 |
ROZWAŻANIE VI
CHWALEBNY KRZYŻ
„I ukrzyżowali Go”
(Mk 15[,25])
Dzieje
poprzednich wieków bardzo wyraźnie dowiodły, że kiedyś nie było niczego
bardziej haniebnego od śmierci na krzyżu. Bardzo zniesławiający i
wzbudzający odrazę przykład takiej haniebnej śmierci mamy w Księgach
Królewskich. Wielki głód dawał się we znaki w ciągu trzech lat na
terytoriach podległych królowi Dawidowi. Po zapytaniu o radę wyroczni
Pana, król poznał, że ta kara dotknęła Izraelitów z powodu rzezi
Gabaonitów, jakiej w głupiej gorliwości dopuścił się Saul. Dlatego,
chcąc załagodzić gniew Boga, wezwał Gabaonitów i wypytywał, jakiego
chcą zadośćuczynienia za tę niegodziwą zagładę. „Odpowiedzieli królowi:
‘Męża, który nas starł i stłumił niesprawiedliwie, tak wygładzić mamy,
żeby ani jeden nie został z rodu jego we wszystkich granicach
izraelskich. Niech nam dadzą siedmiu mężów z synów jego, żebyśmy ich
ukrzyżowali”; i „ukrzyżowali” (2Sm 21[,5-6.9]). Nie mogła być surowiej
pomszczona rzeź niewinnego ludu, niż przez bardzo okrutne katusze
doszczętnie wyniszczonego na krzyżach potomstwa królewskiego. A chyba
nawet była, i jak najbardziej była słuszna taka hańba synów i potomków
Saula, że zginęli na krzyżu, a nie od miecza, jak przystoi bohaterom.
A
jakiej zbrodni dopuścił się Syn Boży, Pan nasz i Odkupiciel, że przez
naród żydowski tak natarczywie był zaskarżany na karę [śmierci] na
Krzyżu? Absolutnie niczego zasługującego na krzyż się nie dopuścił,
niczego. Ale chciał przez Swą śmierć zniweczyć hańbę krzyża i uczynić
ją bardzo chwalebną zarówno przez naprawienie szkód drzewa na drzewie
Krzyża jak przez to, że własną krwią go uświęcił i wielce uszlachetnił.
1.
Na naród żydowski zesłał Bóg węże o palącym jadzie, aby przez nie
ukarać ich szemranie. Kiedy szalone bestie ukąszeniami i śmiercią
wyniszczyły wielu ludzi, wówczas pobudzeni żalem za występek na
klęczkach prosili swego wodza Mojżesza, aby swymi modlitwami odwrócił
tak okrutną karę, przez przebłaganie za nich zagniewanego Boga. ”I
modlił się Mojżesz za ludem. I rzekł Pan do niego: ‘Uczyń węża
miedzianego i postaw go na znak: kto ukąszony wejrzy nań, żyw będzie’.
Uczynił tedy Mojżesz węża miedzianego i postawił go na znak; gdy
ukąszeni na niego patrzyli, byli uzdrowieni.” (Lb 21[,7-9]).
Wiedziała
wieczna Mądrość, Chrystus, nasz Wódz i Prawodawca, że ginie cały rodzaj
ludzki od jadu piekielnego węża wpuszczonego do owocu, który wepchnął
[on] w usta pierwszym naszym rodzicom. Chcąc więc przygotować i
zastosować w Swej niezmierzonej miłości do śmiertelników bardzo
skuteczny środek zaradczy na to nieszczęście, tak nas o tym pouczył:
„Jak Mojżesz podwyższył węża na pustyni, tak trzeba, aby podwyższony
był Syn Człowieczy: aby wszelki, który Weń wierzy, nie zginął, ale miał
życie wieczne” (J 3,14-15).
O, Krzyżu
najchwalebniejszy, na którym Syn Boży podniesiony na podobieństwo węża,
wysuszył jad węża starodawnego, a dla nas stał się powodem życia
wiecznego! O, drzewo przebłogosławione, na którym zawisło zbawienie
świata! O, drzewo najszlachetniejsze, które stało się tronem Króla
chwały! Niegdyś przynoszący wstyd, teraz jest już Krzyż tronem i
rydwanem Boga. Tak wielki jest majestat Krzyża, jak wielki majestat,
jak wielka dzielność, jak wielkie męstwo, jak wielka wytrwałość, jak
wielka wobec nas miłość Ukrzyżowanego. Kto ten najświętszy Krzyż
przyspiesza? Nasz Bóg. Z jakiej przyczyny przyspiesza? Naszego
zbawienia. Z jakim usposobieniem przyspiesza? Pełnym miłości i męstwa.
Ujął to wszystko w bardzo krótkich, lecz pełnych treści słowach św. Izydor :
„Syn Boży cierpiał dla nas i został niewzruszony; nie uniósł się
gniewem na tych, którzy Mu zadali tyle krzywd; nic nie odpowiadał, lecz
na podobieństwo miedzianego węża pozostawał nieruchomy” (orat. 25).
Wreszcie,
ponieważ nie miejsce czyni szacownym człowieka, lecz człowiek miejsce,
pomyślcie, jeśli jesteście w stanie to zrobić, jakim szacunkiem powinno
cieszyć się teraz to niegdyś bez szacunku Drzewo, które uczynił
szacownym przez Swe wiszenie [na nim] Ten, którego godności,
wzniosłości, blasku nikt nie zdoła objąć rozumem. Dlatego obecnie, jak
pisze św. Hieronim, „wizerunek zbawczego krzyża ozdabia purpury
królewskie, błyszczące klejnoty koron”. Zwróć uwagę na chwałę samego
Krzyża: „na głowie królów umieszczony jest ten krzyż, z którego
nieprzyjaciele szydzili” – dodaje św. Augustyn.
2.
Sądzę, że, ze względu na wasze przywiązanie do ukrzyżowanego Króla
chwały, chcecie dowiedzieć się o sposobie postępowania [związanym] z
samym krzyżowaniem. Bardzo zwięźle ukazuje na niego św. Mateusz,
mówiąc: „A ukrzyżowawszy Go, rozdzielili szaty Jego, rzuciwszy los, aby
się wypełniło, co było powiedziane przez Proroka mówiącego:
‘Rozdzielili sobie odzienie moje, a o suknię moją los rzucali’ (Mt
27[,35]; Ps 21[,19]). Z tych słów bardzo łatwo możemy wywnioskować, że
zdarto z Chrystusa Pana świętą togę, zanim przybito Go do nieszczęsnej
belki. Św. Anzelm nie bez słuszności tak powołuje się na Najświętszą
Rodzicielkę, która jakby mówiła do siebie o tej sprawie: „Gdy przyszedł
na Kalwarię, miejsce najhaniebniejsze, [...], ogołocili zupełnie mojego
Jedynego Syna z Jego szat, a ja straciłam dech z przerażenia; jednak
biorąc nakrycie mojej głowy, przewiązałam Mu biodra”.
Również
nie odmiennego zdania jest Seraficki Nauczyciel, gdy mówi: „Zdzierają
znowu szaty i nagi jest teraz trzeci raz na oczach całego tłumu”
oczywiście Jezus, Który ma być ukrzyżowany, „odnawiają się rany z
powodu sukni przylgniętej do ciała”.
Stało
się to wszystko z woli Boga, by zostało wypełnione proroctwo
królewskiego psalmisty. Oprawcy jednak dokonali tego nie w innej
intencji, jak w tej, by Go okryć większą hańbą, gdy przed oczy
nieprzyjaciół ukażą nagiego na krzyżu. Ale co przewrotni i okrutni
ludzie uczynili dla zhańbienia, to bardzo wielka pobożność i miłość
obróciła ku najwyższej chwale Chrystusa. Przez dotknięcie najświętszym
Swym ciałem do tego stopnia uczcił to bez czci drzewo, że po
Najświętszym Eucharystycznym chlebie niema nic świętszego od tego
Krzyża, nic nie jest otaczane większym szacunkiem, nic nie jest
uznawane za bardziej chwalebne. Nie bez słuszności. Czy bowiem to
miejsce wokół płonącego krzaka, w którym Bóg ukazał się Mojżeszowi,
tenże Bóg nie uznał za tak święte, skoro do próbującego zbliżyć się do
niego powiedziano: „Nie przystępuj tu [...], zzuj obuwie z nóg twoich:
miejsce bowiem, na którym stoisz, ziemią świętą jest” (Wj 3,5).
O
ile za świętszy należy uważać ów Krzyż, do którego był przybity
okrutnymi gwoźdźmi ten sam Bóg pod osłoną ludzkiego ciała? To znaczy
ten krzyż ukazany przez krzak, na którym płonęło miłością ku nam
wcielone Bóstwo, a nie spalało się; płonęło otoczone ogniem nienawiści,
bluźnierstwa, zawiści, wściekłości wrogów, a nie spalało się. Dlatego w
dzień, w którym rozważamy Mękę Pańską, kapłani adorujący wizerunek tego
Krzyża są zobowiązani wykonywać ten obrzęd pobożnego kultu na kolanach
i po zdjęciu obuwia. Nie wolno, byśmy zbyt małą cześć okazywali temu
przebłogosławionemu drzewu, na którym Pan życia i śmierci w pełen
oddania sposób oddał Swoje życie za nasze i uczynił je najświętszym
przez przybicie Swego ciała i pokropienie najdroższą krwią.
3.
Niektórzy mistrzowie świętej kontemplacji podają, że z ran Chrystusa
naciągniętego na krzyż bardzo obficie płynęła krew. Są tacy, którzy
twierdzą, że krzyż, gdy był podnoszony po raz pierwszy, upadł wraz z
Chrystusem na ziemię. Gdy powtórnie go podnoszono, wówczas od razu z
czterech ran zrobionych ostrzami gwoździ na wylot popłynęło obficie
strumieniami prawie cztery potoki najdroższej krwi i bardzo szczodrze
zrosiły świętą belkę.
Wydaje się zupełnie wiarygodne to, co św. ojciec Piotr z Alkantary ,
bardzo zachwalany przez wielu a szczególnie przez świadectwo św. Teresy
[Wielkiej] przyjaciel Chrystusa, w swej pobożnej książce o Jego męce
stwierdził: „Kaci [i dręczyciele Chrystusa] po uniesieniu krzyża do
góry dopuścili, że on z wielkim hukiem i trzaskiem wpadł do [wykopanego
w ziemi] dołu, a ciało Chrystusa Pana wiszące mocno na gwoździach
strasznie zostało wstrząśnięte”. Mógłbyś wtedy zobaczyć „wypływające z
rąk i nóg strumienie krwi”.
Dlatego któż
mógłby wątpić, że właśnie Krzyż nie mniej był mokry [od krwi], niż ten
słup, przy którym [Chrystus] był bardzo okrutnie biczowany. Uświadamia
sobie to nasz prawowierny Kościół, gdy, unosząc krzyż Pański, śpiewa:
„Który namaściła święta krew, wypływająca z ciała Baranka”. Niech
ustąpi stąd precz raczej bezbożność niż pobożność starożytnych
poświęcająca różę Wenerze, bo w jego (?) krwi była zanurzona .
Dla mnie ten krzyż jest najświętszy, najświętsze jest dla mnie to
drzewo, „które namaściła święta krew, wypływająca z ciała Baranka”.
Wydaje się, że Sam Bóg naprawdę tak bardzo Sobie to zbawienne drzewo
ceni, że je osobiście czci.
Przytoczmy tu
nader godne podziwu wydarzenie z Pisma świętego, a wyjątkowo służące
naszemu tematowi. Wszechmogący Bóg nakazał Żydom pomazać podwoje i
nadproża domów krwią baranka, (którego mają zabić i spożyć na znak i
pamiątkę Przejścia Pańskiego przez Egipt). Dlaczego tak? „Ujrzę” –
powiedział sam – „krew i minę was; i nie będzie u was zgubnej plagi,
kiedy uderzę ziemię egipską” (Wj 12,13).
Co
za tajemniczy obrzęd! Rozgniewany Pan Zastępów przechodzi obok i jakby
z szacunkiem odnosi się do domów Hebrajczyków poznaczonych krwią
baranka. Czyż nie szanuje bardziej i nie czci Krzyża namaszczonego
krwią Swego Syna? Tego, tego krzyża, „który namaściła święta krew,
wypływająca z ciała Baranka”? Baranka nie tego symbolicznego, lecz
prawdziwego, niebieskiego, nieskalanego, „który przed strzygącym go
zamilknie, a nie otworzy ust swoich”
przed zabijającym Go. I nie będzie dla nas święte to drzewo, dzięki
któremu spod edyktu wiecznego potępienia karzącego niewiernych Egipcjan
wyjdziemy wolni? Czyż to drzewo nie będzie dla nas najchwalebniejszym,
które Król chwały Swoim na niego wejściem, które Baranek Boży Swą krwią
uczynił szacownym i uświęcił?
4. Od świętych
dziejopisarzy naszego Zbawiciela dowiedzieliśmy się, że został On
powieszony na krzyżu w środku między dwoma łotrami. Umiłowany
Ewangelista pisze: „Ukrzyżowano z Nim dwóch innych, z jednej i z
drugiej strony, a w pośrodku Jezusa” (J 19,18). O Panie nieskończonego
majestatu! Czy Ty tak jesteś godny pogardy, że masz umrzeć między
łotrami? O Najświętszy ze świętych! Czy to Ty wisisz między złoczyńcami
i zbrodniarzami? Czy Ty „ze złoczyńcami jesteś policzony” ?
Postanowiłeś urodzić się między bydlętami, a świętą duszę Swoją oddać
pośród ludzi gorszych od bydła? Tak to zapomniałeś o Swym honorze,
chwale, majestacie?
Wcale nie. Św. Atanazy
mówi: „Ciało na krzyż” – są to słowa tego świętego Ojca – „wzniósł,
jednak przez to nie stał się poniżony, lecz sam w sobie pozostał
znakomity, czyniąc takie znaki, które Go również w tym czasie ukazywały
nie jako człowieka, lecz jako Słowo Boże”. Niech wisi i umiera na
szubienicy Krzyża Król, umieszczony pośród łotrów w ręce Ojca niech
poleca i oddaje Swego ducha, ale na Jego skinienie słońce się zaćmiewa,
wyje wiatr, ziemia się trzęsie, skały pękają, piekło drży, umarli z
grobów wychodzą, rozrywa się zasłona w świątyni, cała natura drętwieje,
tłumy bijąc się w piersi opamiętują się i jednocześnie powracają do
miasta, okrutny setnik spowodowawszy wyjście z boku Ukrzyżowanego
światła wiary i potoku odkupienia, uznaje za Syna Bożego Tego, Którego
przebił, oraz własną krwią i śmiercią pieczętuje świadectwo swej wiary
i miłości do Ukrzyżowanego. Ponieważ tej władzy używa ukrzyżowany Jezus
na Krzyżu, a nigdzie indziej jej nie użył, któż więc nie przypisze ją
Krzyżowi. Któż zaprzeczy, że przez Krzyż została uzyskana. Bo nie przed
Swą śmiercią, lecz po Swoim zmartwychwstaniu chlubił się przed
uczniami, że jest w najwyższym stopniu wszechmogącym Monarchą nieba i
ziemi, mówiąc: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na zi emi” (Mt
28[,18]). „Jak gdyby otwarcie powiedział, że sprawcą tej chwały jest
Krzyż i śmierć zadana przez Krzyż, ponieważ nigdy za Swego życia
jaśniej nie wskazał na Swoją władzę” - jest to niezmiernie bystre
stwierdzenie św. Anastazego z Synaju .
5.
Dlatego oddawajmy cześć i okazujmy najwyższy szacunek temu drzewu,
które Syn Boży, nasz najmiłosierniejszy, i najlitościwszy Zbawiciel
uczynił najchwalebniejszym, najszlachetniejszym i najświętszym przez
przybicie Swego najświętszego ciała, wylanie Swojej krwi, zniesienie
okrutnej śmierci, okazanie najwyższej mocy; co więcej, przez które Sam
stał się chwalebniejszy i potężniejszy. I z drugiej strony nie unikajmy
krzyżów nam przygotowanych, gdyż przez nie dostąpimy kiedyś i chwały, i
doskonałości, i prawdziwej świętości i pewnej mocy.
„Niech więc kocha krzyż” - mówię ze świętym kardynałem [Piotrem] Damiani
- „każdy, kto chce uwolnić się od wszelkich kajdan przekleństwa i
osiągnąć obfite błogosławieństwo nowej łaski, [niech kocha] krzyż,
stwierdzam, z którego wypływa całe piękno błogosławieństwa. Przez krzyż
niech się ściślej zwiąże z przykazaniami Bożymi. Przez krzyż poskromi
bodźce nieokiełznanego ciała”.
Jezu mój ukrzyżowany, krzyża nie odrzucam, lecz
Objętemu oboma ramionami składam tysiąc pocałunków.
Mój Jezu ukrzyżowany, chcę być z Tobą przybity do krzyża.
Spraw, bym czynił, co mi czynić nakazałeś.
Św. Izydor (ok. 560-636), biskup Sewili w Hiszpanii, doktor Kościoła.
Reorganizował Kościół hiszpański, którego rozkwit w VII stuleciu
wywodzi się z tego „renesansu izydoriańskiego”. Jego spuścizna
literacka obejmowała niemal encyklopedyczny zakres wiedzy.
Św. Piotr z Alkantary (Hiszpania), kapłan zakonu franciszkanów
obserwantów; przeprowadził surową reformę w zakonie. Zmarł w Arenas w
1562 roku.
Rzeczywiście róża była poświęcona Wenerze (gr. Afrodyta), lecz nie
znaleziono żadnego kontekstu do słów: „bo w jego (?) krwi była
zanurzona”.
Por. Iz 53,7.
Por. Mk 15,28.
Św. Atanazy Wielki (ok. 295-373), patriarcha Aleksandrii, doktor Kościoła.
W rzeczywistości chodzi tu o św. Anastazego Starszego (+599), który żył
sto lat wcześniej. Jako mnich został wybrany (559) patriarchą
Antiochii. Naraził się cesarzowi Justynowi II, który skazał go na
wygnanie do Jerozolimy; Cesarz Maurycy, na prośbę papieża Grzegorza
Wielkiego, odwołał A. z wygnania i przywrócił (593) na dawne
stanowisko. Zachowały się w przekładzie łac. pisma A. o charakterze
dogmatyczno-polemicznym. Między innymi De passione et impassibilitate Christi, skąd pochodzi przytoczony przez Autora cytat.
Sw. Piotr Damian, benedyktyn, biskup Ostii, kardynał, doktor Kościoła, zmarł w 1072 roku.
|