 |
Rodział V
Kapłan Mistycznej Świątyni
W tej Świątyni Mistycznej wszystkie święte
czynności sprawuje miłość. Wszystkie ofiary składa kapłan-miłość. Ta
miłość czysta, święta, płomienna, niebiańska, pochodząca ze źródła
wiecznej Miłości.
W drugim rozdziale Księgi Kapłańskiej
nakazano tamtemu dawnemu duchowieństwu: "Cokolwiek jako obiatę
ofiarujesz, solą posolisz" (Kpł 2,13). Starotestamentowe ofiary w
głównej mierze składały się z mięsa, a to nie miałoby bez soli żadnego
smaku, żadnej możliwości przechowywania. W Prawie Chrystusa, którego
cieniem było stare Prawo, słuszniej należałoby powiedzieć: "Cokolwiek
złożysz na ofiarę, przyprawisz miłością". Albowiem - jak zauważa Piotr
z Cluny
- "ten, Który w Prawie nie przyjmuje żadnej ofiary nie solonej,
powiedział, że nie podoba Mu się żaden dar nie związany z miłością"
(ks. 5, list 16). To też ma na względzie wypowiedź św. ojca Ambrożego :
"Jedynie miłość odróżnia synów Boga od synów diabła.
Choćby wszyscy żegnali się znakiem krzyża i wszyscy odpowiadali: Amen;
choćby chodzili do kościołów, choćby wypełniali wnętrza bazylik: to
jednak synowie Boga od synów diabła odróżniają się nie czym innym,
tylko miłością". Dlatego ofiary Świątyni Mistycznej, jeśli nie są
składane przez kapłana-miłość, niemiłe są Bogu, całkowicie je odrzuca.
Jeżeli bowiem intencja naszych czynów czy
to dobrych czy jak je nazywają "obojętnych", nie będzie najlepsza, z
trudem będzie mogła być uważana za jakąś zasługę. W najwyższym stopniu
pewne jest to powszechne twierdzenie: "Cokolwiek ludzie robią, ocenia
wszystkich intencja". Zrywasz się z łóżka i natychmiast zabierasz się
do różnych spraw i bez wzbudzenia dobrej intencji, i bez zwrócenia
myśli do Boga? Wierz mi, nie różnisz się od zwierzęcia. Straciłbyś
dzień, w przypadku gdyby Bóg, Który cię z niczego stworzył i odkupił
dla Swojej chwały, nie przyjął tego, co z Jego postanowienia miało być
przez ciebie dobrze i należycie wykonane. A jakąż zasługę będą miały
uczynki obojętne, czyli ani dobre ani złe, jeśli ty nie uczynisz je
dobrymi przez dobrą intencję?
Wydaje mi się, że ofiarom Kaina brakowało
takiej intencji. "I wejrzał Pan na Abla i na dary jego, ale na Kaina i
dary jego nie wejrzał" (Rdz 4,4-5). Teodocjon
zaś przetłumaczył: "I spuścił Pan ogień na Abla i na ofiarę jego, na
Kaina zaś i na ofiarę jego nie spuścił". Dlaczego tak? Albowiem [...],
jak powiada św. Ambroży, "Kain, ofiarowując Bogu swoje dary, siebie
samego zatrzymał
dla siebie [...]. Tego rodzaju drobiny Bóg nie przyjmuje, lecz mówi:
"Daj mi, Synu mój, serce twoje" (Prz 23, 26). A on […..] zatrzymał dla
siebie swoje serce, a Bogu ofiarował płody ziemi". Najwspanialszy Bóg
odrzucił te dary, które nie z miłości zostały ofiarowane, lecz z
jakiejś innej pobudki, albo z rywalizacji z bratem, albo czczej i
bezużytecznej ceremonii. Gdy składano ofiarę, zabrakło miłości-kapłana,
nie została więc ona przyjęta.
Czy więc modlisz się, czy czytasz, czy
piszesz, czy mówisz coś dobrego, rozmyślasz, pracujesz, jesz, pijesz,
godnie wypoczywasz; cokolwiek robisz szlachetnego, pobożnego, świętego,
pożytecznego i godnego pochwały, wszystko czyń z miłości do Boga i na
chwałę Bożą, tak, aby zawsze czyn poprzedzała oddzielna intencja, lub
przynajmniej po nim następowała. Owocniej bowiem i szlachetniej jest
poświęcać Bogu siebie całego i wszystkie swoje sprawy - jak już
wykazaliśmy - nie tylko rano i wieczorem, lecz także wiele razy w ciągu
dnia, na początku szczególnie wyjątkowych czynności, dodając codziennie
przynajmniej ogólne oświadczenie - jak to zostało pokazane - że nie
będzie się myślało, mówiło, czyniło, nie mówię już złych rzeczy, ale
nawet próżnych, zbytecznych, bezużytecznych; oraz, że się będzie
unikało niedoskonałości. W ten sposób dobry i miłosierny Pan, widząc
naszą szczerą wolę, uświęci wszystkie nasze dzieła, myśli i uczynki,
zachowa nas od grzechów i gdybyśmy przypadkiem upadli na skutek
słabości, natychmiast nas podniesie i przebaczy nam łaskawie
nieświadomość. A wreszcie sprawi, że Go będziemy kochali w
najdoskonalszy sposób z całego serca, duszy, umysłu, woli, sił,
wszędzie, zawsze, przez całą wieczność; i najściślejszym węzłem
najgłębszej miłości zjednoczymy się z Jego Bóstwem.

|