 r. władze nakazały mu opuścić Welony. Został przeniesiony do Kurlandii (Kurzenie) na stanowisko proboszcza parafii Lamini i Tukums, obsługując ponadto parafie Kandava i Zante.
Po II wojnie światowej, od kiedy Łotwa została okupowana przez Związek Radziecki, dla Kościoła rozpoczęły się ciężkie prześladowania: wielu księży zostało aresztowanych, niektórzy zginęli śmiercią męczeńską. Ksiądz Viktors został aresztowany dnia 25 października 1948 r. na terenie parafii Tukums i osadzony w więzieniu w Rydze. Po czterech miesiącach śledztwa, 5 marca 1949 r. został skazany na 10 lat pracy przymusowej w łagrze za „pomoc niemieckiemu okupantowi i antyradziecką agitacjęę .
Deportowano go do republiki Komi i zesłano na katorgę w kopalni węgla w Workucie. Pomimo wielkich trudności miał możliwość odprawiania Mszy św., w niektórych okresach nawet codziennie. Służył też posługą kapłańską swoim współwięźniom, spowiadając ich i udzielając Komunii św. Decyzję zwolnienia z obozu otrzymał 17 lipca 1956 r., po śmierci Stalina. Łagier opuścił jednak dopiero 3 sierpnia 1956 r. Łotewska Prokuratura Generalna unieważniła wyrok i decyzją z 3 grudnia 1989 r. zrehabilitowała ks. Viktorsa Pentjušsa.
Ksiądz Viktors Pentjušs od września 1956 r. do marca 1957 r. pełnił urząd proboszcza w parafii Lamini w Kurlandii. Przez następne cztery miesiące kierował mariańską parafią w Welonach. Jednakże w tym właśnie czasie usunięto stamtąd mariańskich duszpasterzy i szykanowano ich przez kilka miesięcy za przeprowadzenie kolędy. Musiał więc i ks. Pentjuss opuścić mariańską parafię i wrócić do Kurlandii. Przez rok był proboszczem w Arlava-Ciruli, następnie przez pięć lat w Saldus i zastępcą w Silaine, potem przez dziewięć lat w Grendze i Eglaine.
Dnia 5 lipca 1972 r. abp Julian Vaivods powołał ks. Pentjušsa do pracy w seminarium ryskim, mianując go ojcem duchownym kleryków, jak też wykładowcą teologii moralnej. Został równocześnie zastępcą proboszcza katedry św. Jakuba w Rydze. W 1991 r. przestał pełnić obowiązki ojca duchownego. 27 listopada 1992 r. został mianowany wicerektorem seminarium i wykładowcą kilku przedmiotów teologicznych. W 1996 r. przestał pełnić obowiązki zastępcy proboszcza katedry, a przyjął obowiązki wikariusza parafii Matki Bożej Bolesnej na Starym Mieście w Rydze, ks. Pentjušs kierował też archidiecezjalnym studium katechetycznym dla świeckich. W czasach Związku Radzieckiego w ukryciu przed władzami przyjmował kandydatów do Zgromadzenia Marianów i wychował wielu marianów z całego byłego bloku sowieckiego.
Przez kilka ostatnich lat ks. Viktors Pentjušs, z powodu choroby znoszonej z ogromną cierpliwością i z pogodą ducha, nie opuszczał swego mieszkania przy parafii Matki Bożej Bolesnej. Służył do końca świeckim i klerykom jako spowiednik i ojciec duchowny. Gdy już nie mógł sprawować Mszy św. w kościele, wierni gromadzili się na Eucharystii w jego mieszkaniu.
Zmarłego ks. Viktorsa polecamy Miłosierdziu Bożemu.
Pogrzeb dwóch marianów, Łotyszów: Wilno, 23 lutego 2007 roku
Śp. ks. Wiktor (Viktors) Pentjušs MIC
(7.09.1915 – 19.02.2007)
Śp. ks. Jan (Janis) Vaivods
(30.03.1926 - 20.02.2007)
Pan Jezus powoływał swych uczniów po dwóch, wysyłał ich, aby głosili królestwo Boże też po dwóch. Czasami wzywał ich do siebie również po dwóch (św. Piotr, św. Paweł). W swej niezgłębionej Opatrzności, Bóg wezwał do siebie dwóch świątobliwych kapłanów, marianów z Łotwy, kto wie, może po to, aby się wspierali nawzajem w tej ostatniej drodze ku wieczności. Bardzo rzadko odbywają się pogrzeby dwojga ludzi jednocześnie, jeszcze rzadziej dwóch kapłanów. Co nam Pan Bóg przez to chce powiedziećż Jest to wydarzenie smutne, bo w obliczu wielkich potrzeb Kościół na Łotwie stracił dwóch kapłanów, a nasze Zgromadzenie 2 współbraci, którzy mimo podeszłego wieku i choroby posługiwali do końca. Z drugiej strony pogrzeb ten był tryumfem łaski wierności w powołaniu kapłańskim i zakonnym. Ilu jest takich, którzy przyjmują święcenia kapłańskie i składają śluby zakonne oraz „umierająę dla powołania za życiaż! Ci dwaj wytrwali wiernie do końca! „Te Deum laudamusę!
Ksiądz Viktors Pentjušs dnia 26 maja tego roku obchodziłby 75-lecie życia zakonnego. Wstąpił do nowicjatu Księży Marianów 18 maja 1931 roku, tj. dokładnie w 300. rocznicę urodzin naszego Założyciela. W tej dacie można dopatrywać się jakiegoś przesłania. Na pewno był on wielkim darem dla Zgromadzenia i wierzył w świętość o. Papczyńskiego. Ksiądz Rinalds Stankēvišs powiedział, że kiedy zadzwonił do ks. Wiktora, kilka dni przed jego śmiercią, i zwiastował mu radosną wieść o beatyfikacji o. Papczyńskiego, ks. Pentjušs dosłownie wydał okrzyk radości i zapewnił, iż nigdy nie wątpił, że nasz Założyciel będzie wyniesiony na ołtarze! Ogromnie się cieszył, że dożył tej chwili, przejawiając coś podobnego do „radości starca Symeonaę.
Nowicjat odbył pod kierownictwem ks. Stanisława škutansa (generała Zgromadzenia w latach 1957-63). Potem wychowawcą młodego kleryka Wiktora był wymagający ks. Bronisław Valtpitrs. Po dość surowej opinii o swym wychowanku z 1934 roku ks. Bronisław napisał następną (22 maja 1937), bardzo pozytywną, w której prosi Radę Generalną o dopuszczenie kl. Pentjušsa do ślubów wieczystych: „Quoad mores Pentjušs ultimis duobus annis ostendit magnum progressum spiritualem: est obediens, satis devotus. castitas sine obejctione, superbia opugnatur per orationem et exercitia in virtute humilitatis, diligentia in comparanda scientia plus quam sufficiens, progressus in scientiis bonus, vacatio solida ó…]ę . Diakon Pentjušs święcenia kapłańskie otrzymał 9 marca 1942 roku w kościele św. Franciszka w Rydze, usytuowanym tuż przy seminarium archidiecezjalnym, a więc ks. Wiktor jako kapłan posługiwał przez prawie 65 lat! W tymże samym kościele św. Franciszka dnia 22 lutego br. odbyła się Msza pogrzebowa za jego duszę.
Mszy św. przewodniczył J.E. Kard. Janis Pujats. Koncelebrowali dwaj biskupi: Stanisław Szyrokoradziuk z Ukrainy i Vilhelms Lapelis z diecezji łotewskiej Lepaja oraz trzydziestu kapłanów z kleru diecezjalnego i zakonnego (dominikanie, kapucyni). Przed Mszą św. klerycy z seminarium odśpiewali po łacinie egzekwie. Wśród licznie zgromadzonego ludu był obecny biskup emeryt Janis Cakuls i duża grupa sióstr zakonnych (karmelitanki, siostry Matki Teresy z Kalkuty). Liturgię upiększał śpiew chóru. W homilii ks. Kardynał podkreślił ogromne zasługi ks. Wiktora dla Kościoła na Łotwie. Podziękował mu za jego długoletnią pokorną i bardzo owocną pracę w posłudze ojca duchownego i profesora teologii moralnej w seminarium ryskim (prawie 25 lat). Wspomniał także jego bolesne doświadczenia z zesłania na katorgę do kopalni węgla w Workucie, gdzie ks. Wiktor przepracował w okropnych warunkach 8 lat.
Po Mszy św. przemówił wychowanek ks. Wiktora – bp. Stanisław Szyrokoradziuk. W imieniu 6 biskupów, alumnów seminarium ryskiego, wyraził podziękowanie ks. Pentjušsowi za prawdziwie ojcowską troskę względem „powołańę z Ukrainy. Przypomniał także, że ks. Pentjušs w czasie prześladowań komunistycznych wspierał materialnie i wychowywał pokolenia kapłanów z Litwy, Łotwy, Białorusi i Rosji. Wszyscy nazywali go po prostu „Ojcem Duchownymę – było to jakby jego drugie imię.
Przy okazji warto wspomnieć, że wychowankiem ks. Pentjušsa jest także ks. bp Jan Paweł Lenga, marianin, pracujący w Kazachstanie, oraz że „spod rękię ks. Wiktora „wyszedłę śp. ks. Vanags.
Następnie – w imieniu Zgromadzenia – przemówił ks. Kazimierz Pek, Rektor Seminarium Mariańskiego w Lublinie. Podkreślił, że ks. Pentjušs będąc wzorowym zakonnikiem marianinem i kapłanem, stał się wielkim darem dla Kościoła w centralno-wschodniej Europie. Przypomniał też słowa ks. Wiktora, który uważał, że każdy czas jest dobry dla prowadzenia dzieła ewangelizacji, zarówno trudne czasu komunizmu, jak i obecne, niełatwe czasy neoliberalizmu.
Dodajmy, że ks. Pentjušs zebrał wśród ludzi pobożnych i przekazał na budowę Mariańskiego Seminarium Duchownego w Lublinie dość „ciężkię woreczek złotych kopiejek, który to „skarbę , w sposób cudowny, przewiózł do Polski ks. Józef Pietuszko.
We Mszy św. w Rydze ze strony Zgromadzenia uczestniczyli: Przełożony Prowincji Łotewskiej, ks. Pavils Zeila, ks. Jazeps Sitnieks, ks. Andris Ševels, ks. Rinalds Stankēvičs i, już wspominani, ks. Józef Pietuszko (reprezentujący Białoruś), ks. Kazimierz Pek oraz ja. W gronie księży diecezjalnych był obecny ks. Andrejs Trapucka, który w 2005 roku opuścił Zgromadzenie i został włączony do diecezji ryskiej. Po Mszy św. trumnę uroczyście wyprowadzono z kościoła, a następnie ciało ks. Wiktora przewieziono do Welonów.
Ksiądz Juris Jelinskis, obecny Rektor Seminarium Ryskiego, zaprosił wszystkich kapłanów i siostry zakonne na obiad do seminarium; przyjęto nas bardzo gościnnie.
O śmierci ks. Janisa Vaivodsa dowiedzieliśmy się 20 lutego. Od 1 listopada 1999 roku ks. Janis należał do Zgromadzenia Marianów jako cooperator agregatus. Współbracia z Łotwy zdecydowali pochować go wraz z ks. Wiktorem. Ksiądz Janis jako kapłan służył Kościołowi na Łotwie przez ponad 57 lat. Był człowiekiem bardzo wykształconym (znał biegle 8 języków) i przez długie lata był profesorem w Seminarium Ryskim. Ostatnie 7 lat spędził w naszym klasztorze w Welonach. Pragnął odbyć nowicjat i złożyć śluby zakonne, jednak stan zdrowia nie pozwolił mu na to, i choć pozostał do końca tylko jako cooperator agregatus, czuł się w pełni marianinem.
Dnia 22 bm. w czwartek wieczorem w półmrocznym kościele w Welonach stały dwie trumny, pośrodku krzyż i zapalony paschał. Z pobliskiej parafii przyjechał proboszcz z wiernymi, aby odprawić Mszę św. za zmarłych kapłanów. Do koncelebry dołączyli księża marianie z klasztoru w Welonach. Tego dnia dojechali do Welonów również współbracia z Lublina: ks. Andrzej Jerominek, ojciec duchowny w seminarium, br. Stanisław Bednarz (kierowca), dk. Krzysztof Orłowski oraz trzej klerycy należący do wspólnoty łotewskiej: Ervins Jaudzems (II rok filozofii), Dmitrijs Artjomovs (V rok) i Imands Medveckis (V rok, profes wieczysty).
W piątek, 23 lutego, w kościele w Welonach, liturgia pogrzebowa rozpoczęła się o godz. 11.30. Najpierw były śpiewane po łacinie egzekwie, a po nich rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył J.E. Janis Bulis, biskup diecezji Rezekne-Agłona, do której należą Welony. Obecny był również bp Vilhelms Lapelis. W koncelebrze uczestniczyło 73 kapłanów, a 4 posługiwało podczas Mszy w konfesjonale. Na pogrzeb przyjechali także reprezentanci marianów z Litwy: ks. Tomas Miliauskas i ks. Linas Šipavičius, oraz przedstawiciel Kościoła luterańskiego z Rygi. Zjechała się więcej niż połowa kleru z Łotwy, co podkreśla wielkie uznanie, jakim cieszyli się ks. Pentjušs i ks. Vaivods. Kościół był przepełniony wiernymi (prawie 300 osób). Śpiew chóru wytworzył nastrój sprzyjający modlitwie.
W homilii bp Bulis przypomniał niektóre rysy biograficzne z życia obydwu Zmarłych. Uwypuklił ich wierność i ofiarność w pracy dla Kościoła, dając ich za przykład dla zakonników i kapłanów. Szczególnie podkreślił wielkie zasługi ks. Pentjušsa w zakresie formacji kleryków z krajów dawnego bloku sowieckiego.
Pod koniec Mszy św., w imieniu Ojca Generała i całego Zgromadzenia, podziękowałem wszystkim za obecność i za modlitwę. Podkreśliłem, jak wielką rolę odegrał ks. Wiktor dla Zgromadzenia na ziemiach okupowanych przez były Związek Radziecki. Za odwagę i poświęcenie zasługuje on na miano pater congregationis. Wpisał się wielkimi literami w historię świetlanych marianów z Łotwy, takich jak ks. Bronisław Skrinda i ks. Jan Mendriks. Nadchodząca beatyfikacja Ojca Założyciela i świętość życia wielu jego synów duchowych poświadcza, że nasze Zgromadzenie może być szkołą i drogą do świętości. Zachęciłem wicepostulatora, ks. Rinaldsa, do tego, aby od razu starał się zbierać świadectwa o zmarłym ks. Pentjušsie.
Kiedyś ks. Wiktor wspominając dawne czasy, stwierdził, że najpiękniejsze rekolekcje spędził w ciemnym lochu więziennym, gdzie przebywał 2 dni bez jedzenia i picia. Pośród wielu napisów wyrytych na ścianie więzienia znalazł wyryty także krzyż, który zainspirował go do gorącej modlitwy i rozmowy z Bogiem.
Jeden z kapłanów diecezjalnych powiedział mi, iż klerycy w Seminarium Ryskim nadali ks. Pentjušsowi przydomek „Gienaę. Tak nazywał się dobrotliwy krokodyl z rozrywkowego serialu dla dzieci. W ten sposób klerycy chcieli podkreślić charakterystyczną cechę swego „Ojca Duchownegoę : pogoda ducha i szeroki uśmiech, którym wszystkich rozbrajał i przyciągał. Przemówienie zakończyłem prośbą do Boga, aby te „dwa ziarnaę wrzucone w ziemię łotewską wydały obfity plon w postaci nowych i świętych powołań kapłańskich i zakonnych. Mariańska Wspólnota na Łotwie ma wspaniałą przeszłość, młodzi współbracia mają przykłady, na których mogą się wzorować. Dlatego też jesteśmy przekonani, że choć obecnie mała, ale prężna duchowo, ma także przed sobą pomyślną przyszłość.
Na koniec odbyły się modlitwy przy trumnach i został odśpiewany „Hymn Mariańskię . Następnie ciała Zmarłych kapłanów przeniesiono na cmentarz kościelny. Byłem pełen podziwu dla biskupów i wielu kapłanów, którzy lekko ubrani i bez nakrycia głowy, znosili heroicznie siarczysty mróz (-30°C!), odprawiając do końca wszystkie przypisane obrzędy pogrzebowe.
Po pogrzebie przygotowany był obiad dla wszystkich kapłanów, kleryków i sióstr zakonnych. Podczas posiłku przemówił pastor Kościoła luterańskiego z Rygi. Podkreślił, że wskazówki ks. Pentjušsa były dla wielu grup protestanckich punktem odniesienia i orientacji.
Należą się słowa uznania dla naszej Wspólnoty z Łotwy za bardzo dobre przygotowanie i przeprowadzenie uroczystości pogrzebowych.
Wieczorem, już po wszystkich obrzędach pogrzebowych, ks. Rinalds zaproponował mnie i księdzu Andrzejowi Jerominkowi krótki wyjazd do Narodowego Sanktuarium Maryjnego w Agłonie (70 km od Welonów). W kościele był wystawiony Najświętszy Sakrament. Pod obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus jest napisane: „Mostra te esse Matremę . Modliliśmy się, prosząc Maryję, aby pokazała, że jest prawdziwie czułą Matką dla naszych Zmarłych Współbraci, dla Wspólnoty Łotewskiej i dla całego naszego Zgromadzenia.
W sobotę, 24 lutego, wracając do Warszawy, wstąpiłem w Rydze do mieszkania, w którym przez ostatnie lata mieszkał ks. Wiktor. Spotkałem tam ks. A. Trapucka, którego poprosiłem, aby ułatwił przekazanie naszej wspólnocie na Łotwie wszystkich rzeczy osobistych ks. Pentjušsa, jego dokumentów, listów, książek. Materiał ten trafi do archiwum zakonnego, a niektóre rzeczy zostaną wystawione w muzeum, które ks. Rinalds Stankēvičs zamierza zorganizować w Welonach.
Niech nasi współbracia Viktors i Janis odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.
Ks. John Sakevicius MIC, STD
(30.06.1907 – 19.05.2006)
W dniu 19 maja 2006 roku o godz. 15.10 ks. John Sakevicius, wówczas członek prowincji św. Kazimierza, spokojnie odszedł do Pana w domu opieki im. Matki Teresy w Lemont, w stanie Illinois. W czerwcu 2006 roku skończyłby 99 lat, z których 74 przeżył jako kapłan, a w sierpniu 2006 obchodziłby 79-lecie życia zakonnego. Do Zgromadzenia wstąpił w 1926 roku, a więc 80 lat temu. Ksiądz John pochodził z dużej rodziny.
Jego pogrzeb odbył się 25 maja 2006 roku w kościele pw. Narodzin NMP w Chicago, w stanie Illinois. Jedenastu księży współkoncelebrowało Mszę św. pogrzebową. Homilię wygłosił daleki krewny ks. Johna, który tymczasowo pomaga przy parafii. Pogrzeb odbył się na cmentarzu św. Kazimierza w Chicago, w kwaterze zarezerwowanej dla marianów. Ksiądz John był początkowo członkiem prowincji litewskiej; do prowincji św. Kazimierza został przeniesiony 28 lutego 2006 roku. Przez wiele lat członkowie tej prowincji opiekowali się nim i regularnie odwiedzali go w domu opieki. W chwili zgonu ks. John był najstarszym członkiem Zgromadzenia.
Ks. Rafał Andrychowicz MIC
(27.01.1927 – 17.04.2006)
Rafał Andrychowicz, syn Antoniego i Weroniki, urodził się 27 stycznia 1927 roku w Lindowie na terenie diecezji łowickiej. Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1941 r. zapisał się na tajne nauczanie w zakresie szkoły średniej. Świadectwo dojrzałości Liceum Ogólnokształcącego zdobył w Łodzi w 1948 r. i tegoż roku został alumnem WMSD w Warszawie, w którym przebywał do czerwca 1951 r., gdzie ukończył filozofię. W 1952 r. został przyjęty do Zgromadzenia Księży Marianów. Po ukończeniu nowicjatu w Skórcu pierwszą profesję złożył 8 września 1953 roku, a następnie studiował teologię przez rok mieszkając na Bielanach, a później w domu na warszawskiej Pradze. W tymże domu dnia 8 września 1956 r. złożył śluby wieczyste. Również w kościele na Pradze 16 marca 1957 r. otrzymał sakrament kapłaństwa z rąk ks. bpa Zygmunta Chromańskiego. Po święceniach został skierowany do pracy w Skórcu, gdzie w latach 1957-59 był wikariuszem i prefektem. Następnie pracował w Górze Kalwarii, gdzie był kapelanem Domu Opieki Społecznej. W latach 1960-64 pracował w Warszawie na Marymoncie jako wikariusz i prefekt, a w roku 1965 był w Stoczku Warmińskim rektorem kościoła sanktuaryjnego i przełożonym domu zakonnego. W latach 1965-69 pracował Głuchołazach, gdzie był prefektem młodzieży. W 1969 r. przez kilka miesięcy pracował w Puszczy Mariańskiej na stanowisku wikariusza prafii i ekonoma domu. W latach 1969-71 był ponownie kapelanem Domu Opieki Społecznej w Górze Kalwarii, a następnie w latach 1971-78 przełożonym i proboszczem w Głuchołazach. Od roku 1978 był przełożonym domu na Marymoncie i wikariuszem parafii, a w latach 1981-84 proboszczem i I radnym domu skórzeckiego. W latach 1984-86 był współpracownikiem w duszpasterstwie na Stegnach. W latach 1986-93 ponownie był proboszczem w Głuchołazach, a od 1987 r. także przełożonym domu zakonnego. W roku 1993-94 pracował w duszpasterstwie sanktuaryjnym w Licheniu. W latach 1994-96 przebywał jako rekonwalescent w Głuchołazach, a po przekazaniu tej placówki władzy diecezjalnej, od 1996 roku był rekonwalescentem w Warszawie na Marymoncie, gdzie zmarł w poniedziałek wielkanocny, dnia 17 kwietnia 2006 roku.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek 21 kwietnia 2006 r. w kościele pw. NMP Królowej Polski w Warszawie na Marymoncie, pochowany został na cmentarzu na Wawrzyszewie.
Ks. Viktors Civzelis MIC
(13.01.1919 – 01.04.2006)
Urodził się 13 stycznia 1919 roku w Jelgava. Po ukończeniu szkoły
średniej, wstąpił do instytutu pedagogicznego, a po jego zakończeniu
pracował w Rydze jako nauczyciel języka łotewskiego. Już wtedy bardzo
lubił muzykę, śpiewał w chórach uniwersytetu a nawet pomagał w
prowadzeniu tych chórów. Przed drugą wojną światową razem z bratem
wyjechał do Rzymu, gdzie Viktors kontynuował naukę muzyki u słynnych
pedagogów. Uczył się razem z Luciano Pavarottim, później przez długie lata
pozostawali przyjaciółmi. Śpiewał na różnych koncertach, przed nim otwierała się piękna kariera muzyczna.
Całkowicie zmienił swoje życie po spotkaniu i spowiedzi u Padre Pio. Zostawił karierę muzyka i w 1957
roku w Rzymie wstąpił do naszego Zgromadzenia. Studiował na Angelicum w Rzymie i na uniwersytecie w
Bolonii. Po studiach 5 lipca 1964 roku w Rzymie został wyświęcony na kapłana. Za rok po święceniach
wyjechał do Chicago gdzie przez całe życie pracował w parafii Matki Bożej Agłońskiej.
2002 roku ojciec Viktor po 58 lat spędzonych za granicą, powrócił do Łotwy gdzie w klasztorze w Vilani spędził ostatnie lata swego życia. Wyróżniał się wielką pokorą i dużym poczuciem humoru. Odszedł do Pana po ciężkiej chorobie w dniu 1 kwietnia 2006 roku, w otoczeniu ojców i braci marianów. Został pochowany przy kościele w Vilani. Uroczystości pogrzebu przewodniczył ordynariusz diecezji Rezekne-Aglona biskup Janis Bulis, i wielu kapłanów koncelebrowało.
Ks. Bonifacy Sarul MIC
(03.01.1917 – 23.03.2006)
Bonifacy Sarul, syn Jana i Marcjany z Kiapśniów urodził się 3 stycznia 1917 r. w Dziewielach, w parafii Druja, w archidiecezji wileńskiej. Szkołę średnią ukończył w Drui w Gimnazjum Marianów, gdzie świadectwo dojrzałości otrzymał w roku 1936. Postulat zakonny odbywał w czasie, gdy generałem marianów był ks. Andrzej Cikoto. Nowicjat odbył pod kier. ks. Witalisa Chamionka, pierwsze śluby zakonne złożył 15 sierpnia 1938 r. na ręce ówczesnego prowincjała ks. Władysława Łysika. Profesję wieczystą na ręce ks. Jan Seferyńskiego złożył 15 sierpnia 1943 r. w kościele marianów w Skórcu k. Siedlec. Studia seminaryjne ukończył w Warszawie, najpierw w Archidiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym, a następnie w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym Księży Marianów na warszawskich Bielanach.
Święcenia kapłańskie otrzymał 25 sierpnia 1946 r. w kościele bielańskim z rąk bpa Wacława Majewskiego. Po święceniach pracował na Bielanach jako wychowawca chłopców w Internacie, następnie w Głuchołazach ucząc religii w szkołach podstawowych. W latach 1949-52 przebywał w Skórcu, gdzie pełnił zadania wikariusza parafii i prefekta w szkołach. Te same funkcje spełniał następnie w Górze Kalwarii w latach 1952 - 57. Skierowali następnie do Puszczy Mariańskiej pełnił urząd przełożonego i administratora parafii. Od roku 1959 przebywał w Stoczku Warmińskim, gdzie kolejno pełnił urząd przełożonego, ekonoma i rektora kościoła klasztornego. W roku 1963 przeniesiony do Warszawy, pełnił urząd przełożonego domu, ekonoma i duszpasterza młodzieży na Pradze. Stąd po sześciu latach wrócił ponownie do Stoczka, gdzie od roku 1969 przebywał do chwili swej śmierci. W Stoczku Klasztornym do roku 1975 był przełożonym domu; ofiarnie pracował w okolicznych parafiach wspomagając duchowieństwo i przyczyniając się do rozwoju sanktuarium Matki Pokoju w Stoczku. W r. 1983 pielgrzymował do Rzymu. W roku 1996 Arcybiskup Warmiński odznaczył Go orderem „Pro Ecclesia et Pontifice”. Pomimo słabnącego wzroku i słuchu serce miał zawsze wrażliwe, nieustannie życzliwe, gościnne i ofiarne. Zmarł dnia 23 marca 2006 roku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w sobotę, 25 marca 2006 r. w Bazylice Mniejszej NMP Matki Pokoju w Stoczku Warmińskim.
Br. Franciszek Zaborowski MIC
(06.09.1921 – 15.02.2006)
Brat Franciszek Zaborowski MIC urodził się dnia 6 września 1921 roku w miejscowości Mały Klińcz k. /Kościerzyny. W czasie II wojny światowej trafił do polskiego wojska na Zachodzie. Służył w I Dywizji Pancernej Gen. Maczka. Walczył we Francji, Belgii, Holandii i w Niemczech. Po wojnie pozostał w Anglii i tam wstąpił do naszego Zgromadzenia. Do postulatu wstąpił dnia 2 lutego 1961 r. w Fawley Court. Nowicjat rozpoczął dnia 8 września 1961 r. w Hereford. Pierwsze śluby zakonne złożył dnia 8 września 1962 r. Śluby wieczyste złożył dnia 8 września 1968.
Do roku 1968 pracował w naszym domu zakonnym w Hereford w Apostolacie Maryjnym. Następnie przebywał w domu zakonnym w Fawley Court. Tam spełniał różne obowiązki: ogrodnika, konserwatora domu i gimnazjum mariańskiego dla chłopców, zakrystiana i kierowcy. Ostatnimi laty pomimo starszego wieku, na ile siły mu pozwalały, chętnie pomagał w pracach w ogrodzie i parku. Kochał bardzo kwiaty, zwłaszcza róże, o które dbał z wielką starannością.
Przez ostatni rok leżał sparaliżowany po wylewie. Swoją chorobę znosił cierpliwie i pogodnie. Zmarł nad ranem dnia 15 lutego 2006 roku. Był zakonnikiem pracowitym, pobożnym, cichym i pokornym. Sumiennie spełniał powierzone mu obowiązki.
Msza św. pogrzebowa została odprawiona dnia 2 marca br. o godz. 11.00 w kościele rektoralnym św. Anny w Fawley Court. Ciało zostało złożone do grobów mariańskich na cmentarzu w Henley-on-Thames.
Ks. Józef Sielski MIC
(18.02.1914 – 09.06.2005)
W hołdzie ks. Józefowi Sielskiemu MIC
Marianin, ks. Józef Sielski zmarł w czwartek, 9 czerwca w domu opieki nad osobami w starszym wieku Villa Rosa, położonym w Mitchelleville, w stanie Maryland. Miał 91 lat.
Ksiądz Józef przeżył wspaniałe życie, poświęcone służbie Zgromadzeniu Marianów: dwukrotnie był wybierany przełożonym generalnym Zgromadzenia oraz dwukrotnie przełożonym prowincjalnym prowincji św. Stanisława Kostki w Stockbridge, w stanie Massachusetts (USA). Również dwukrotnie pełnił funkcje dyrektora Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich z centrum w Stockbridge. Był pierwszym Amerykaninem polskiego pochodzenia, który został członkiem mariańskiej wspólnoty.
Urodził się w Jersey City, w stanie New Jersey, w dniu 18 lutego 1914 r., w rodzinie Michała i Tekli Sielskich, ale już we wczesnym dzieciństwie został sierotą. Wychowywał się u Sióstr-felicjanek w Lodi, w stanie New Jersey. Do Zgromadzenia Józef wstąpił w 1929 r., i kontynuował naukę w niższym seminarium. Po ukończeniu szkoły średniej, 14 sierpnia 1933 roku rozpoczął nowicjat. Pierwsze śluby złożył w Waszyngtonie w dniu 15 sierpnia 1934 r., mając 20 lat. Jako kleryk zdobywał wykształcenie na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie, które zakończył licencjatem z teologii. Będąc jeszcze studentem na uczelni, spędził rok w Polsce, powracając do Stanów Zjednoczonych na krótko przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej. Podczas swego pobytu w Polsce uczył się języka polskiego i studiował teologię. Zapoznał się także z życiem wspólnoty mariańskiej, mieszkając razem ze swymi polskimi współbraćmi.
Święcenia kapłańskie otrzymał w dniu 10 czerwca 1941 r., na krótko przed dniem, kiedy Stany Zjednoczone włączyły się do drugiej wojny światowej. Ze względu na braki personalne, ks. Sielski niemalże natychmiast został powołany na ważne urzędy w mariańskiej wspólnocie. Udało mu się prawie ukończyć swoją pracę doktorską z teologii (S.T.D.) na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, ale obowiązki względem wspólnoty spowodował y, że musiał porzucić studia. W roku 1944 ks. Józef przeniósł się do nowego mariańskiego domu zakonnego w Stockbridge i został mianowany socjuszem mistrza nowicjatu. Następnie został pierwszym przełożonym w Stockbridge, pozostając na tym urzędzie do 1947 roku, kiedy wyjechał do Detroit, w stanie Michigan, gdzie pomagał w organizowaniu domu misyjnego i pełnił obowiązki jego pierwszego przełożonego. W roku 1948, w wieku 34 lat, został wybrany wiceprowincjałem nowo powstałej prowincji św. Stanisława Kostki. W roku 1951 ks. Sielski stał się następca ks. Józefa Łuniewskiego na urzędzie przełożonego prowincjalnego. Był drugim z kolei przełożonym prowincji.
Podczas 12 niezwykle owocnych lat na tym urzędzie, ks. Józef doprowadził do umocnienia pozycji mariańskiej wspólnoty w Stanach Zjednoczonych: nowy dom studiów został wybudowany w stolicy kraju Waszyngtonie, w Stockbridge zapoczątkowany został słynny „Mariański Tydzień”, oraz została ukończona budowa sanktuarium Bożego Miłosierdzia (obecnie noszącego tytuł Narodowego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego). Zostały także położone fundamenty pod mariańskie domy zakonne w Brookeville, w stanie Maryland, i w Portugalii. Również w tym okresie marianie rozpoczęli „podbóję Anglii i Brazylii, a ks. Józef stał się jednym z pierwszych marianów posłanych do pracy w Brazylii.
W roku 1963 ks. Sielskiego wybrano na radnego generalnego; zamieszkał on w Rzymie. W ciągu następnych dwóch lat został mianowany wikariuszem generalnym Zgromadzenia i przyczynił się do wprowadzenia w życie programu odnowy i dostosowania, które były zlecone wszystkim wspólnotom religijnym przez Sobór Watykański II. Następnie, w roku 1969 ks. Sielski został wybrany generałem Zgromadzenia, i przebywał na tym urzędzie przez dwie kadencje, aż do roku 1981. Podczas swoich obydwu kadencji międzynarodowe spotkania w domu generalnym w Rzymie prowadził w dwóch językach: włoskim i łacinie. Niestety, jego wizytacje generalne mariańskich wspólnot na świecie były poważnie utrudniane przez władze komunistyczne krajów Europy Wschodniej, gdzie znajdowały się placówki mariańskie.
Po zakończeniu drugiej kadencji na urzędzie generała, ks. Józef powrócił do Stanów Zjednoczonych, nawiedzając Rzym sporadycznie, zwłaszcza aby w latach 80. kontynuować pracę nad poprawkami do Konstytucji mariańskich. Po powrocie do macierzystej prowincji, ks. Józefowi powierzano kilka odpowiedzialnych funkcji.
W latach 1983-84 ks. Sielski był dyrektorem Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w USA. Następnie, w końcu lat 80. i na początku lat 90. pracował jako ojciec duchowny w domu w Waszyngtonie, a później jako kapelan w domu opieki nad osobami w starszym wieku pw. św. Józefa w Catonsville, w stanie Maryland.
Liturgia pogrzebowa została odprawiona w dniu 14 czerwca 2005 roku o godzinie 10 rano w Narodowym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Stockbridge, MA (USA). Przewodniczył jej Przełożony Generalny Zgromadzenia Księży Marianów, ks. Jan M. Rokosz MIC. Ciało ojca Józefa Sielskiego zostało złożone na mariańskim cmentarzu na Eden Hill (Rajskim Wzgórzu).
Na pogrzebie ks. Sielskiego wielu współbraci-marianów wygłosiło mowy pożegnalne. Ojciec Generał uwypuklił szczególnie ważną rolę, którą ks. Józef odegrał w okresie posoborowym, kiedy nasza wspólnota, podobnie do reszty Kościoła, przeżywała „kryzys osobowości”. „Odnowieniu Kościoła towarzyszyły pewne kryzysy. Być może, stosowało się to szczególnie do kapłaństwa i życia zakonnego. Był to również okres odnawiania konstytucji wspólnot zakonnych dokonywanego na wezwanie Soboru Watykańskiego II. W tym procesie nierzadko dochodziło do zamieszania i wewnętrznych konfliktów, spowodowanych tym, że członkowie wspólnot zakonnych poszukiwali swojej tożsamości zakonnej, która nie zawsze była dobrze zrozumiana.
Dotyczyło to także naszego Zgromadzenia. W tym okresie powstały poważne nieporozumienia i niezgody z powodu historii i tożsamości naszego Zgromadzenia. Niemniej ks. Sielski, dzięki swojej mądrości, gorącej modlitwie oraz stylowi życia, zdołał nakłonić poróżnione strony do prowadzenia rozmów, na skutek czego Zgromadzenie mogło posunąć się naprzód i pokonać przeszkody. Pod kierownictwem ks. Sielskiego jako przełożonego generalnego Zgromadzenie dokonało zmian w Konstytucjach w taki sposób, aby lepiej odpowiadał y na znaki czasu, wciąż czerpiąc głębokie duchowe i apostolskie natchnienie z dziedzictwa pozostawionego nam przez założyciela, o. Stanisława Papczyńskiego i odnowiciela, bł. Jerzego Matulaitisa-Matulewicza. Pan Bóg w szczególny sposób przygotował o. Józefa do posługi dla Zgromadzenia i Kościoła właśnie w takim okresie, obdarzywszy go wieloma zdolnościami i talentami: intelektem, indywidualnością i charakterem oraz znajomoś cią języków (łacina, włoski, polski i angielski).
Ojciec Generał podkreślił również ważną rolę odegraną przez ks. Józefa w przeszczepieniu marianów do Brazylii.
Przełożony prowincji Opatrzności Bożej, ks. Paweł Naumowicz, nadesłał listownie słowo pożegnalne, mó- wiące m.in. o staraniach ks. Józefa, które zaowocowały budową siedziby Zarządu polskiej prowincji na Stegnach oraz mariańskiego Domu Studiów w Lublinie. Wspomniał także przyjaźń, która łączyła ks. Józefa z ks. Witoldem Niecieckim MIC podczas „pracy nad reformą zleconą przez Sobór Watykański II wszystkim zgromadzeniom zakonnym oraz jego pracę edytorską nad Konstytucjami mariańskimi przy dokonywaniu tzw. „aggiornamentoę (uaktualnienie). Podkreślił też, że ks. Józef zainicjował tradycję wizytacji prowincji wraz z członkami Rady w celu uzyskania bardziej pełnego obrazu stanu Zgromadzenia. Ksiądz Sielski ustanowił także okresowe spotkania wszystkich przełożonych prowincjalnych, a z owych spotkań wyłonił się później pomysł założenia Mariańskiego Instytutu Historycznego. Również pod jego kierownictwem ukazała się drukiem książka Marianie 1673-1973, w której jako wprowadzenie użyto list papieża Pawła VI skierowany do marianów z okazji ich 300-lecia istnienia.
Były przełożony generalny ks. Adam Boniecki nadesłał list, w którym podkreślił perspektywiczne spojrzenie i mądrość ks. Józefa. W swoim liście wspomniał, że gdy ks. Józef odchodził ze stanowiska przełożonego generalnego, papież Jan Paweł II powiedział, iż drugiego takiego generała już nie będzie.
Były przełożony generalny ks. Donald Petraitis MIC nie uczestniczył w ceremonii z powodu choroby. Nadesłał list, w którym określił ks. Józefa jako człowieka kochającego swoje powołanie i Zgromadzenie. Powiedział także, że lata spędzone wraz z nim w Rzymie stały się dla niego bardzo owocne i że dziękuje Bogu za dar obecności ks. Józefa wśród nas przez długie dziesięciolecia.
Ks. Leonas Lešinskas MIC
(14.02.1924 – 16.09.2004)
Dnia 16 września 2004 roku, w wieku lat 80, zmarł w Mariampolu w parafii pw. św. Michała Archanioła ks. Leonas Le inskas MIC.
Urodził się 14 lutego 1924 roku we wsi Pailiai. Był ostatnim, dziesiątym dzieckiem w małorolnej rodzinie chłopskiej. Skończył szkołę podstawową w Aukštelke, a od 1937 do 1940 roku uczył się w prywatnym gimnazjum franciszkańskim w Kretyndze. Gdy władze sowieckie zamknęły gimnazjum, kontynuował naukę w I Gimnazjum w Šiauliai, którą zakończył w 1943 roku. W 1946 roku wstąpił do seminarium diecezjalnego w Kownie, lecz gdy władze sowieckie zmniejszały liczbę seminarzystów, kleryk Leonas po pierwszym semestrze musiał opuścić seminarium; wstąpił wtedy do Zgromadzenia Księży Marianów. W 1948 roku odbył nowicjat i wrócił do seminarium.
Święcenia kapłańskie Leonas Lešinskas przyjął dnia 22 sierpnia 1950 roku. W następnym roku ukończył studia seminaryjne i zaczął pracować jako wikariusz w Koszedarach. W latach 1953-63 był kolejno proboszczem: w Gegužine (1953-1954), Skudutiškis (1954-1960), Bagaslaviškis (1960-1961), Pažerai (1961-1963) i Karmelavie (1963). Dnia 15 sierpnia 1963 roku został wykładowcą w seminarium diecezjalnym w Kownie i prefektem studentów. Pracując tam, w 1967 roku obronił doktorat z teologii fundamentalnej.
W 1968 roku ks. Leonas Lešinskas został proboszczem w Balbieri kis, a w 1971 – administratorem w Aukštoji Panemune. W latach 1975-89 pracował w parafii św. Michała Archanioła w Mariampolu: najpierw jako administrator, a od 1979 roku jako proboszcz i dziekan. Dzięki jego staraniom w 1987 roku w kościele utworzono kaplicę bł. Jerzego Matulewicza.
Ksiądz Leonas Lešinskas od 1989 roku był proboszczem w Budvietis i wicedziekanem w Mariampolu. Po 2 latach wrócił do Mariampola. Na początku pełnił obowiązki kapelana w odnowionej szkole średniej Marianów i był rezydentem w parafii św. Wincentego, a od 1993 roku był rezydentem w parafii św. Michała Archanioła; tam przebywał aż do śmierci.
Od 1991 roku ks. Leonas wykładał religię i dyscypliny teologiczne w różnych instytucjach oświatowych w Mariampolu: odnowionej szkole średniej Marianów (do 1992), Wyższej Szkole Pedagogicznej (do 1996), Wyższej Szkole Katechetycznej w diecezji Vilkavi kis (do 1998). W 1995 roku Rada Nauki Litewskiej wręczyła ks. Leonowi Leżinskasowi dyplom doktora habilitowanego.
Pogrzeb ks. dr. hab. Leonasa Lešinskasa odbył się 18 września 2004 roku w Mariampolu.
Ks. Kazimierz Pacek MIC
(10.08.1930 – 08.27.2004)
W nocy z 26 na 27 sierpnia 2004 roku w Warszawie na Marymoncie zmarł na raka ks. Kazimierz Pacek; miał 74 lata, 55 lat życia zakonnego i 48 lat kapłaństwa.
Ksiądz Kazimierz urodził się 8 października 1930 roku w Grudziądzu. Po uzyskaniu „małej matury” w I Państwowym Liceum i Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Grudziądzu w 1948 roku poprosił o przyjęcie do Zgromadzenia. Nowicjat odbył w Skórcu. Dnia 8 września 1949 roku złożył tam pierwszą profesję. W latach 1949-51 kontynuował naukę w zakresie szkoły średniej w naszym niższym seminarium na Bielanach. W roku 1951(52 ukończył na Wileńskiej I rok filozofii. W latach 1952-54 studiował na Bielanach, a w latach 1954-56 w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Profesję wieczystą złożył w Skórcu 15 sierpnia 1954 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 16 marca 1957 roku w kościele pw. Matki Bożej z Lourdes na Pradze w Warszawie.
Po święceniach przez 2 lata pracował w Górze Kalwarii jako wikariusz i prefekt religii. W latach 1959-62 odbył studia licencjackie w zakresie teologii biblijnej. W roku 1962(63 był prefektem księży z naszej prowincji, uczestniczących w rocznym Studium Duszpasterskim w Krakowie. W latach 1963-65 przebywał w mariańskim Domu Studiów we Włocławku i równocześnie był doktorantem KUL-u na teologii biblijnej. W drugim roku pobytu we Włocławku był także kapelanem Sióstr Wspólnej Pracy. W roku 1965(66 pracował jako wikariusz i prefekt młodzieży w Sierpcu, a w 1966-67 ponownie jako kapelan Sióstr Wspólnej Pracy. W latach 1967-69 był katechetą młodzieży w rodzinnym mieście Grudziądzu. W latach 1969-75 pełnił obowiązki radnego prowincjalnego. W latach 1969-71 był przełożonym domu zakonnego w Skórcu i wikariuszem parafii. Mianowany sekretarzem prowincjalnym, został przeniesiony do domu na Bielanach, a w 1981 roku do domu na Marymoncie. Urząd sekretarza pełnił przez 10 lat (1971-81). Od 1977 roku był kapelanem w kaplicy Sióstr Imienia Jezus. Pracując na Marymoncie, przez wiele lat posługiwał tamtejszym wspólnotom neokatechumenalnym oraz jako spowiednik służył wielu siostrom zakonnym.
Ksiądz Kazimierz pełnił liczne ważne obowiązki na rzecz naszej prowincji: od 1981 roku nieprzerwanie prowadził w nowicjacie wykłady z biblistyki, przez wiele lat prowadził także rekolekcje dla różnych grup współbraci, zwłaszcza przed składaniem profesji. Kilka razy był mistrzem nowicjatu wieczystego. Przez kilka lat był również cenzorem dla Wydawnictwa Księży Marianów.
Od lipca 2004 roku śp. ks. Kazimierz zmagał się z nieuleczalną chorobą. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 30 sierpnia 2004 roku w kościele Księży Marianów na Marymoncie. Zgromadziły liczne grono wiernych – współbraci marianów, rodzinę, znajomych, siostry zakonne, braci z Drogi Neokatechumenalnej, parafian. Mszy św. w intencji Zmarłego przewodniczył ks. bp Marian Duś. Złożenie ciała śp. ks. Kazimierza nastąpiło na cmentarzu wawrzyszewskim marianów w Warszawie.
Br. Jan Mieczysław Obrębski MIC
(21.11.1938 – 20.07.2004)
Brat Jan urodził się 21 listopada 1938 roku w Polsce we wsi Ziomek, par. Baranowo, diec. łomżyńska, z rodziców Rozalii i Józefa. W domu było dziesięcioro rodzeństwa: 3 braci i 7 sióstr.
W latach 1945-52 uczęszczał do szkoły podstawowej w Bakule-Ziomku. Po jej ukończeniu przez rok pomagał rodzicom w gospodarstwie rolnym. W 1953 roku rozpoczął naukę w Zasadniczej Szkole Metalowej w Przasnyszu, którą ukończył po 2 latach z dyplomem „ślusarza maszyn rolniczych”. Przez kolejny rok ponownie pomagał rodzicom w gospodarstwie. Wtedy też odkrył swoje powołanie zakonne. Poszedł w ślady swojej starszej siostry Zofii, zakonnicy, oraz kuzyna ks. Kazimierza Komora MIC; w 1957 roku wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów.
Po półrocznym postulacie i rocznym nowicjacie przeżytym w Skórcu, 15 sierpnia 1958 roku złożył pierwszą profesję. Pozostał członkiem domu skórzeckiego przez 7 lat. Był konserwatorem w klasztorze i pomagał w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Natomiast śluby wieczyste złożył 15 sierpnia 1965 roku w Stoczku Klasztornym
W latach 1965-84 przebywał w domu lubelskim, gdzie mieści się mariańskie seminarium. Przełożeni zauważyli jego zdolności i skierowali do szkoły średniej. Od lipca 1965 do lutego 1972 roku uczył się w Zaocznym Technikum Mechaniczno-Elektrycznym w Lublinie, które ukończył z tytułem technikamechanika w zakresie budowy maszyn. Maturę uzyskał w 1971 roku. Jednocześnie pracował zawodowo jako ślusarz w Spółdzielni Inwalidów Niewidomych w Lublinie. Brat Jan uczył się alfabetu Braille’a (1968), ukończył kurs samorządowo-ekonomiczny (1969), uzyskał tytuł mistrza w zawodzie ślusarstwa ogólnego (1971) i ukończył kurs dla kierowców samochodów ciężarowych. W czasie nauki pełnił funkcje konserwatora domowego i kierowcy-mechanika.
Od 1972 roku przez 5 lat był ekonomem domu lubelskiego. W ciągu tego okresu przez 3 lata studiował w Instytucie Wyższej Kultury Religijnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Brat Jan ciągle pogłębiał wiedzę zawodową i religijną, pragnąc realizować idee bł. Jerzego Matulewicza, naszego odnowiciela, który chciał widzieć mariańskich braci zakonnych wykształconych i kompetentnych. Wszystko wskazywało na to, iż br. Jan miał wystarczające możliwości intelektualne, by skończyć studia teologiczne i ubiegać się o kapłaństwo. Na sugestie niektórych współbraci, aby został kapłanem, odpowiadał, że nie czuje się do tego powołany ani godny; pragnął służyć Zgromadzeniu i Kościołowi jako brat zakonny.
W lutym 1984 roku został przeniesiony do Rzymu, do domu generalnego, gdzie przeżył 20 lat, czyli prawie połowę swego zakonnego życia. Praktycznie od początku pobytu aż do 1999 roku pełnił obowiązki ekonoma domu generalnego. W latach 1987-93 był też ekonomem generalnym Zgromadzenia. W 1999 roku został II radnym domowym, i na ile pozwalało mu zdrowie, pomagał ekonomowi domu.
Brat Jan przygotowywał się do operacji na serce, która była planowana na początek 2004 roku. Ponadto zaczął odczuwać silne dolegliwości żołądkowe. Badania lekarskie wykazały nowotwór złośliwy żołądka. Niestety, dwie operacje oraz zastosowana terapia nie przyniosły rezultatu. Brat Jan zmarł 20 lipca br. po 6- miesięcznym okresie cierpienia i walki z chorobą. Podczas choroby bardzo interesował sie sprawami Zgromadzenia i swoje cierpienie ofiarował za mariańska wspólnotę, zwłaszcza o błogosławieństwo Boże dla prac zarządu generalnego.
Ostatnią pracą podjętą z jego inicjatywy było odnowienie i zadaszenie figury św. Józefa, znajdującej się w naszym ogrodzie. święty Józef – patron dobrej śmierci – szczodrze odwdzięczył się Bratu, wyprosiwszy mu łaskę pięknej śmierci. Brat Jan przechodził do wieczności otoczony miłością i modlitwą bardzo wielu osób. Zmarł wkrótce po wizycie Ojca Generała, który w drodze z lotniska, po przylocie ze Stanów Zjednoczonych, odwiedził go w szpitalu.
Świadectwo bezgranicznego zaufania Bogu, autentycznej wiary przejawiającej się w pogodnym przyjęciu cierpienia i gotowości na śmierć jest najlepszym podsumowaniem całego jego życia, wypełnionego pokorną służbą Bogu.
Na wiadomość o śmierci br. Jana wielu współbraci marianów przysłało listy z kondolencjami, w których wyrazili jednocześnie wdzięczność za dobro, którego od niego doświadczyli, kiedy odwiedzali dom generalny. Najczęściej powtarzały się zdania: „wzorowy zakonnik”, „rozmodlony”, „wierny ślubom”, „usłużny”, „pracowity”, „solidny”, „cichy”, „całkowicie oddany sprawom Zgromadzenia”, „sumienie wspólnoty w przeżywaniu ubóstwa”, „serdeczny współbrat”, „dobry człowiek i marianin”.
Uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył Przełożony Generalny ks. Mark Garrow, odbyły się 23 lipca 2004 roku w kaplicy domu generalnego w Rzymie.
Ks. Feliks Bartecki MIC
(11.05.1925 – 09.07.2004)
Feliks Bartecki urodził się 11 maja 1925 roku w Bukowem, parafia Zagórów, pow. Słupca, diec. włocławska, woj. wielkopolskie.
W 1949 roku po zdaniu „małej matury” w Rumii, poprosił o przyjęcie do Zgromadzenia Księży Marianów. Po ukończeniu nowicjatu złożył pierwsze śluby w Skórcu 15 sierpnia 1950 roku. Przeniesiony na Bielany, ukończył pozostałe dwie klasy szkoły średniej i w 1952 roku zdał egzamin dojrzałości, a następnie w latach 1952-54 studiował na Bielanach filozofię. W roku 1954-55 skierowano go na przerwę do pracy w gospodarstwie klasztoru skórzeckiego. Pierwszy rok teologii ukończył w Gietrzwałdzie i tam w 1956 roku złożył profesję wieczystą. Pozostałe 3 lata studiów teologicznych dopełnił w WSD we Włocławku.
Święcenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1959 roku we Włocławku. Po nich odbył w Krakowie tzw. „tirociniumę. W 1960 roku rozpoczął pracę duszpasterską: najpierw krótko w Skórcu i w Warszawie na Pradze, a następnie w Głuchołazach jako katecheta i współpracownik w duszpasterstwie. W roku 1961-62 te same obowiązki spełniał w Skórcu, a w latach 1962-64 w Stoczku i Krekolu. W 1964 roku przeniesiono go do domu na Bielanach i skierowano na studia na ATK w zakresie prawa kanonicznego. Po zdobyciu stopnia magistra prawa kanonicznego ks. Feliks został notariuszem w Sądzie Metropolitalnym Warszawskim. Skierowano go wówczas do domu w Sulejówku, a od 1969 roku przebywał w domu w Warszawie na Pradze. W 1972 roku został kapelanem sióstr niepokalanek we Wrzosowie z przynależnością do domu bielańskiego. W latach 1975-87 spełniał obowiązki spowiednika i współpracownika w duszpasterstwie przy kościele rektoralnym św. Franciszka Ksawerego w Grudziądzu. Od 1987 roku pracował jako spowiednik w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu.
Ostatnie miesiące życia ks. Feliksa były naznaczone ciężkim cierpieniem. Zmarł w domu licheńskim 9 lipca o godz. 12.00.
Uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył ks. bp Czesław Lewandowski z Włocławka, odbyły się w Sanktuarium Licheńskim dnia 12 lipca o godz. 14.00.
Ks. Henryk Tomaszewski MIC
(18.01.1914–29.06.2004)
Ksiądz Henryk Tomaszewski urodził się 18 stycznia 1914 roku w Żyrardowie, Polska. Jego ojciec zginął w 1920 roku podczas wojny polskorosyjskiej. Od śmierci ojca Henryk wraz ze swoim bratem Romualdem i siostrą Marią byli wychowywani przez matkę. Po ukończeniu szkoły podstawowej i średniej przez 3 lata uczęszczał do Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W 1937 roku wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów.
Pierwsze śluby zakonne złożył 8 sierpnia 1938 roku w klasztorze w Skórcu. Podczas nowicjatu miał kontakt i bardzo dobrze zapamiętał osobę bł. ks. Antoniego Leszczewicza MIC, który wstąpił do naszego Zgromadzenia będąc księdzem diecezjalnym i misjonarzem w Harbinie (Chiny). Ksiądz Henryk na zawsze pozostał pod wrażeniem pokory oraz dyspozycyjności, z jaką ks. Antoni usługiwał o wiele młodszym od siebie braciom nowicjuszom przy refektarzowym stole.
Po pierwszych ślubach zakonnych Henryk został skierowany do seminarium w Wilnie, gdzie rozpoczął studia na Uniwersytecie Ste
fana Batorego. Wkrótce jednak został przeniesiony do seminarium w Kownie, następnie do Mariampola i Drui. Okres studiów seminaryjnych był dla niego bardzo ciężki ze względu na II wojnę światową.
Właśnie w czasie zmagań wojennych, będąc jeszcze klerykiem, Henryk otrzymał łaskę doświadczenia heroizmu dwóch księży marianów: Jerzego Kaszyry i Antoniego Leszczewicza, którzy w 1999 roku zostali wyniesieni na ołtarze. Przełożony domu w Drui wysłał Henryka do Rosicy, aby ostrzec tychże współbraci o nadchodzącym niebezpieczeństwie i namówić ich do opuszczenia tamych terenów. Księża ci odesłali posł ańca z powrotem do Drui, przez co go uratowali, a sami pozostali z miejscową ludnością i w dniach 16-17 lutego 1943 roku ponieśli śmierć męczeńską. Męczeństwo to zostało opisane przez ks. Henryka na podstawie jego wspomnień oraz świadectw innych osób, co przyczyniło się do procesu beatyfikacyjnego mariańskich Męczenników.
Dnia 7 lutego 1944 roku w Wilnie Henryk złożył śluby wieczyste i 20 dni później – 27 lutego – przyjął w Mariampolu święcenia kapłańskie z rąk abp. Romualda Jałbrzykowskiego. Po święceniach kontynuowałstudia, które ukończył obroną pracy magisterskiej w 1946 roku. Przez następne lata pracował duszpastersko jako wikariusz i katecheta w wielu parafiach mariańskich, najdłużej w Drui i Warszawie, a przede wszystkim jako wychowawca w Kolegium Bielańskim.
Po opuszczeniu Polski ks. Tomaszewski przyjechał do Anglii, gdzie przez jakiś czas kontynuował pracę wychowawczą w Fawley Court. Potem pojechał do Portugalii i ostatecznie w grudniu 1965 roku dotarł do Brazylii jako jeden z pierwszych misjonarzy mariańskich; był czwartym członkiem należącym do pierwszej ekipy misyjnej.
Ksiądz Henryk pracował w pierwszej mariańskiej parafii misyjnej w Brazylii, w miejscowości Nossa Senhora da Gloria, stan Sergipe. W 1968 roku, po zamknięciu tej misji, przybył do Kurytyby w stanie Parana i wkrótce wyjechał jeszcze bardziej na południe – do stanu Rio Grande do Sul, gdzie objął parafię w Barra do Ribeiro, w której pracował do 1969 roku. Od września 1969 roku ks. Henryk ropoczął trudną pracę duszpasterską w dolinie rzeki Ribeira, na granicy stanów Parana i Sao Paulo. Początkowo objął opiekę duszpasterską nad dwoma parafiami – Ribeira w Stanie Sao Paulo i Adrianopolis w stanie Parana. Chociaż jego rezydencją była Ribeira, to jednak w Adrianopolis wybudował piękny dom parafialny. Podczas swojej mozolnej pracy duszpasterskiej w parafii Ribeira zdołał wybudować ponad 10 nowych kaplic, odnowił też kościół główny, ratując go przed ruiną, oraz odbudował kompletnie zniszczoną plebanię.
Dnia 17 stycznia 1988 roku ks. Henryk został przeniesiony z Ribeira do Adrianopolis, gdzie objął obowiązki proboszcza, i pomimo zaawansowanego wieku, 74 lata, sprawował ten urząd przez następnych 5 lat. W sumie ks. Henryk poświęcił 22 lata swojego życia na pracę w dolinie rzeki Ribeira, regionie najbardziej ubogim i zaniedbanym zarówno pod względem duchowym, jak i materialnym. Swoją posługą wobec tamtego ludu, wykonywaną z poświęceniem i miłością, przybliżał słowo Boże oraz promował postęp materialny.
Po 5 latach (18 marca 1993) ks. Henryk został przeniesiony do diecezji Guarapuava, gdzie mianowano go adminstratorem kaplicy przy elektrowni wodnej w Segredo. Tam wśród funkcjonariuszy i ich rodzin spędził następnych 5 lat.
W 1998 roku ks. Henryk musiał być hospitalizowany ze względu na pogarszający się stan jego zdrowia. Po powrocie ze szpitala przeniesiono go do Barra Santa Salete jako rezydenta przy nowicjacie. Następnym szczególnym okresem w życiu ks. Henryka był rok 1999. Z jego początkiem ks. Henryk został przeniesiony do Kurytyby, do domu prowincjalnego, gdzie miał łatwiejszy dostęp do specjalistycznej opieki lekarskiej oraz pomoc kleryków z wyższego seminarium. W czerwcu wyjechał po raz ostatni do Polski. Wziął tam udział w spotkaniu marianów z Ojcem Świętym w Licheniu oraz jubileuszu 50-lecia mariańskiej obecności w parafii licheńskiej, w której był pierwszym proboszczem. Wreszcie dnia 13 czerwca w Warszawie uczestniczył w beatyfikacji Męczenników z Rosicy – ks. Jerzego Kaszyry i ks. Antoniego Leszczewicza, współbraci, z którymi pracował i był świadkiem ich męczeństwa.
W swojej chorobie ks. Henryk początkowo sam dbał o siebie. Odprawiał Mszę św., zawsze po łacinie odmawiał brewiarz, układał pasjansa... Wraz z upływem czasu jego sytuacja się pogarszała: Msza św. tylko w koncelebrze, narastające problemy z pamięcią, trudności w chodzeniu... Wkrótce pojawiła się konieczność ciągłej opieki, szczególnie w nocy, co stało się możliwe dzięki zaangażowaniu i poświęceniu mariańskich kleryków.
Wraz z początkiem 2001 roku ks. Henryk nie mógł już ani odprawiać Mszy św., ani samodzielnie się poruszać. Dzięki oddanej opiece ks. Edmunda Grabowskiego MIC, rektora seminarium, również kleryków i Sióstr Miłosierdzia Bożego, w latach 2002-2003 stan jego zdrowia na tyle się polepszył, że ks. Henryk chodził na małe spacery oraz uczestniczył w niektórych większych uroczystościach. Chociaż ograniczenia związane z wiekiem i chorobą sprawiały, że czasami tracił cierpliwość, to jednak szybko łagodniał, kiedy śpiewał kolędy i inne pieśni religijne.
W bieżącym roku ks. Henryk świętował jubileusz 90-lecia urodzin oraz, 27 lutego, 60. rocznicę święceń kapłańskich. Jednak stan jego zdrowia pogorszył się tak bardzo, że nie opuszczał już pokoju, będąc zależnym od innych we wszystkich swoich potrzebach. Dnia 15 czerwca został umieszczony w szpitalu, z poważną niewydalnością płuc oraz pracy serca. Zakończył swoje życie na tym świecie w uroczystość świętych Piotra i Pawła.
Był publicystą, kronikarzem, rozmiłowanym czytelnikiem, zwłaszcza literatury historycznej. Potrafił z talentem opisać fakty oraz zdarzenia. Spod jego pióra wyszły świadectwa o męczeństwie Błogosławionych Antoniego i Jerzego, zamieszczone w książce Męczennicy z Rosicy. On także sporządził sprawozdanie o męczeństwie ks. Eugeniusza Kuleszy MIC. Przetłumaczył z białoruskiego na polski książkę ks. Hermanowicza Chiny, Sybir, Moskwa i z francuskiego Niebo silniejsze od nas Wilhelma Hünermanna. Jest aurotem licznych listów z opisem swojej pracy misyjnej w Brazylii. Zostały one zebrane przez ks. Stanisława Kurlandzkiego MIC w książkę pt. Przygody misyjne.
Ksiądz Henryk był wychowawcą dzieci i młodzieży – pracował przez wiele lat w szkole na Bielanach, później w Fawley Court (Anglia). Rozkochany w podróżach, pielgrzym, wykorzystywał swoje zasłużone wakacje na wizyty w sanktuariach maryjnych. Osoba niesamowicie gościnna i nacechowana dobrym humorem. Niestrudzony w pracy duszpasterskiej, budowniczy, zatroskany o chorych i ubogich ze swojej parafii; wielokrotnie organizował dla nich pomoc charytatywną.
Ksiądz Henryk Tomaszewski jest pierwszym misjonarzem mariańskim, który zmarł i został pochowany w Brazylii, na mariańskim cmentarzu przy sanktuarium Jezusa Miłosiernego. Otrzymał od Boga łaskę dobrego przygotowania do śmierci: oczyszczony przez cierpienie i sakramenty święte, na spotkanie z Panem, któremu starał się wiernie służyć podczas ziemskiej wędrówki, udał się w towarzystwie Apostołów św. Piotra i św. Pawła.
Ks. Piotr Miros MIC
(18.02.1915 – 13.01.2004)
W Górze Kalwarii dnia 13 stycznia 2004 roku zmarł ks. Piotr Miros MIC.
Urodził się 18 lutego 1915 roku w Kozłowie (Polska). Po ukończeniu szkoły powszechnej w Kostrzynie zaliczył prywatnie I klasę gimnazjum w Nowym Mieście n. Pilicą, a potem w latach 1930-32 był juwenistą mariańskim w Skórcu. W latach 1932-33 odbył nowicjat w Raśnie i tam 15 sierpnia 1933 roku złożył pierwszą profesję zakonną. Naukę kontynuował na Bielanach, gdzie w 1936 roku uzyskał świadectwo dojrzałości. Śluby wieczyste złożył w Raśnie 15 sierpnia 1936 roku. Studia seminaryjne odbył w latach 1936-43 w WMSD w Warszawie. Podczas przerwy w studiach, w roku akademickim 1938-39, był katechetą w Skórcu. Święcenia kapłańskie otrzymał w Warszawie dnia 3 stycznia 1943 roku.
Po święceniach w roku 1943-44 był wikariuszem w Skórcu. W roku 1944-45 był prefektem w gimnazjum na Bielanach. W latach 1945-49 pracował w Głuchołazach: najpierw przez rok był administratorem parafii w Gierałcicach i Biskupicach, a potem prefektem gimnazjum i duszpasterzem w Głuchołazach. Przeniesiony do domu na Bielany, w latach 1949-53 studiował apologetykę na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Teologii Katolickiej, gdzie uzyskał stopień magistra teologii; drugie magisterium zrobił z filologii romańskiej. W tym okresie uczył również języka francuskiego w niższym seminarium na Bielanach. W latach 1954-56 był wykładowcą apologetyki w naszym seminarium w Gietrzwałdzie. W latach 1956-58 odbywał studia doktoranckie z apologetyki na KUL-u. W tym czasie był tam przez rok prefektem księży studentów. W latach 1958-62 przebywał w Warszawie i wykładał apologetykę, historię Kościoła oraz uczył języka francuskiego w naszym warszawskim domu studiów na Pradze. W roku 1960-61 został przełożonym domu bielańskiego, pozostając równocześnie w dalszym ciągu wykładowcą. W roku 1961-62 przeniesiono go do Góry Kalwarii, gdzie spełniał obowiązki katechety.
Od czerwca 1962 roku ks. Piotr pracował w Anglii. W latach 1962-67 był przez rok wychowawcą, a następnie zastępcą dyrektora Divine Mercy College w Fawley Court, a w roku 1966-67 nauczycielem języka łacińskiego. W latach 1967-69 mieszkał w Herefordzie, będąc misjonarzem oraz duszpasterzem dla Polaków w Cardiff. W 1969 roku został proboszczem w polskiej parafii w Slough. Tam wybudował piękny kościół parafialny oraz Ośrodek Katolicki im. Jana Pawła II. Ksiądz Piotr pozostał w Slough także jako rezydent (1993-2002). W dniu 4 października 2002 roku został przeniesiony do Góry Kalwarii.
Ksiądz Piotr zmarł 13 stycznia 2004 roku. Pogrzeb odbył się 16 stycznia. Mszę św. koncelebrowaną pod przewodnictwem bp. Edwarda Materskiego, emerytowanego biskupa z Radomia i przyjaciela Zmarłego, sprawowało 40 kapłanów. Uroczystościom nad grobem przewodniczył ks. Prowincjał Andrzej Pakuła.
Ks. Kazimierz Grzymała MIC
(26.01.1934 – 03.11.2003)
W Walencji (Hiszpania) zmarł ks. Kazimierz Grzymała MIC, wieloletni duszpasterz Polaków w Wielkiej Brytanii.
Urodził się w dniu 26 stycznia 1934 roku w północno-wschodniej Polsce, w parafii Kosów Lacki. Po ukończeniu szkoły podstawowej jako 15-letni chłopiec przyjechał do Warszawy do Niższego Seminarium Księży Marianów. U marianów zdobył wykształcenie w zakresie szkoły średniej. Po rocznym nowicjacie złożył pierwsze luby zakonne - 15 sierpnia 1952 roku. Po studiach, dwóch latach filozofii i czterech teologii, 21 maja 1961 roku otrzymał święcenia kapłańskie.
W okresie studiów było mi dane poznać bliżej ks. Kazimierza. Zawsze życzliwy i braterski, pełen entuzjazmu i ideałów, wnoszący wszędzie spontaniczną radość. Nie było lepszego kompana na kleryckie rekreacje i wakacyjne przygody. Znał na pamięć dziesiątki piosenek, którymi przy ognisku nad brzegami jezior podczas wspólnych wypraw pociągał młodzież. Te cechy i uzdolnienia służyły mu póżniej w jego pracy duszpasterskiej z młodymi ludźmi.
Po święceniach kapłańskich ks. Kazimierz pracował tylko rok w Polsce. W czerwcu 1962 roku przełożeni skierowali go do Anglii i z tym miejscem związał resztę swego życia. Przez kilka lat był wychowawcą młodzieży w Kolegium Miłosierdzia Bożego w Fawley Court, przez 3 lata pracował w Slough, a najwięcej, aż bo 33 lata pracował w Londynie na Ealingu. Znał kilka pokoleń udzi i jego wszyscy znali. Słusznie powiedziano o nim, że duża część historii pracy marianów na Ealingu i historii parafii Matki Bożej, Matki Kościoła związana jest z jego osobą.
Z urlopu w Hiszpanii przysłał pozdrowienia do wielu swoich przyjaciół. Nikt się nie spodziewał, że będą to ostanie jego pozdrowienia. Niespodziewanie ciężko zachorował. Mimo troskliwej opieki medycznej jego stan był tak ciężki, że powrót ks. Kazimierza do domu był niemożliwy. Przy chorym był obecny przełożony z Fawley Court - ks. Wojciech Jasiński MIC, a później ks. Czesław Pisiak MIC, ale on o tej obecności już nie wiedział. Zmarł nocą 3 listopada 2003 roku.
Wypełniony kościół na Ealingu podczas Mszy św. pogrzebowej, jak w największe święto, był wyrazem wdzięczności parafian za wieloletnią posługę duszpasterską ks. Kazimierza.
Ks. Vincas Inkratas MIC
(22.12.1916 – 10.10.2003)
Zmarł ks. dr hab. Vincas Inkratas MIC, altarzysta bazyliki św. Michała Archanioła w Mariampolu.
Urodził się 22 grudnia 1916 roku w wiosce Skardupiai, w ówczesnym starostwie Keturvalakiai, w rejonie Vilkavi kis. W latach 1923-27 uczęszczał do szkoły początkowej w Skardupiai, a w 1930 roku wstąpił do gimnazjum mariańskiego w Mariampolu, które ukończył w 1938. Do Zgromadzenia Księży Marianów został przyjęty w 1935 roku. Po ukończeniu gimnazjum studiował kilka lat filozofię w Kownie.
W 1940 roku wstąpił do Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Kownie, na pierwszy rok Fakultetu Teologicznego. Dnia 2 maja 1943 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po roku zdobył stopień licencjata teologii za pracę naukową: „Znaczenie Eucharystii w Kościele”. Posługując w Kownie, w kościele św. Gertrudy, oraz będąc kapelanem szpitala Czerwonego Krzyża, przygotowywał się do doktoratu z teologii dogmatycznej. Napisał dysertację na temat: „Kościół według św. Pawła Apostoła” i pod koniec 1946 roku zdobył stopień doktora.
Od 1946 roku był wikariuszem: w Wilnie – w kościele św. Ignacego, w Poniewieżu – w kościele Trójcy świętej, oraz w parafiach Linkuva, Vabalninkas. W 1952 roku mianowany administratorem parafii Karsaki kis. Po paru latach przeniesiono go do Papilë, gdzie pracował 13 lat. W okresie 1967-74 pracował w Tauragnai. Tutaj po pożarze kościoła wybudował nowy, co było rzadkością w czasach sowieckich. Później przez 16 lat był proboszczem w Vie intos. W 1990 roku wrócił do rodzinnej diecezji Vilkavi kis. Z początku wyznaczono go na altarzystę w mariampolskiej parafii św. Wincentego a Paulo. W 1993 roku został przeniesiony na altarzystę do mariampolskiej bazyliki św. Michała Archanioła, gdzie mieszkał aż do śmierci w klasztorze Księży Marianów.
Znajomością języków obcych służył hierarchii kościelnej i Zgromadzeniu. Przed śmiercią przetłumaczył z łaciny na język litewski cały zbiór Dekretów i postanowień kapituł i kongregacji generalnych MIC 1702-1999.
Msza św. pogrzebowa za śp. ks. Vincasa Inkratasa została odprawiona 13 października w mariampolskiej bazylice św. Michała Archanioła. Przewodniczył jej ks. bp Rimantas Norvila, koncelebrowało około 30 księży. Homilię wygłosił przełożony prowincji litewskiej marianów, ks. Vytautas Brilius. Zmarłego pochowano na starym cmentarzu mariampolskim, w mariańskich kwaterach.
Ks. Antoni Papużyński MIC
(08.08.1940 – 13.07.2003)
Ksiądz Antoni Papużyński urodził się na zesłaniu w Kazachstanie dnia 8 sierpnia 1940 roku. W 1946 roku powrócił z zesłania razem z matką i trzema braćmi. Ojciec i najstarszy brat powrócili do Ojczyzny jako żołnierze Wojska Polskiego. Rodzina zamieszkał a w powiecie głogowskim: najpierw w Kotli, a od 1950 – w Brzostowie. W Kotli dnia 27 grudnia 1947 roku Antoni przyjął chrzest, a następnie I Komunię św. W latach 1947-54 uczęszczał do szkoły podstawowej, a w latach 1954-57 ukończył trzy klasy Liceum Ogólnokształcącego w Głogowie. W 1957 roku został przyjęty do nowicjatu w Skórcu jako kandydat do kapłaństwa w Zgromadzeniu. Pierwszą profesję złożył w domu nowicjackim dnia 15 sierpnia 1958 roku.
W 1959 roku ukończył w Głuchołazach IV klasę liceum ogólnokształcącego. W latach 1959-60 pracował w domu zakonnym w Licheniu, a w latach 1960-62 studiował filozofię w Mariańskim Instytucie Teologiczno-Filozoficznym w Warszawie. Czteroletnie studia teologiczne (1962-66) odbył w WSD we Włocławku. Profesję wieczystą złożył w Skórcu dnia 15 sierpnia 1964 roku. Po zakończeniu studiów poprosił o przedłużenie okresu posługi diakona. W latach 1966-69 pracował jako katecheta w Licheniu. Święcenia kapłańskie przyjął we Włocławku dnia 2 lutego 1967 roku. W latach 1969-72 odbył studia magisterskie na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej, sekcji filozoficzno-psychologicznej KUL-u. Po napisaniu pracy pt. „Podstawy psychologiczno-pedagogiczne systemu wychowawczego o. Stanisława Papczyńskiego, założyciela Marianów” zdobył magisterium z psychologii. W latach 1973-79 był prowincjalnym duszpasterzem powołań, natomiast w roku szkolnym 1979(80 pracował jako duszpasterz w Warszawie na Marymoncie. W 1980 roku wyjechał do pracy duszpasterskiej w prowincji angielskiej.
W latach 1980-82 ks. Papużyński pracował w Fawley Court jako kapelan Kolegium Miłosierdzia Bożego, następnie jako duszpasterz w Slough (1982-85), a w ostatnim roku jako duszpasterz powołań. W 1985 roku ponownie przeniesiono go do Fawley Court, gdzie przez rok był kapelanem Kolegium i duszpasterzem powołań, od 1986 – przełożonym domu, ekonomem i duszpasterzem powołań, a od 1987 także wiceprowincjałem. W latach 1993-97 przebywając w Hereford, był III radnym prowincjalnym.
Od połowy 1997 roku z powodu podjętej kuracji specjalistycznej w Warszawie, ks. Antoni mieszkał u swego bratanka Sławomira w Malborku. Przełożony generalny odpowiadając na jego usilną prośbę, w 1998 roku udzielił mu indultu eksklaustracji na 3 lata. Po wygaśnięciu indultu ks. Papużyński przebywał poza życiem wspólnym bez pozwolenia swych przełożonych. W marcu 2003 roku ponownie poprosił o pozwolenie na pobyt poza domem zakonnym ze względu na stan zdrowia. Otrzymał je dnia 23 maja br.; w tym okresie mieszkał w Warszawie.
Ksiądz Antoni zmarł nagle w Gdańsku w niedzielę 13 lipca 2003 roku. Wiadomość o śmierci dotarła do przełożonego prowincji dopiero 17 lipca br.
Nasz brat przyłączony
Ks. Bp Roman Andrzejewski
(19.02.1938 – 07.7.2003)
W południe dnia 7 lipca 2003 roku zmarł nagle ks. bp Roman Andrzejewski, Vir Aggregatus Zgromadzenia Księży Marianów.
Urodził się 19 lutego 1938 roku w Morzyczynie. W 1961 r. ukończył studia w Wyż- szym Seminarium Duchownym we Włocławku i 21 maja tegoż roku przyjął święcenia kapłańskie. Następnie studiował filologię klasyczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1973 roku obronił doktorat na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W latach 1974-75 studiował w Papieskim Instytucie Altioris Latinitatis przy Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie.
Przez lata służby w Kościele pełnił m.in. obowiązki asystenta na KUL-u (1966-74), prefekta ds. wychowania w seminarium duchownym we Włocławku (1968-70), profesora łaciny i patrologii w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku (1972-83), spikera w Polskiej Sekcji Radia Watykańskiego (1974-75), spowiednika zakonnic (1978-81), wykładowcy łaciny kościelnej oraz literatury łacińskiej na KUL-u (1974-82).
Dnia 20 grudnia 1981 roku z rąk bp. Jana Zaręby otrzymał sakrę biskupią oraz nominację na wikariusza generalnego diecezji włocławskiej. W latach 1988-96 bp Roman Andrzejewski przewodniczył Komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rolników. Jako krajowy duszpasterz rolników przejawiał ogromną troskę o przyszłość polskiego rolnictwa i losy mieszkańców wsi.
Jako biskup zdecydował bardziej związać się ze Zgromadzeniem Księży Marianów. Odręcznym pismem z dnia 16 listopada 1992 roku, napisanym we wspomnienie Matki Bożej Miłosierdzia, ks. bp Roman zwrócił się do ks. prowincjała Stanisława Kurlandzkiego MIC o przyjęcie go do Zgromadzenia w charakterze „męża przyłą- czonego”. W piśmie podał następujące racje swej prośby: 1. pobożność maryjna, 2. troska o kapłanów pracujących w różnych częściach globu, szczególnie na Wschodzie 3. nabożeństwo do dusz czyśćcowych, 4. pragnienie, bym po śmierci – jeśli nie będzie innej mojej decyzji lub nadzwyczajnej przeszkody – mógł być pochowany w Sanktuarium w Licheniu. Tak sformułowana motywacja ujawniła głęboką zbieżność jego duchowości z istotnymi rysami charyzmatu naszego Zgromadzenia.
Ksiądz Biskup miał wtedy 54 lata, w tym 31 lat kapłaństwa i 11 lat sakry biskupiej. Dnia 19 listopada 1992 roku Zarząd Prowincji Polskiej Zgromadzenia wyraził zgodę na przyznanie ks. Biskupowi statusu „męża przyłączonego”. Dnia 3 grudnia 1992 roku ks. bp Andrzejewski w liście do ks. prowincjała serdecznie podziękował za łaskę agregacji do Zgromadzenia i przysługujące mu przywileje oraz wyraził gotowość wypełniania zobowiązań ynikających z przynależności do mariańskiej wspólnoty, a także chęć służenia Zgromadzeniu swoją biskupią posługą. Formalnie do Zgromadzenia został włączony 8 grudnia 1992 roku.
W latach 1992-2003 bp Roman kilkakrotnie udzielał święceń kapłańskich mariańskim diakonom, przewodniczył Mszom św. i głosił homilie podczas mariańskich kapituł czy konwentów prowincjalnych, odprawiał Msze w. podczas uroczystości odpustowych i głosił płomienne kazania do pielgrzymów licheńskich. Chętnie odwiedzał różne wspólnoty mariańskie w Polsce i za granicą, zwłaszcza Sanktuarium Licheńskie oraz dom prowincjalny w Warszawie. Był w częstym kontakcie z przełożonym prowincji, aby zdawać relacje ze swego „życia mariańskiego”. Można więc powiedzieć, że był wierny przyjętym zobowiązaniom męża przyłączonego.
W bieżącym roku 31 maja udzielił w Licheniu święceń kapłańskich naszym 2 diakonom. Miesiąc potem zaskoczyła go nagła śmierć. Uroczystości pogrzebowe odbyły 10 lipca br. w katedrze we Włocławku oraz 11 lipca w Sanktuarium Licheńskim, gdzie śp. Ksiądz Biskup został pochowany w alei zasłużonych. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce, abp Józef Kowalczyk.
Ks. Witold Nieciecki MIC
(01.03.1925 – 28.06.2003)
Dnia 28 czerwca 2003 roku, we wspomnienie Niepokalanego Serca NMP, odszedł do Pana ks. Witold Nieciecki, marianin, który wiernie służył Chrystusowi i Maryi Niepokalanej. Przeżył 78 lat, w tym życia zakonnego 59, kapłańskiego 53.
Ksiądz Nieciecki urodził się 1 marca 1925 roku w Wilnie, a od 1933 zamieszkał z rodzicami w Warszawie, gdzie w latach 1937-39 ukończył dwie klasy Państwowego Gimnazjum im. St. Staszica. Tutaj zastała go wojna. W latach 1940-42 zaliczył dwie klasy na tzw. „kursach przygotowawczych do szkół zawodowych II stopnia”.
Pociągnięty dobrym przykładem starszego kolegi, późniejszego marianina, ks. Włodzimierza Okońskiego, zapragnął wstąpić do Zgromadzenia Księży Marianów i zostać kapłanem. W latach 1943-44 odbył nowicjat w Skórcu. Po uzupełnieniu na tajnych kompletach wykształcenia średniego, przerwanego przez wojnę, zdał w 1945 roku maturę. Śluby wieczyste złożył w 1947. W l. 1945-51 studiował w Instytucie Filozoficzno- Teologicznym na Bielanach w Warszawie. W latach 1948-52 studiował na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego, zdobywając specjalizację z teologii moralnej. Święcenia kapłańskie przyjął dnia 17 grudnia 1950 roku z rąk Prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego, w kościele Zbawiciela w Warszawie.
Ksiądz W. Nieciecki sprawował w Zgromadzeniu wiele odpowiedzialnych funkcji. W latach 1951-57 pełnił obowiązki prefekta kleryków; w latach 1957-63 był wiceprowincjałem Prowincji Polskiej; na przełomie lat 1957-58 był rektorem kościoła na Bielanach. W następnym roku jako rekonwalescent rezydował w Nowej Wsi k. Michalina. W latach 1960-63 dokończył studia licencjackie na Uniwersytecie Warszawskiem i w 1964 roku obronił pracę pt. „Główne cechy duchowości Zgromadzenia Księży Marianów w świetle konstytucji mariańskich z 1930 r.”, którą wydano drukiem w Rzymie w 1965 roku. W latach 1963-66 był ojcem duchownym naszych kleryków we Włocławku, a w 1966-69 – ojcem duchownym prowincji z rezydencją w Skórcu.
Przez dwie kadencje – w latach 1969-81 był – przełożonym Prowincji Polskiej Zgromadzenia. W 1981 roku, po Kapitule Generalnej w Rzymie, został przewodniczącym Komisji Redakcyjnej Konstytucji i Dyrektorium; w związku z tym w latach 1981-83 znaczną część czasu, formalnie przynależąc do domu na Wileńskiej, rezydował w Rzymie. Uważa się, że to właśnie on wniósł istotny wkład w dostosowaniu mariańskich Konstytucji do wskazań Soboru Watykańskiego II. W latach 1983-93 był ojcem duchownym w naszym WSD w Lublinie.
Od 1993 roku rezydował w domu na Marymoncie, gdzie aktywnie włączał się w duszpasterstwo parafii, głównie spowiadał i uczestniczył w życiu wspólnot neokatechumenalnych. Dał się też poznać jako dobry rekolekcjonista. Doceniał potrzebę współpracy duchowieństwa ze świeckimi, dlatego popierał i towarzyszył powstawaniu Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w Polsce. Od początku był konsultantem pisma SPM – Z Niepokalaną.
Uroczystości pogrzebowe śp. ks. Witolda Niecieckiego odbyły się 1 lipca 2003 r. w kościele na Marymoncie, natomiast ciało zmarłego pochowano na cmentarzu Księży Marianów w Warszawie.
Wspólnota mariańska, na czele z Przełożonym Generalnym – ks. Markiem Garrowem i Przełożonym Prowincji Polskiej – ks. Andrzejem Pakułą oraz rodzina zmarłego, licznie przybyli przyjaciele, parafianie i członkowie SPM pożegnali ks. Niecieckiego w przeświadczeniu jego wiernej miłości do Chrystusa i ludzi, wielkiego, a zarazem bardzo skromnego człowieka modlitwy, za którym szły jego dobre czyny.
Br. Stanisław Nowaczkiewicz MIC
(23.02.1925 – 02.06.2003)
Dnia 4 listopada 1954 roku magister nowicjatu marianów w Anglii, ks. Edward Rytko MIC, w liście do Prowincjała pisał, że do domu zakonnego w Lower Bullingham w Herefordzie „zgłosił się Stanisław Nowaczkiewicz, przywożąc ze sobą wszystkie potrzebne dokumenty z prośbą o przyjęcie do postulatu na brata zakonnego”. W „świadectwie moralności” ks. J. L. Dryżałowski z Huddersfield napisał o kandydacie: „Kiedy przybył do tutejszej parafii, aż do chwili obecnej, obowiązki swoje religijne wypełniał dobrze i uchodził zawsze za człowieka spokojnego, opanowanego i dobrego katolika. Przez okres dwóch lat był czynnym i wzorowym członkiem Polskiego Parafialnego Koła Śpiewaczego – Varsovia w Huddersfield”.
Sam kandydat do marianów napisał w swoim życiorysie: „Urodziłem się 23 lutego w Warszawie, ochrzczony zostałem 8 marca 1925 r. w kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Ojciec mój był z zawodu szewcem, dzisiaj już nie żyje, a mamusia moja żyje i zamieszkuje dalej w Warszawie, mam jeszcze dwóch braci i jedną siostrę. Mamusia, brat i siostra przeszli obóz koncentracyjny w Oświęcimiu i dzięki Panu Bogu wyszli z niego szczęśliwie. W siódmym roku mego życia poszedłem do szkoły powszechnej, którą ukończyłem w roku 1940. Z początkiem roku 1943 zacząłem zarabiać jako najstarszy syn w rodzinie. Po upadku Powstania Warszawskiego (1944) zostałem przez Niemców wywieziony na roboty do Niemiec, gdzie pracowałem w kamieniołomach i na kolei. Po uwolnieniu przez aliantów umieszczono mnie w obozie cywilnym w Erfurt, w którym przebywałem przez kilka miesięcy. Później alianci przerzucili mnie na zachód do Raine, do obozu, w którym pozostawałem aż do chwili wyjazdu do Anglii w roku 1948. Po przybyciu do Anglii pracowałem w kopalni węgla w Barnslay do roku 1952. Następnie zmieniłem miejsce pobytu i pracy przenosząc się do Huddersfield. Po wzięciu udziału w pielgrzymce do Holywell i Pantasaph w lipcu 1954 r. dojrzała moja decyzja i postanowiłem dalsze dni mego życia poświęcić Bogu w zakonie OO. Marianów w charakterze brata zakonnego”.
W kilku zdaniach życiorysu br. Stanisława zawarta jest historia całego pokolenia Polaków doświadczających dramatycznych skutków wojny. Dziewiętnastoletni chłopiec, przemocą wyrzucony z własnej ojczyzny i oderwany od rodziny, potrafił i na wygnaniu ułożyć swoje życie według zasad wiary zaszczepionych mu w domu rodzinnym.
W prośbie o przyjęcie do marianów napisał: „Gorąco i szczerze proszę Przew. Ojca Superiora, aby zechciał mnie zaliczyć w grono braci zakonnych swego Zgromadzenia, w którym, jak mam nadzieję w Bogu, będę mógł pracować dla chwały Boga, dla dobra zakonu oraz pracować nad własnym uświęceniem i udoskonaleniem pod kierownictwem Przełożonych Zakonu, który ma za zadanie szerzyć kult Maryi i zdobywać jak najwięcej dusz do wieczności”. W podpisie dodał: „pokorny sługa w Chrystusie”.
Brat Stanisław po odbyciu rocznego nowicjatu złożył pierwsze śluby zakonne 15 sierpnia 1956 roku. luby wieczyste złożył, za zgodą Stolicy Apostolskiej, po upływie 7 lat, 15 sierpnia 1963 roku. W życiu zakonnym pełnił zlecone mu przez przełożonych obowiązki w domach zakonnych w Herefordzie, Fawley Court, Rzymie i najdłużej, bo przeszło 30 lat, w Londynie na Ealingu, w posłudze zakrystiana przy parafii. Kiedy stan zdrowia br. Stanisława znacznie się pogorszył, dla zapewnienia mu skuteczniejszej opieki przeniesiono go w lutym 2002 roku do domu zakonnego w Fawley Court. Tam zamarł 2 czerwca 2003 roku Pochowano go na mariańskim cmentarzu w Henley-on-Thames. Ceremoniom pogrzebowym przewodniczył ks. Prowincjał Andrzej Pakuła. W pogrzebie uczestniczyli siostra i brat śp. br. Stanisława, siostry Imienia Jezus i pracownicy domu Fawley Court oraz mariańska wspólnota z Anglii.
W prośbie z 20 kwietnia 1963 roku o dopuszczenie do złożenia ślubów wieczystych br. Stanisław napisał: „Pragnę przy pomocy łaski Bożej Panu Bogu i Matce Najświętszej wiernie służyć w Zgromadzeniu Księży Marianów aż do śmierci”. Jego prośba została wysłuchana. Niech Miłosierny Bóg przyjmie go do swojej chwały.


Przelozony Generalny i Jego Rada
Stowarzyszenie Pomocników Marianskich
