 |
Rodział XXIII
Nieśmiertelność Mistycznej Świątyni
Nas, którzy jesteśmy Świątyniami Bożymi,
nazywają śmiertelnikami. W jaki więc sposób staniemy się nieśmiertelni?
Co się tyczy ciała, to co dzień można zobaczyć, że po oddaniu ducha
staje się ono zimne, blade, a w końcu cuchnące; że potem ocieka posoką
i roi się od odrażających robaków, a w końcu obraca się w proch.
Bernard bardzo słusznie woła: "Po człowieku następuje robak, po robaku
- fetor i trwoga. Tak w nie-człowieka obraca się każdy człowiek" . Na śmiertelnego człowieka został wydany Boski przecież wyrok: " Boś
jest prochem i w proch się obrócisz" (Rdz 3,19). O, jakże bardzo
nieszczęśliwa byłaby nasza dola, gdyby nie było pewnej nadziei na
lepszą, do jakiej doprowadzą nas zasługi naszego Odkupiciela. "Wiemy
bowiem”, - podnosi nas na duchu Paweł – „że jeśli się rozsypie nasz dom
ziemski tego mieszkania, to mamy od Boga przybytek, dom nie rękami
uczyniony, wieczny w niebie" (2Kor 5,1). Konieczność umierania nałożona
na wszystkich, jest nawet pożądana ze względu na przyszłą
nieśmiertelność. "Ponieważ właśnie przez człowieka śmierć i przez
człowieka powstanie umarłych. I jako w Adamie wszyscy umierają, tak i w
Chrystusie będą wszyscy ożywieni. [...] Musi bowiem to skazitelne
przyoblec nieskazitelność i to śmiertelne przyoblec nieśmiertelność" (
1Kor 15,21-22.53). Jak to Katullus o tym marzył:
„Gdy raz znika dla nas krótki
dzień,
nie ma jedynie nocy pełnej snu wiecznego” .
"Wszyscy wprawdzie zmartwychwstaniemy"
(1Kor 15,51). Leżący na gnojowisku Hiob zeskrobując sobie skorupą ropę
spływającą z niemal rozłożonego ciała, urzeczony bardzo mile tą
nadzieją przyszłego zmartwychwstania, mówił: "Wiem, że Odkupiciel mój
żyje, a w dzień ostateczny powstanę z ziemi, i znów obleczony będę w
skórę moją i w ciele moim oglądać będę Boga mego, którego ujrzeć mam ja
sam i oczy moje oglądać będą, a nie inny: złożona jest nadzieja moja w
zanadrzu moim" (Hi 19,25-27).
Nie ma tu miejsca na wątpliwości, nie ma. "Wszyscy wprawdzie zmartwychwstaniemy" (1Kor 15,51). Wszyscy, ilu nas
jest prawdziwych chrześcijan, wierzymy w ciała zmartwychwstanie. I
bardzo słusznie . "Całe bowiem urządzenie tego świata - mówi Augustyn - jest świadectwem przyszłego zmartwychwstania. Widzimy, że zimą drzewa
są pozbawione owoców i liści, a na wiosnę w pączkach, kwiatach,
liściach, owocach, wyrażają wspaniałość zmartwychwstania. Pytam cię,
który wątpisz w
zmartwychwstanie, gdzie jest to wszystko, co w tym czasie jest wydawane
na świat? Gdzie się ukrywa? Nigdzie tego nie widać; lecz Bóg tajemniczą
mocą wydaje to na świat. Tak właśnie trawa, która żyła i umiera, znowu
na nowo powraca do życia z nasienia! Tak i nasze ciało na nowo powraca
z prochu do życia ". Nie ma nic bardziej zgodnego z rozumem, jak to
wieczne trwanie naszej Mistycznej Świątyni. Przykład mamy w gąsienicach
i motylach. Widzimy jak się rodzą, umierają i ożywają na nowo. Jeziora
mieszczą w sobie uśpione zimą jaskółki, a wiosna oddaje je znowu
atmosferze .
To czyni przyroda. Czyż Bóg nie uczyni z moim ciałem, ze swoją
Świątynią, czegoś znakomitszego? W jakimkolwiek grobie znalazłyby się
nasze śmiertelne członki, wyjdą z niego nieśmiertelne dzięki Boskiej
mocy, gdy
"Trąba dziwnym grzmiąca tonem
nad zapadłych grobów łonem
stawi wszystkich wraz przed tronem" .
"Zaraz tych,” - mówi św. Piotr Damiani
– „których przygarnęła do swego łona ziemia, których pochłonęła woda,
których strawił żarłoczny płomień, oddają one wszystkich niby
powierzony sobie depozyt i zwracają życiu bez żadnego dla nich
uszczerbku. Tę część mego rozważania niech zakończy starożytny pisarz
Tertulian : "Ciało <więc> zmartwychwstanie”, mówi on, [...] i to nietknięte.
Gdziekolwiek by było, jest oddane w depozyt u Boga przez najbardziej
godnego zaufania depozytariusza Boga <i ludzi>, Jezusa Chrystusa
[...] Co uważasz za zniszczenie ciała, wiedz, że jest to tylko
odłączenie się. Nie tylko dusza się oddala; i ciało też ma swe czasowe
ustronia w wodzie, w płomieniach, w ptakach, w zwierzętach. Ilekroć w
nich jak gdyby się rozpływa, to jakby przelewało się do naczyń, [...]
aby na powrót z nich się uobecnić". "Śmierć i piekło,” mówi Prorok w
Apokalipsie, „oddały umarłych swoich, którzy w nich byli" (Ap 20,13).
"I morze oddało umarłych, którzy w nim byli".
A skoro już upewniliśmy się o
nieśmiertelności ciała, cóż powiemy o duszy? Czyż razem z ateistami
będziemy sądzili, że ona po opuszczeniu ciała przepada w powietrzu?
Absolutnie nie! Ona bowiem z natury swojej jest nieśmiertelna. Bo gdy "utworzył Pan Bóg człowieka z mułu ziemi <i> tchnął w oblicze
jego
dech żywota: stał się człowiek duszą żyjącą" (Rdz 2,7), a nie duszą
umierającą. Bo chociaż to, co zostało wzięte z ziemi, do ziemi kiedyś
powróci, jednak to, co usta Boże - niech mi będzie wolno na sposób
ludzki powiedzieć - tchnęły w oblicze człowieka, jest nieśmiertelne,
jak i sam Bóg, od Którego ono pochodzi. Jest to tak zgodne i spójne z
naszą zdolnością pojmowania, a nie tylko z Pismem św. i dogmatami
wiary, że także niewierzący, którzy mają poprawne poglądy na temat dusz
ludzkich, nie tylko nauczali, że są one nieśmiertelne, lecz też
twierdzili, że po śmierci są karane za występki, a dostępują szczęścia
za cnoty. My, obdarzeni nadziemskim światłem sądzimy, że
nieśmiertelność dusz jest tak pewna, iż całą mocą twierdzimy, że one
jednocześnie z wyjściem z ciała podążają czy to do chwały, czy to do
kary czasowej lub wiecznej. O tym bowiem pouczył nas Duch Święty w
wielu miejscach Ksiąg Świętych, a zwłaszcza w Księdze Mądrości, gdzie
nade wszystko usłyszysz potępionych, jęczących w utrapieniu ducha i tak
do samych siebie mówiących:
"Napracowaliśmy się
na drodze nieprawości i zatracenia,
i chodziliśmy drogami trudnymi,
a drogi Pańskiej nie znaliśmy.
Cóż nam pomogła pycha?
Albo chełpienie się bogactwami co nam przyniosło?
Przeminęło to wszystko jak cień
i jak poseł przebiegający,
i jak okręt, który przebywa przez burzącą się wodę [...];
albo jak ptak, lecący przez powietrze [...];
albo jak strzała wypuszczona do pewnego celu [...]
tak i my, narodziwszy się wnet przestaliśmy być
i żadnego znaku cnoty nie mogliśmy wykazać,
aleśmy zniszczeli w złości naszej.
Takie rzeczy mówili w piekle ci, którzy zgrzeszyli [...]
Ale sprawiedliwi na wieki żyć będą
i u Pana jest ich zapłata,
a staranie o nich u Najwyższego.
Dlatego dostąpią królestwa wspaniałego
i korony pięknej z ręki Pańskiej,
gdyż prawicą swą chronić ich będzie
i ramieniem swym świętym obroni ich” (Mdr 5,7-17).
„Sprawiedliwych [...] dusze są w ręce Bożej
i nie dotknie ich męka śmierci” (Mdr 3,1).
„Lecz bezbożni wedle tego, co myśleli, karanie mieć będą" (Mdr 3,10).
Z tych tak bardzo mocnych
napomnień prorockich pochodzących z nieba i pouczeń naszej wiary jak
najbardziej oczywista jest dla nas nieśmiertelność Świątyni Mistycznej
czy zastanawiamy się nad ciałem czy duszą. Pozostaje, byśmy dokładniej
rozważyli i niemal że wbili sobie w pamięć to, co niegdyś napisał św.
Paweł do Koryntian, zachęcając ich do nadziei na nieśmiertelność, i
pobudzając zarazem do wszelkiej świętości: "Wszyscy wprawdzie
zmartwychwstaniemy, ale nie wszyscy będziemy odmienieni" (1Kor 15,51).
Jak to? Albowiem ci, którzy naśladowali w życiu Chrystusa, dostąpią
chwały Chrystusa; ci zaś, którzy wyznawali Go ustami, a odrzucali
sercem, głosili słowami, a przeklinali czynami, żywi zstąpią do piekła.
Niech wolno mi będzie zakończyć z Apostołem: "Mając więc te obietnice,
najmilsi, oczyszczajmy się z wszelkiej zmazy ciała i ducha, dokonując
uświęcenia w bojaźni Bożej" (2Kor 7,1).
Niech ciało będzie podległe
duchowi, duch rozumowi i prawu, stańmy się podobni do obrazu Syna
Bożego, a będziemy współdziedzicami Jego Królestwa Niebieskiego: jeśli
będziemy współcierpieć, będziemy współuwielbieni.
Por. Rozmyślania
ułożone przez śś. Augustyna i Bernarda, dwóch wielkich doktorów
Kościoła, a przetłumaczone przez ks. J.R., Płock 1894, s. 183.
Katullus z Werony (ok.
87-54 przed Chr.), ostatni wielki poeta rzymski z czasów republiki.
Wiersze jego (zachowało się ich 116) stanowią jakby poetycki pamiętnik
jego uczuć i nastrojów. Są arcydziełem liryki europejskiej. Przytoczony
fragment pochodzi z b. niedoskonałego wydania pieśni Katullusa; w
autentycznej formie mają odwrotny sens i nie mogą służyć jako tekst
potwierdzający „nieśmiertelność Mistycznej Świątyni”.
W oryginale mamy figurę stylistyczną zw. litotes, polegającą na pozornym osłabieniu pojęcia przeciwnego, np. w tym miejscu: nec immerito, i nie niesłusznie, w rzeczywistości jest wyrażone jeszcze więcej: I bardzo słusznie.
Jest to figura bardzo ulubiona u Rzymian, ale niezręczna w języku
polskim, dlatego tu i w wielu innych miejscach negacje często oddaje
się afirmacją.
Zob. rozdz. I, przyp. 6.
W Encyklopedii powszechnej Orgelbranda (Warszawa 1883, t.6, s.12) pod hasłem Jaskółka
czytamy: Dziwne jest u nas mniemanie o zimowaniu jaskółek w wodzie.
Trzecia zwrotka
sekwencji ze Mszy św. żałobnej.
Św. Piotr Damiani
(1007-1072), benedyktyn, biskup Ostii, kardynał doktor Kościoła.
Zostawił ok. 240 utworów poetyckich, 170 listów, 53 kazania i in. Swą
działalnością przygotował reformy pap. Grzegorza VII.
Tertulian z Kartaginy (ok.160-ok.250), wybitny apologeta, pisarz
chrześcijański; z wykształcenia retor, filozof i prawnik. Zostało po
nim 31 traktatów, będących pierwszymi obronami chrześcijaństwa pisanymi
w języku łacińskim.
|