 |
Rodział XV
Okna Mistycznej Świątyni
Są nimi uszy. Dlaczego? Bo jak przez bramę
z zewnątrz wpada wszystko, a przez okna - tylko hałas, tak przez uszy
tylko słowa, a nie przedmioty. Chociaż ze słowami sama rzecz przymilnie
się wciska i opanowuje najpierw wyobraźnię, a następnie bardzo łatwo
wszystko inne, i brudzi sam ołtarz. Wielce świątobliwy Król
jerozolimski chlubił się, że okna jego świątyni były doprowadzone do
najwyższej doskonałości, gdy śpiewał: "Ofiary i obiaty nie chciałeś,
ale uszy mi przysposobiłeś" [1] (Ps 39,7). A przysposobionymi są te uszy, które otwierają się tylko na
rozmowy pobożne i pożyteczne, szlachetne i przynoszące korzyść,
zamykają się na rozmowy próżne, wścibskie, zniesławiające, rozpustne,
mało religijne - nie mówię - bluźniercze. Wielki porządek panuje w tej
świątyni. Przez okno nawet muchy nie mogą wlecieć, nie tylko
jakiekolwiek ptaki. I ty będziesz miał taką czystość duszy i serca,
jeśli będziesz prowadził życie z zatkanymi uszami. Bądź bielszy od
śniegu, przeźroczystszy od kryształu. Staniesz się na pewno czarny,
dając łatwy posłuch wszystkiemu. "Złe rozmowy psują dobre
obyczaje"(1Kor 15,33), jak niegdyś trafnie powiedziano. Iluż ludzi
byłoby i czystymi, i świętymi, a nie
heretykami, gdyby spostrzegli jakie harpie [2] przez uszy narzucają się
ich duszy i gdyby je odpędzili lub przed nimi uciekli. Przewidywał to
Paweł Apostoł, gdy pisząc do swego umiłowanego Tymoteusza o opieszałych
chrześcijanach, tak przepowiadał: "Przyjdzie bowiem czas, gdy zdrowej
nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości zgromadzą sobie
nauczycieli – mając uszy chciwe pochlebstwa, i od prawdy słuch odwrócą,
a obrócą się ku baśniom" (2Tym 4,3-4).
Kroniki dawnych ojców podają, że pewien
świątobliwy starzec głosił do swoich pouczenie o słowach Bożych. Ale
oni drzemali. Skoro zaś zaczął opowiadać zabawną historyjkę,
przebudziwszy się, nagle podniecone uszy nastawili na mówiącego. Jacy
jesteśmy godni pożałowania, ilekroć pobożne rozmowy, a nawet same
kazania, są nam uciążliwe, a smakują ciekawostki, bajki, gwałty,
przestępstwa. A przecież jest nam dobrze wiadome, że najpewniejszym
znakiem przeznaczenia z góry do chwały niebieskiej jest nienasycone i
pilne słuchanie i wypełnianie słowa Bożego. "Błogosławieni - jak
powiedział sam Chrystus - którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go"
(Łk 11,28). Dlatego, byśmy nie zostali pozbawieni tej szczęśliwości,
Paweł nie tylko Tymoteuszowi, ale każdemu wiernemu doradza: "Dobrym
będziesz sługą Chrystusa Jezusa, wykarmiony słowami wiary i dobrej
nauki [.....]. Niedorzecznych zaś i babskich baśni strzeż się, a ćwicz
się w pobożności" (1Tm 4,6-7). Ja zaś dorzucam: powinniśmy także unikać
rozmów zwłaszcza w Domu Bożym, a szczególnie w czasie kazania. Dodaję
ponadto: nie powinniśmy nadstawiać uszu również na dociekania i
roztrząsania, które nie przynoszą pożytku i nie służą uświęceniu. O
wiele bardziej należy unikać rozmów, a także lektur, z których nie
tylko nie ma żadnego pożytku, natomiast jest bardzo wielka szkoda.
"Jeżeli kto inaczej uczy [...]” – nie obawiam się powiedzieć z
Nauczycielem narodów – „jest pyszny, nic nie umie, ale choruje na spory
i walki o słowa, z czego powstają zazdrości, swary, bluźnierstwa,
złośliwe podejrzenia, starcia ludzi na umyśle skażonych i wyzutych z
prawdy" (1Tm 6,3-5).
Niech mi na koniec będzie wolno przytoczyć
- celem unikania zmysłowości, w której nie ma Boga - następujące słowa
św. ojca Augustyna na temat wszystkich zmysłów: "Ja zbłądziłem jak owca, która zginęła” -
mówi ten, który niegdyś doświadczył słabości – „szukając Ciebie ( tzn.
Boga) na zewnątrz, Który jesteś wewnątrz, i wielce się utrudziłem,
szukając Cię poza mną, a Ty mieszkasz we mnie, o ile tylko Cię pragnę.
Szukając Cię, krążyłem po ulicach i placach
miejskich tego świata i nie znalazłem, ponieważ niewłaściwie szukałem
na zewnątrz tego, co było wewnątrz. Wysłałem moich posłańców, wszystkie
zmysły zewnętrzne, aby Cię szukać i nie znalazłem, ponieważ źle
szukałem" (Sol. rozdz. 31).
A więc przez śmierć zmysłów w lepszy sposób
uczmy się szukać Boga, i znajdziemy. One umierają, gdy się nimi mądrze
kieruje, gdy odejmuje im się to, co jest przynętą jedynie zwierząt. Po
śmierci człowieka zwierzęcego, powstanie duchowy, który dostrzegłszy w
sobie i wziąwszy w posiadanie Boga, z przyjemnością będzie powtarzał ze
św. Pawłem: "Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20).
„Uszy mi przysposobiłeś”, w Biblii hebrajskiej: „uszy mi przebiłeś”.
Myśl w zasadzie jest ta sama. Można tu widzieć powołanie się na zwyczaj
przekłuwania ucha niewolnikowi na znak, że dobrowolnie chce służyć u
swego pana, rezygnując z wolności(Wj 21,6; Powt 15,17).
Harpie w mit. gr.
potwory o głowie kobiecej i ciele ptaka z drapieżnymi szponami,
uosobienie gwałtownych wichur; porywały i dręczyły ludzi. Służyły
często bogom jak narzędzia kary.
[3]
Zob. rozdz. I, przyp. 6.
|