 |
Rodział XX
Stróżowie Mistycznej Świątyni
Szczególnymi naszymi stróżami, których w
szczególny sposób winniśmy czcić to: Najświętsza i Najdostojniejsza
Bogurodzica Dziewica, Anioł Stróż i Święty, którego imię nam nadano.
Otóż, któż dostatecznie przedstawi troskę o
nas Najświętszej Rodzicielki? Ja bym chciał, gdybym mógł. Wiem
przecież, że Ona troszczy się o nas tak, jak troszczyła się o Chrystusa
Pana, swojego jedynego i najdroższego Syna, ponieważ wie, że jesteśmy
Jego członkami. Ogarniam myślą prawie wszystkie poszczególne Jej
dobrodziejstwa wobec nas, lecz brak mi słów, w jakich mógłbym
zaproponować je innym do rozważenia. Mówię zatem krótko: Wszystko mamy
przez Maryję i w Niej po Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy . "Ona
[...] po Bogu jest źródłem wszelkiej w nas łaski" – tak sądzi Albert
Wielki .
Dlatego odznaczający się wielkim do niej nabożeństwem Bernard , mówi: "Całą głębią serca, wszystkimi uczuciami wnętrza i wszystkimi
pragnieniami czcijmy Maryję, gdyż taka jest wola Tego, Który chciał,
byśmy wszystko mieli przez Maryję".
Drugim Stróżem jest Anioł, którego opiece
zostaliśmy oddani zaraz po tym, jak tylko zaczęliśmy istnieć. O, ileż
życzliwości i zapobiegliwości od niego doświadczamy! Dawid wyśmienicie
pouczony przez Bożą Mądrość tak mówi do człowieka: "Nie przystąpi do
ciebie zło i bicz nie zbliży się do przybytku twego. Albowiem aniołom
twoim rozkazał (Bóg) o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach
twoich" (Ps 90,10-11). To tak jakby krótko powiedział: kto jest
otoczony troską Ducha Opiekuńczego, niech się nie boi
niebezpieczeństwa, niech się nie lęka zła. Św. Augustyn poznał, ile daje człowiekowi opieka Anioła, jak to osobiście wyznaje
przed Bogiem w tych słowach: "Z wielką troską i czujnym oddaniem są
przy nas o każdej godzinie i w każdym miejscu” Aniołowie Stróżowie,
„którzy przychodzą z pomocą i zaspakajają nasze potrzeby, jak troskliwi
łącznicy między nami i Tobą, Panie, zanoszący do Ciebie nasze jęki i
westchnienia, by nam uprosić życzliwą łaskawość Twej dobroci i
przynieść upragnione błogosławieństwo Twej łaski" (Soliloquia, c.
27,3). Cóż ich skłania do takiej troski o nas? Miłość do nas. Gdyż nas
kochają. Ten sam autor
mówi: "Kochają bez wątpienia jako swoich współobywateli spodziewając
się, że przez nich będą naprawione pęknięcia spowodowane ich upadkiem" (tamże). Dlatego z taką wytrwałością trwają przy nas, że nawet
największego grzesznika do jego ostatniego tchnienia nie zaniedbują,
ustawiczne czuwając nad jego nawróceniem. O, jak wiele dobra mógłby
każdy ze śmiertelników uczynić, ile sobie zasług zgromadzić, ile zaś
zła uniknąć, gdyby zwracał uwagę na świętego Ducha Opiekuńczego danego
mu przez Boga, Ojca światłości, jako kierownika oraz przewodnika, i był
mu posłuszny?
Trzecim wreszcie stróżem jest ten święty,
którego imię przyjęliśmy na chrzcie świętym czy bierzmowaniu. Dlatego
takich świętych nazywamy naszymi Patronami, bo świadczą nam więcej, niż
chcieli dawać swym klientom patronowie ziemscy .
Gniewa się na nas Bóg? Oni łagodzą zagniewanego. Nie spełnia próśb? Oni
wypraszają. Chce karać? Oni powstrzymują. Przebacza? Oni dziękują. Oni
troszczą się o nasze dobra, troszczą się o zasługi, troszczą się o
szczęście; i oczekują z daleko większą tęsknotą, upragnieniem niż
koledzy w porcie rozbitków.
A
więc, serdecznie zachęcam, abyśmy
przypadające święta tych naszych Stróżów obchodzili z oktawą, jak
zwykle czyni to Kościół. W jaki sposób? W poszczególne dni oktawy
zróbmy na ich cześć coś dobrego i pobożnego. Już to pobożne
uczestniczenie we Mszy św., już to danie jałmużny, już to podjęcie
jakiegoś umartwienia ciała, już to darowanie krzywd, jeśli zostały
wyrządzone, już to zdobycie cnót, jeśli ich brak, już to spełnienie
jakiegoś uczynku miłosierdzia, już to większa gorliwość w modlitwie,
już to prowadzenie życia w większym skupieniu i świętości. Wreszcie,
cokolwiek jest miłe Bogu, cokolwiek im
przynosi chwałę, cokolwiek zbawienne dla nas i dla bliźniego, należy
czynić dla okazania im miłości i uszanowania. Takim postępowaniem
najlepiej uczcimy naszych opiekunów.
Por. Dz 17,28.
[2]
Św. Albert Wielki (+ok.1280), biskup, doktor Kościoła, filozof,
nauczyciel św. Tomasza zAkwinu. Ogarniał niemal wszystkie dziedziny
ówczesnej wiedzy - od mineralogii do teologii. Torował Arystotelesowi
drogę do myśli chrześcijańskiej.
Zob. rozdz. II, przypis 4.
Zob. rozdz. I, przyp. 6
Klient, łac. cliens, w staroż. Rzymie
wolny, lecz niezamożny obywatel związany dziedzicznie z wpływowym rodem
poprzez układ stosunków zw. patronatem; w zamian za opiekę prawną i
materialną klient zobowiązany był do wierności i lojalności wobec
patrona, w szczególności zaś do wspierania go w działalności
politycznej (akcja przedwyborcza, głosowanie). Do obowiązków patrona
należała opieka nad klientem, zwłaszcza w sądzie, pomoc ekonomiczna. W
znaczeniu współczesnym klient to osoba, która kupuje coś w sklepie,
załatwia jakieś sprawy w urzędzie lub biurze albo korzysta z usług
innej osoby lub jakiejś instytucji, jakiegoś biura.
Patron [łac.], w staroż. Rzymie obywatel sprawujący opiekę materialną i
prawną nad osobą lub grupą osób zwaną klientami, z którymi pozostawał w
układzie stosunków zwanym patronatem.
|