 |
Rodział VI
Ofiara Mistycznej Świątyni
Jesteśmy zdania, że przez ofiarę ma się tu
na myśli umartwienia wewnętrzne i zewnętrzne. Ale pod tym warunkiem, że
ta ofiara jest składana przez miłość-kapłana, i twierdzimy, żeby do
niego i wszystko pozostałe w Mistycznej Świątyni należało. Bo cokolwiek
bez niego dokonuje się w Świątyni, wszystko jest bezprawne i
nieprawdziwe.
Wewnętrzne więc umartwienie - że posłużę
się powszechnie używaną nazwą - polega na panowaniu nad naszą wolą,
sądem, wyobraźnią. Wola jest kierowana najlepiej i najskrupulatniej
wtedy, gdy prowadzi się ją do przyjęcia tego, co czy to spisane, czy
natchnione, jest zgodne z wolą Bożą, to znaczy z prawami Bożymi,
naturalnymi, kościelnymi oraz z prawami właściwymi każdemu stanowi.
Normą natchnioną woli Bożej nazywamy to, co
pochodzi od ducha opiekuńczego z nieba, od pobożnego i mądrego
człowieka, jak spowiednicy, ojcowie duchowni, ludzie oddani Bogu, albo
co pochodzi z wysłuchanego lub przeczytanego jakiegoś wykładu o treści
religijnej. Niezliczona bowiem liczba tych, którzy są jej posłuszni,
dostępuje zbawienia i staje się wielkimi świętymi. W ten sposób właśnie
anioł łagodnie i bardzo pomyślnie skłonił swym poselstwem Najświętszą
Dziewicę do zgody na wcielenie Boga. W ten sposób [św.] Teresa dzięki
radom pobożnych i mądrych ludzi rozwinęła się duchowo w sposób godny
podziwu i dokonała dzieł godnych podziwu. W ten sposób bardzo mądry i
wielkiej świętości ojciec Augustyn , dzięki kazaniom [św.] Ambrożego i
dzięki jednemu zaledwie zdaniu z listu św. Pawła. zwrócił swoje myśli
ku prawdziwej wierze i czystości obyczajów. W ten sposób znane słowa
Pańskie: "Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj co masz, daj
ubogim" [Mt 19,21], usłyszane przez św. Antoniego Wielkiego ,
uczyniły go ogołoconym ze wszystkiego pustelnikiem i prawdziwym
naśladowcą Chrystusa. W ten sposób Jan Colombini, gdy łagodził
dokuczliwy głód pokarmem duchowym, mianowicie lekturą żywota św. Marii
zwanej Egipcjanką, sam się nawrócił .
Takich więc natchnień chrześcijanin
systematycznie powinien się trzymać i solidnie wprowadzać je w życie.
Doradzałbym jednak czynić to za aprobatą roztropnych ludzi, chociaż
wspomniani święci z niej nie korzystali. Ani bowiem owa grzesznica
Maria nie radziła się nikogo co miała czynić, gdy wewnętrznie została
pobudzona, by niezwłocznie udać się wprost na pustynię celem zmycia i
naprawienia grzechów swej młodości; ani też inni uniesieni podobnym
duchem nie pytali nikogo, czy należy zmierzać do poprawy życia. Duch,
który nas pociąga od występku ku cnocie, od zła ku dobru, od grzechu ku
pokucie, nie wymaga badania. Piekło bowiem nie ma zwyczaju doradzać
takich rzeczy. Nie potrzebuje doradcy, kogo poucza i zarazem skłania do
czynu Wieczna Mądrość. Co więcej, niebezpiecznie jest niekiedy otwierać
się, zwłaszcza przed większa ilością osób nie ogarniętych bojaźnią
Bożą, obciążonych zazdrością lub jakąś inną ukrytą chorobą duszy.
Chociaż nie sprzeciwiałbym się otwieraniu siebie, jako rzeczy nie tylko
korzystnej, ale i koniecznej, jednak tylko przed tego rodzaju osobami,
którym udzielone zostało rozeznanie duchów; które nie tylko wiedziałyby
co pochodzi od Boga, lecz także chciałyby pomóc tym, którzy są
prowadzeni tą drogą. Przykładem niech będzie nigdy dostatecznie
sławiona dziewica Teresa, o której heroicznych śmiałych czynach i
serafickim duchu jakże różne wydawali opinie nawet ludzie uczeni i
pobożni! Jedni uważali ją za ulegającą złudzeniom, inni za opętaną,
jeszcze inni za umysłowo chorą. Bardzo nieliczni [jej] dzieło
pochwalali, ale dopiero gdy zostało realizowane. Na podstawie wyników
oczywiście łatwo wszyscy odróżniamy dobre rzeczy od złych, ale przed
nimi rzadko kto może, czy odważa się, coś stwierdzić w takiej sprawie,
poza tymi, którym Bóg wyjątkowo udzielił tego daru. Dusza szczera,
ufająca Bogu, pokorna, zwracająca uwagę tylko na wolę Bożą, na tej
ścieżce nie zbłądzi.
Tę normę woli Bożej nazywamy napisaną,
która jest dla nas wyrażona w przykazaniach, radach i naukach
ewangelicznych; w prawach i przykazaniach, i postanowieniach, i
przepisach liturgicznych i ogólnie przyjętych zwyczajach kościelnych, a
także cywilnych, które są zgodne ze sprawiedliwością i nie sprzeciwiają
się religii, zwolnieniu od ciężarów publicznych i godności duchowej.
Dodam reguły zakonów i różnych stowarzyszeń, i inne tego rodzaju
[przepisy], szczególnie te, które zostały zatwierdzone powagą Świętej
Stolicy Apostolskiej. Kto z miłości do Boga podporządkowuje im swoją
wolę i nie tylko je przyjmuje, ale wypełnia, może być naprawdę uważany
za umarłego dla siebie, a żyjącego dla Boga.
Obyśmy naprawdę w umartwianiu woli doszli
do takiego sposobu zachowania się, dzięki któremu dobrowolnie poddaje
się ona cudzemu życzeniu i władzy, skinieniom i kierownictwu w
przekonaniu, że to jest najmilsza dla Boga ofiara. I rzeczywiście żadną
miarą nie można temu zaprzeczyć, bo wyraźnie Sam Duch Boży w Piśmie
świętym oświadczył, gdy przez Samuela oznajmił Saulowi: "Lepsze jest
posłuszeństwo niźli ofiary" . Św. Grzegorz Wielki zauważa: "Przez
ofiarę poświęca się cudze mięso, przez posłuszeństwo zaś własną wolę".
Takie umartwienie polecił nam Sam niebieski Nauczyciel nie tylko
słowami, lecz przede wszystkim własnym przykładem. Albowiem i pokarmem
Swoim nazwał pełnienie woli Ojca i w ogrodzie Oliwnym w czasie bardzo
gorącej i długotrwałej modlitwy, ponieważ trzykrotnie powtórzonej,
postanowił całkowicie pójść za wolą odwiecznego Rodzica i wypełnić ją,
wypijając do reszty kielich nader gorzkiej Męki.
Nie uważam tedy, żeby duszom pobudzonym tak
znakomitym przykładem, był potrzebny bodziec słowa. Kogo życie i nauka
Chrystusa nie przekonuje do cnoty i świętości, to któż mógłby go
przekonać? A wiec, na to jedno tylko tu zwracam uwagę: jest rzeczą
najchwalebniejszą, najmilszą Bogu, zbawienną dla człowieka iść raczej
za cudzą niż za swoją wolą we wszystkim, gdzie niema widocznego zła; i
nigdy nie może być wystawiony przez złego ducha na pośmiewisko ten, kto
się dostosowuje do cudzej woli, byleby tylko wiedział, że ta wola nie
jest przez tegoż ducha opanowana. Miałoby to miejsce, gdyby grzech lub
błąd był nakazywany, narzucany albo doradzany.
Cóż następnie powiem o [wydawaniu] sądu?
Człowiek wielkiej świętości, założyciel Oratorium Jezusa i najbardziej
światły Doktor w sprawach duchowych, Filip Nereusz , na podstawie jego
umartwienia poznawał wielkość duszy swoich [współbraci]. Widząc jak
niektórzy w czasie dyskusji łatwo ustępują, choć ich punkt widzenia
opiera się na słusznych racjach, bardzo ich podobno chwalił. Przykładał
dwa palce do czoła i mówił, że na tych sprawach polega świętość. Wydaje
mi się, że wskazywał przez to na umartwienie woli i sądu. Nie śmiem już
cokolwiek do tego dodać.
Znakomita to i rzadko spotykana cnota: dać
się pokonać innemu, gdy w zasięgu ręki masz zwycięstwo. Nie chcę
jednak, by ktoś milczał tam, skoro koniecznie trzeba mówić, ani
ustępował - gdy powinien zwyciężyć, zwłaszcza jeśli forsowana albo
broniona jest opinia ryzykowna lub doktryna mniej prawdopodobna, czy
zupełnie już odrzucona. Od takich rozmów ja sam pragnę uciekać jak
najdalej i wyrażam wolę nie brać w nich udziału; a gdybym był przy nich
obecny, nie odstępować od walki za prawdę i od jej obrony.
I wreszcie, powinieneś umartwiać i brać w
cugle wyobraźnię, gdy ci do niej będą napływać niezbyt przyzwoite
obrazy. Co więcej, należy wszędzie zwracać uwagę na tego bardzo
rozkiełznanego rumaka, bo jest z nami wszędzie. Jeśli nie chcesz go tak
unieszkodliwić, by uszkodzić mózg albo głowę, czego osobiście nie
radzę, to przynajmniej czyń wytrwale, co należy; nie zwracając uwagi na
zuchwałość wyobraźni, aż przyzwyczai się do posłuszeństwa rozumowi.
Wyobraźnia jest tym Bucyfałem , z którym jedynie Aleksander był w
stanie i umiał sobie poradzić. Tu potrzeba, żebyśmy byli Aleksandrami
Nie lekceważ też zewnętrznego umartwienia.
Jest ono zbawienne i bardzo pożyteczne. Cóż bowiem człowiekowi jest
bardziej przydatne do osiągnięcia chwały wiecznej i zbudowania
bliźniego niż pilny i roztropny wysiłek, by każdy zmysł wykonywał swoje
zadanie. Oczy trzymaj więc w orbicie Wincentyńskiej , tzn. w obrębie
postawy swego ciała (=przy sobie?). Nie wyciągaj rąk do spraw
zakazanych. W jedzeniu i piciu zachowaj umiar i nie wyszukuj tego, co
smaczniejsze. Rozmów złych, które psują dobre obyczaje, unikaj. Z
nieczułymi uszami będziesz przechodził obok pochlebstw, szemrań,
donosów, oszczerstw, nieprawdziwych oskarżeń, próżnych narzekań,
szyderstw, nagan i tym podobnych potworności. Któżby tolerował wśród
chrześcijan bezwstyd i plugastwo, nawet tylko słuchał? Nie powiem już
nic o powonieniu. Uważam, że nie będziesz zabiegał o balsamy, pudry,
róże cypryjskie, kremy i inne pachnidła, ale postarasz się być miłą
wonią Chrystusową .
Inne tego rodzaju sprawy dokładniej i szerzej przedstawimy niżej.
Nigdy nie trzeba zaniedbywać udręczenia
ciała aż do granic wytrzymałości. Należy z nim postępować tym surowiej,
im zuchwałej wierzga, aby ten osioł był całkowicie poddany rozumowi.
Jeśli więc ogólnie przyjęte posty wydają ci się nie zupełnie
wystarczające do koniecznego poskromienia ciała, zastosuj własne. Dodaj
też biczowania, sypiania na ziemi, czuwania, prace ręczne. I tak długo
męcz tę nieokiełznaną bestię, dopóki się nie uspokoi i nie będzie
całkowicie gotowa nieustannie na skinienie ducha. Wielu radzi, niekiedy
nie bez słuszności, by mieć na uwadze zdrowie. Chociaż zgadzam się z
nimi, ale będę zawsze wołał, abyś nie pobłażał ciału do tego stopnia,
iżbyś miał zatracić ducha. Lecz jedno i drugie niech idzie razem Bogu
na ofiarę.
Poza tym, byś nie sądził, że pomijam
milczeniem to, co jest bardzo dobre i jedynie ono czyni człowieka
mądrym i świętym, a mianowicie tak zwane opanowanie uczuć, pozwalam ci,
abyś się gniewał, ale bez grzechu; abyś się weselił, ale w Panu; abyś
ubolewał, ale że Boga, najwyższe dobro lub bliźniego niekiedy
obraziłeś; mieć nadzieję, ale na królestwo niebieskie; aby wycieńczał
cię smutek, ale z żalu za popełnione zło lub zaniedbanie dobra; abyś
lękał się, ale jedynie Boga jak syn ojca; abyś kochał, ale jedynie Jego
i jedynie dla Niego bliźniego, a o wiele bardziej nieprzyjaciela.
Wszystko to ujmuję w krótkiej przenośni św. Antoniego , bożyszcza Padwy: "Jak okręt w czasie burzy na morzu łatwo tonie, jeśli sternik swoją
przemyślnością nim nie pokieruje, tak uczucia porywają człowieka do
gorszego, jeśli nimi nie pokieruje zdrowy rozum". Tak więc strzeż się,
doskonały kapitanie, aby statek twej duszy nie oddalał się od portu.
Przy pomocy żagli i wioseł zmierzaj tam, panując niby Neptun nad
falami i nawałnicami. "Lecz pod tobą będzie pożądliwość jego i ty nad
nią panować będziesz" (Rdz 4,7).
Masz dar ofiarny? Przywołaj kapłana.
Obowiązkiem jedynie miłości jest złożyć go w ofierze. Chciałem już
zakończyć, gdy tymczasem na zakończenie przypomniałem sobie zdanie z "Naśladowania Chrystusa": "Dla miłości Boga powinieneś chętnie znosić
wszystko, mianowicie: trudy i boleści, pokusy, udręki, niepokoje,
braki, słabości, krzywdy, obmowy, strofowania, upokorzenia,
zawstydzenia, karania i wzgardy, [...] one splatają niebieską koronę" (ks. 3, rozdz. 35). One są ofiarami miłymi Bogu.
Św. Teresa od Jezusa, Wielka,
(1515-1582), karmelitanka.
Zob. rozdz. I, przyp. 5.
Św. Antoni (+356), pustelnik, twórca
wspólnoty anachoretów. Podobno zgromadziło się wokół niego 6800 mnichów.
Bł. Jan Colombini (1304-1367), jako
bogaty i wpływowy obywatel Sieny, po śmierci syna przeżył nawrócenie
(1353) pod wpływem lektury żywota św. Marii Egipcjanki; oddawszy córkę
do klasztoru i zabezpieczywszy byt materialny żonie, za jej zgodą
złożył ślub czystości. Majątek przeznaczył na cele dobroczynne. Założył
zakon jezuatów.
Por. 1Sm 15,22.
Św. Grzegorz I Wielki, papież (ok.
540-604), doktor Kościoła. Pierwszy nazwał się Sługą sług Bożych.
Patriarsze Konstantynopola stanowczo odmówił tytułu ekumeniczny. Od
Longobardów niszczących Italię uzyskał w latach 592, 598, 603
zawieszenie broni.
Św. Filip Nereusz (1515- 1595),
założyciel filipinów - oratorianów.
Bucefał, ulubiony rumak Aleksandra W.,
którego nikt inny nie mógł dosiąść. Padł w Indiach w r. 327 przed Chr.
Na miejscu, gdzie B. został pochowany, Aleksander założył miasto
Bukefala.
Coś tu trzeba napisać.
Por. 2Kor 2,15.
Św. Antoni Padewski (+1231).
Neptun, w mit. rz. italski bóg chmur,
deszczu i wód, utożsamiany z gr. Posejdonem.
|