 |
Rodział XIII Słudzy Mistycznej Świątyni
Pięć naszych zmysłów bardzo słusznie można
nazwać sługami Mistycznej Świątyni. Tu umieszczamy tylko trzy: dotyk,
smak i powonienie, zostawiając dwa: słuch i wzrok, dla innej przenośni.
I tak, najpierw dotyk. Jeśli on prawidłowo
spełnia swe zadanie, bardzo wydatnie przyczynia się do upiększenia i
trwałości naszej Świątyni. Gdy ręce przez uczciwe prace zaspakajają
potrzeby ciała karmiąc je, podtrzymując, ochraniając, to także są
pożyteczne dla ducha przez ćwiczenia oraz chwalebne i bogobojne
zajęcia ,
czy to, gdy czytamy cenną książkę, albo piszemy coś
pożytecznego i zbawiennego, rozdajemy jałmużnę, lub z miłości służymy
bliźniemu. Cokolwiek bowiem wykonują ręce, obejmujemy to zakresem
zmysłu dotyku. Chcemy jednak być dalecy od tego, co może splamić ciało
lub duszę, aby każdy z nas słusznie mógł się chlubić, śpiewając z
królewskim Psalmistą: "Umywam między niewinnymi ręce moje i obchodzę
ołtarz Twój, Panie" (Ps 25,6). Gdy ręce powstrzymują się, już nie mówię
od przelewu niewinnej krwi - nie chciałbym, żeby wśród chrześcijan
słyszało się o tym, a cóż dopiero popełniało - lecz od jakiegokolwiek
czynu niedobrego, zachowują czystość serca, które jest ołtarzem w
Mistycznej Świątyni, co więcej, tak jej obronią, jak obrońcy murów.
Przy ich pomocy poskramia się ciało, aby nie „walczyło przeciw
duchowi", jak napomina św. Paweł . Nimi robi się znak krzyża, który
odpędza mniej święte myśli i zupełnie odcina dostęp do nas złemu
duchowi. Dotyk jest więc bardzo przydatnym i absolutnie koniecznym dla
Mistycznej Świątyni sługą, byle wystrzegał się rzeczy, których nie
należy dotykać.
Zmysł smaku ma siedlisko w ustach, a więc
cokolwiek wykonuje się ustami możemy jemu przypisać. Jeśli jemu smakuje
tylko chwała jedynego Boga, mógłbyś go nazwać najświętszym sługą. Tego
pragnął Dawid, gdy śpiewał: "Niechaj będą napełnione usta moje chwałą,
abym śpiewał sławę Twoją, cały dzień wielmożność Twoją" (Ps 70,8). Smak
najlepiej będzie służył rozumowi, jeśli będziesz unikał pokarmu także
nadmiernie przyprawionego, a nie tylko nadmiernego; i napoju
wyszukanego, nie tylko obfitego. Nie nalegam, abyś przyzwyczaił się do
potraw
gorzkich i cierpkich, ani byś je posypywał popiołem dla pozbawienia
smaku. (Niektórzy jednak święci z wielkiej pobożności tak robili). Nie
domagam się, byś swój miód zmieszał z żółcią, (przyznaję, sercu nie
brakuje goryczy)
chyba że Bóg cię będzie do tego zachęcał i okaże ci pomoc. Ale to
stanowczo przykazuję: tymi darami nie delektuj się, a raczej błogosław
i kochaj Tego, Który ci daje pokarm i napój w stosownym czasie, ażebyś
jadł dla życia, a nie żył dla jedzenia. Nie, abyś się delektował nimi,
lecz abyś spożywał dary Boże pomny na wstrzemięźliwość i posty
Chrystusa; pomny na żółć i ocet, które podano Jego Majestatowi, gdy z
twego powodu, był spragniony na krzyżu. Nie tylko sam tak postępuj, ale
także, jeśli możesz, od innych oddalaj okazję do grzeszenia smakiem.
Źle spełnia swój obowiązek ten sługa tam, gdzie się ciągle je i pije,
gdzie pijatyki i hulanki dniem i nocą.
Powonienie wreszcie dla niektórych mogłoby
się wydawać najmniej potrzebnym sługą naszej Świątyni, gdybyśmy nie
wiedzieli, że właściwym jego zadaniem jest nie dopuszczać złudnych
zapachów. Wątpię, by w tych smutnych czasach ten sługa czuwał na swym
posterunku przed drzwiami naszej Świątyni. Sądzę, że on tam niegodziwie
chrapie we śnie. Tak bowiem ulegliśmy wonnościom, że skrapiamy nimi nie
tylko chusteczki i rękawiczki, ale i całe ubrania. Ach! Kimże my [już]
jesteśmy, że pod nos sobie podsuwamy jedynie pachnidła?! Chrześcijanie,
proszę was, zbudźcie haniebnie pogrzebane powonienie! Zbudźcie, by
złudną woń trzymało z daleka od Świątyni Bożej, jeśli nie chcecie wpaść
albo, żeby was nie wtrącono tam, gdzie jest obrzydliwy i wieczny smród,
gdzie nie jeden ufryzowany ze swoim pudrem cypryjskim nieprzyjemnie
śmierdząc, lamentuje:
Ach, niechaj zginą loki, me ohydne
włosy,
które ja często czesałem zniewieściałą ręką.
Przyłóżcie się z całych sił do tego
świętego zadania, aby ci trzej słudzy waszego ducha i ciała: dotyk,
smak i powonienie, uczyniły was takimi, o których słusznie może być
rozumiane i powiedziane owo [wyrażenie] świętego Króla: "Nos mają, a
nie czują. Ręce mają, a nie dotykają; [...] ani zawołają gardłem swoim" (Ps 113b, 6-7).
Tak jakby swoimi słowami Autor
przedstawił myśl Seneki: „Cokolwiek będziesz czynił, szybko zawróć od
ciała ku sprawom ducha. Poddawaj go ćwiczeniom we dnie i w nocy…. Tym
ćwiczeniom nie może przeszkodzić ani mróz, ani upał, ani nawet
starość”. Listy moralne do Lucyliusza, II,15,5.
Wydaje się, że Autor pomyłkowo św.
Pawłowi przypisał powiedzenie św. Piotra (1P 2,11).
W oryginale: Ceres, Cereris – mit.
rzymska, bogini, ale również chleb, żniwo, płody ziemi, potrawy.
Prawdopodobnie Autor nie nalega na
zadawanie sobie umartwienia przez odbieranie przyjemności przy
spożywaniu słodkiego miodu, bo nie brak każdemu różnych goryczy
duchowych (przypis tłumacza).
|