 |
Rodzial XXII
Powtórne poświęcenie Mistycznej Świątyni
Polega ono na przyjęciu sakramentu pokuty i
Eucharystii. Przez grzechy zwłaszcza śmiertelne Świątynia Boża zostaje
sprofanowana. Można to wywnioskować choćby z tej przestrogi św.
Maksyma ,
który mówi: "Ktokolwiek jest Świątynią Boga albo pragnie
nią być, niech się pilnie strzeże, by, przestając być Świątynią Bożą
przez poszukiwanie zwodniczych wartości, nie stał się siedliskiem
ciemności i przybytkiem demona". Dlatego dla przywrócenia jej
charakteru sakralnego, Jezus Chrystus ustanowił te dwa sakramenty:
pokuty i Eucharystii.
Najpierw o pokucie. Głos wołający na
pustyni bardzo słusznie publicznie ogłosił, że jest ona niejako drugim chrztem.
Z jakich bowiem plam nie oczyści duszy pokuta? Jakich wykroczeń nie
zmyje pokuta? Nawet demon byłby przywrócony do pierwotnej łaski, gdyby
jął się gorliwie pokuty, a to dlatego, że prawdziwa pokuta zawiera w
sobie prawdziwą pokorę, której Bóg nie może nic odmówić. Trzeba jednak
zauważyć, że słowo "pokuta" odnosi się i do cnoty, i do sakramentu.
Tu tylko mówimy krótko o tym ostatnim.
Chociaż cnota pokuty posiada wielką moc, to jednak większą ma
sakrament, który we właściwy sposób udziela łaski uświęcającej, jeśli
ze strony penitenta nie ma żadnej przeszkody.
Aby to się nie zdarzyło, mający przystąpić
do sakramentu pokuty musi najpierw podjąć jakieś przygotowanie, czy
przez danie jałmużny, czy przez post, lub podobne jakieś cielesne
umartwienie podjęte w tym celu, by Bóg udzielił penitentowi łaski
doskonałego poznania wszystkich grzechów razem i każdego z osobna,
szczerego żalu oraz poprawnego i zbawiennego wyznania ich. Rachunek
sumienia należy również poprzedzić krótką modlitwą. Musi on być
zrobiony w jakimś bardziej ustronnym miejscu, z dala od świadków, nie
powierzchownie, lecz przez wnikliwe badanie myśli, słów i czynów; z
refleksją pod kątem przykazań Bożych, kościelnych i obowiązków
właściwych każdemu stanowi, jak to już wyżej wskazaliśmy przy sposobie
codziennego rachunku [sumienia]. Nie chcę tutaj, mając na względzie
zwięzłość, sporządzać spisu grzechów, które można popełnić, albo się
zwykle popełnia, skoro samo sumienie jest ich wykazem. Jeśli się w nie
głębiej wpatrzymy, ono wskaże co należy opłakiwać, wyznać, potępić.
Następnie trzeba wzbudzić żal za wszystkie
grzechy i za każdy śmiertelny oddzielnie wraz z poważnym ich
obrzydzeniem i niewzruszonym postanowieniem poprawy; żal ten polega nie
tyle na uczuciach i łzach, aczkolwiek są one dobre i bardzo miłe Bogu,
co na wysiłku władzy sądzenia i rozumienia, dzięki któremu pojmuje się
ciężar grzechu pochodzący z obrazy wyrządzonej Najwyższemu Dobru, i na
pobudzeniu woli, która odrzuca go głównie z tej samej przyczyny -
obrażenia Najwyższego Dobra. A jeśliby ktoś nie miał takiego żalu i
obrzydzenia, a nawet czułby jakieś przywiązanie do pewnego grzechu,
zwłaszcza częściej popełnianego, wtedy, po pokornej modlitwie do Pana
Boga o dar prawdziwej skruchy, niech się oskarży z jego
niedoskonałości. I stanie się tak, że Bóg przyjmie, co w nim jest, a co
ma w Sobie, udzieli mu.
Niech potem przystąpi pokornie do wyznania
grzechów, jak gdyby miał prowadzić przeciwko sobie sprawę sądową przed
Bogiem-Sędzią, aby przez samooskarżenie prędzej zyskał przebaczenie.
Przed tym świętym trybunałem, poprosiwszy uprzednio spowiednika o
błogosławieństwo, niech nic ze strachu czy wstydu nie ukrywa. Bo nie
człowiekowi się spowiada, ale Bogu, dla Którego całe wnętrze każdego
człowieka jest w najwyższym stopniu przejrzyste, a grzechy znane zanim
jeszcze ktoś je popełnił; przed Którym nic nie może się ukryć. Niech
wszystko przedstawi bez dwuznaczności, z żalem, podając tam, gdzie
trzeba, okoliczności obciążające lub zmieniające rodzaj winy, nie
ujawniając wspólnika, nie pomniejszając grzechów i nie dyskutując.
Niech wreszcie wysłucha i wprowadzi w życie
pouczenia, rady i środki zaradcze, a nałożoną sobie pokutę niech
przyjmie z pokorą, niezwłocznie wypełni, dodając z własnej woli jeszcze
więcej, bo rozważni spowiednicy, aczkolwiek z różnych powodów
naznaczają niewielką pokutę, to jednak oczekują, by penitenci
dobrowolnie uczynili więcej. W ten sposób będą pewniejsi odpuszczenia
kary i otrzymają obfitszą łaskę do poprawy. Niech nie zaniedbuje tego,
co służy do uzyskania odpustów. Takim sposobem dzięki niewielkim
uczynkom z łaskawości Bożej uwolni się od wielkich kar i stanie się
całkowicie przyjacielem Boga.
O Najświętszej Eucharystii z trudem odważam
się coś powiedzieć ze względu na Majestat tak wielkiego Pana, Który w
niej się mieści. Pomyśl, że zbliżasz się do Boga, wobec Którego wszelka
moc niknie, wszelkie męstwo słabnie, wszelki majestat blednie, wszelka
mądrość milknie .
Ponieważ jest przecież nieskończonej dobroci, więc nie tylko łaskawie
oczekuje ciebie, ale ponadto woła do Siebie, by przez złączenie z Sobą
oczyścić i uświęcić twe wnętrze. Jakie teraz, niemiłosierny, masz
odczucie, przystępując do takiego miłosierdzia? Wstydź się swej
nieprawości, podnoś się na duchu Jego dobrocią i proś, aby się nad tobą
- jak bardzo tego potrzebujesz - zmiłował.
Nie zarządzam jak często powinieneś
przeprowadzać takie odnowienie swojej Świątyni Mistycznej. To tylko
zaznaczam: pierwsi chrześcijanie dlatego byli zawsze w najwyższym
stopniu gotowi podjąć śmierć dla Chrystusa, bo prawie codziennie
pokrzepiali się Komunią świętą. Ty pozwól się kierować radą ojca
duchownego, pamiętając o tym, co bardzo słusznie napisał Cyryl : "Nęka
cię pycha? Przyjmij Eucharystię, tzn. Chrystusa, Który upokorzył
Siebie, stając się ciałem, co więcej, chlebem, a ten pokorny chleb
ciebie uczyni pokornym. Nęka cię pokusa nieczystości? Przyjmij wino
rodzące dziewice . Nęka cię gniew i niecierpliwość? Przyjmij
Chrystusa Ukrzyżowanego najcierpliwszego, On udzieli ci swej cierpliwości" ( Komentarz do J 6).
Po co tu mamy razem debatować, używając
mnóstwa słów? "Kto pożywa ten chleb" - są to słowa Prawdy Wiecznej -
chleb święty, niebieski, anielski, nadprzyrodzony, mający wszelką
słodycz i wszelką rozkosz słodkości , "żyć będzie na wieki" (J 6,59).
Otóż z tego cośmy tu dość zwięźle
powiedzieli widoczny jest i powód i sposób przywrócenia sakralnego
charakteru Świątyni Mistycznej, co krócej wyraził także św. Augustyn tymi słowami: "Mieszkanie naszego serca niech będzie opróżnione z wad i
zapełnione cnotami; zamknięte przed diabłem, a otwarte Chrystusowi; i
tak się starajmy, byśmy mogli kluczami dobrych czynów otworzyć sobie
bramę Królestwa Niebieskiego. I dlatego, najdrożsi bracia, niech każdy
uważnie przypatrzy się swemu sumieniu, a kiedy spostrzeże, że został
zraniony jakimś występkiem, niech najpierw usiłuje oczyścić je
modlitwami, postami albo jałmużnami i wtedy niech odważy się przyjąć
Eucharystię" (Kazanie 232).
Wzywanie Boga Wszechmogącego na pomoc w
poprawianiu życia i obyczajów
" Panie, Boże mój,
spraw, aby serce moje Ciebie pragnęło,
pragnąc szukało, szukając znalazło, znajdując kochało,
kochając, wynagradzało moje grzechy, wynagrodzonych, nie powtarzało!
Daj, o Panie Boże mój,
memu sercu pokutę, duchowi skruchę;
oczom źródło łez ,
rękom szczodrobliwość w rozdawaniu jałmużny.
O Królu mój!
Wygaś we mnie żądze cielesne, a zapal ogień Twej miłości.
O Odkupicielu mój!
Wypędź ze mnie ducha pychy, a udziel łaskawie skarbu Twej pokory.
O Zbawicielu mój!
Oddal ode mnie zapalczywość w gniewie, a użycz mi łaskawie tarczy
cierpliwości.
O Stwórco mój!
Wypędź ze mnie zawziętość charakteru,
a daj łagodne usposobienie.
O najłaskawszy Ojcze!
Daj mi mocną wiarę, odpowiednią nadzieję i ustawiczną miłość!
O Rządco mój!
Odwróć ode mnie próżność, niestałość ducha, zmienność serca,
bufonadę w sposobie bycia, wyniosłość oczu , nieumiarkowaną żądzę w jedzeniu,
znieważanie bliźnich, występki płynące z obmów,
świerzbiączkę zaspokojenia ciekawości, żądzę bogactw, polowanie na godności,
dążenie do próżnej chwały, zło obłudy,
jad pochlebstwa, pogardzanie biednymi,
uciskanie słabszych, gorączkę chciwości,
rdzę nienawiści, śmierć płynącą z bluźnierstwa.
O mój Stwórco!
Oddal ode mnie nierozwagę, niesprawiedliwość, upór, chwiejność,
lenistwo, ospałość, gnuśność, tępotę umysłu,
zaślepienie serca, zaciętość w sposobie myślenia,
brutalność obyczajów, nieposłuszeństwo w dobru,
odrzucanie rady, wyuzdanie języka, krzywdzenie ubogich,
zdawanie gwałtu słabym, spotwarzanie niewinnych,
niedbalstwo o poddanych, surowość względem domowników,
brak miłości względem przyjaciół, a zatwardziałość względem bliźnich.
O Boże mój, Miłosierdzie moje!
Proszę Cię przez najukochańszego Syna Twego,
dozwól mi wykonywać miłosierne uczynki i upodobania pobożności;
współczuć strapionym, radzić błądzącym, dopomagać nieszczęśliwym,
wspierać potrzebujących, pocieszać smutnych, przynosić ulgę uciśnionym,
pokrzepiać na duchu ubogich, płaczącym przywrócić otuchę;
winowajcom odpuszczać, darować tym, którzy mi wyrządzają szkodę,
miłować tych, którzy mnie nienawidzą;
za złe dobrem odpłacać, nikim nie gardzić, lecz wszystkich szanować;
dobrych naśladować, złych unikać, cnoty praktykować, a złe nałogi
odrzucać.
W przeciwnościach daj cierpliwość,
w powodzeniu powściągliwość,
„straż” ustom, i „drzwi osadzone wargom moim” ;
spraw, abym gardził rzeczami ziemskimi, a pożądał niebieskich" .
Amen. (z Rozmyślań św. Augustyna).
[1] Św. Maksym Wyznawca (580-662)
energiczny obrońca nauki o dwu wolach w Chrystusie. Pozostawił po sobie
liczne pisma.
Św. Jan Chrzciciel. Por. J 1,23.
W oryginale mamy piękną figurę
stylistyczną - homojoteleuton - figura dźwiękowa, odpowiadająca
nowoczesnemu rymowi, częsta na końcu zdań równoległych i
przeciwstawnych, a polegająca na tym, że zdania mają podobnie brzmiące
zakończenie. W pewnej mierze została zachowana w tłumaczeniu polskim.
Jednocześnie w tym zdaniu jest inna figura zwana antytezą, jak w znanej
polskiej kolędzie Bóg się rodzi.
Św. Św. Cyryl (ok. 380-444), patriarcha
Aleksandrii, doktor Kościoła, na soborze w Efezie (431) przyczynił się
do ogłoszenia Maryi Bogurodzicą (Theotokos).
Piękna figura stylistyczna: anaphora,
repetitio - powtórzenie tego samego wyrazu na początku kilku zdań
następujących po sobie.
Por. Zach 9,17.
Por. Mdr 16,20.
Zob. rozdz. I, przyp. 6.
Por. Jr 9,1.
Patrzenie na wszystko z pozycji
swojej wyższości.
Por. Ps 140/141,3.
Zob. Rozmyślania ułożone przez
śś. Augustyna i Bernarda, dwóch wielkich doktorów Kaścioła, a
przetłumaczone przez ks. J.R., Płock 1894, s. 7-9.
|